O czym chcesz poczytać na blogach?

Guangzhou

Blogol - Blog Oli Wyjechanej

Się na opcję drugą, obejmującą miasta Dali i Lijiang. A poza tym koniecznie chcemy zobaczyć Hongkong. Po drodze wciskamy jeszcze Guilin w prowincji Guangxi. I kombinujemy, jak by tu zminimalizować czas spędzony w podróży, żeby jak najwięcej zostało na zwiedzanie. Niestety, jakbyśmy nie kombinowali, wychodzi nam, że jeden cały dzień musimy poświęcić na podróż. No ale jak wiadomo podróże kształcą, więc niech będzie co ma być.

12:25, blogol
Link Dodaj komentarz »
26.09.09 Guangzhou -> Kunming

Bladym świtem, a właściwie jeszcze dosyć ciemnym przedświtem opuszczamy nasz hotel. Procedura check-outu, która będzie nam towarzyszyła prawie do końca podróży (wyjątkiem będzie dopiero Hongkong) wygląda tak: my oddajemy klucze albo kartę do pokoju, recepcjonista przy pomocy telefonu albo krótkofalówki łączy się z personelem odpowiedzialnym za piętro na którym był nasz pokój (w mniejszych hotelikach właściciel po prostu wysyła na górę któreś ze swoich dzieci). Personel sprawdza, czy w pokoju wszystko jest ok i oddzwania. I dopiero wtedy pan recepcjonista zapisuje coś w bardzo opasłej księdze, wypisuje nam ręcznie kwitek z.

Blog Weroniki i Tomka - bloog.pl

Niani żeby mi powiedzieć, że na Cebu odmówili Niani wstępu na pokład samolotu lecącego do Hong Kongu albowiem służby graniczne mają jakieś "ale" do jej dokumentów, w związku z czym sorry, ale zostaje na Filipinach! Dodam, że ona o tym "ale" dobrze wiedziała, nawet mi mówiła że musi iść gdzieś załatwić jakieś zaświadczenie żeby ją wypuścili z Filipin, no i okazało się, że nie poszła i nie załatwiła tego zaświadczenia! Tak poleciała bo "a nuż jej się uda"! Myślałam, że krew mnie zaleje, jak się o tym dowiedziałam, wrrrr.....

 

Ponieważ nie mogliśmy zostawić Tygrysa samego w domu, Tomek przełożył swoją podróż służbową do Guangzhou i został z nim przed południem - po lunchu ja wróciłam z wywieszonym ozorem z pracy, żeby Tomek się zdążył spakować (oprócz delegacji do Guangzhou w środę rano miał jeszcze wyjazd służbowy do Malawi - wylot z Hong Kongu w środę wieczorem!). Oczywiście nazywało się to, że oboje pracujemy z domu, ale dobre sobie! spróbuj pracować, jak radosny roczniak Cię ciągnie za rękę, żebyś się z nim akurat teraz pobawił, a jak go zostawiasz samego w pokoju to wyje jak syrena przeciwmgielna!

 

W środę została z Jaśkiem siostra Niani - dobrze, że przez pierwszą połowę dnia również "pracowałam z domu", bo okazało się, że Jasiek wcale.

TybetAnka, blog by Anna Jaklewicz - bloog.pl

Za te krotkie chwile radosci placi sie cierpieniem...



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,2425458,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Guangzhou

wtorek, 18 września 2007 8:50

W Guangzhou bylam juz kilka razy, ale tylko przejazdem.  Znalam wiec jedynie lotnisko, dworce kolejowe, autobusy. Tym razem spedzilam tu niemal dwa dni, wystarczajaco duzo by odkryc dla siebie kilka interesujacych miejsc. Jedno z nich to wyspa Shanmian, Europa w pigulce w centrum gigantycznego chinskiego miasta. Po wojnach opiumowych wyspa zostala podzielona miedzy Francuzow i Anglikow, ktorzy zabudowali ja na wzor swoich ojczyzn, posadzili duzo drzew dzieki czemu dzis mozna znalezc tu cien, cisze i spokoj. Shamian to doskonale miejsce na spacer, na kawe, gapienie sie na fotografujacych sie nowozencow. Wyspa spelnia ponadto funkcje centrum adopcyjnego dla obcokrajowcow. Stad na ulicach dziesiatki.

Escape from Babylon

 

 

  Trzeba "wiem" 2005-06-16 21:44:54


Dzis mamy 16.06.2005 - znamienna data - juro (//)ojniuch a po nim moge szczerze nasrac na szkole. Dosc zabawnie jest, nie powiem, szczegolnie Spil. Swietowac wiec trzeba, pewnie na gorce jak zawsze. Wakacje? Nic nowego - 2mc-e w Guangzhou. Najlepsze, ze samemu (i nastepne imprezy sie szykuja w chinskim towarzystwie). Niby na poczatku roku mamy jechac na wymiane, tylko jedna ze szkol z ktora sie mozemy wymienic jest szkola zenska (mi to osobiscie nie przeszkadza, a nawet pasuje) ale niektorzy, mysle o tych na gorze sie sprzeciwiaja. W poniedzialek dien sportu, po nim tez moze byc smiesznie. Pisze jakos tak bez emocji kopletnie bo 10 mc-y w szkole to juz sie tym zygac wszystkim chce, a korytarze wymuszaja na mnie klaustrofobie nasilajaca sie codzien.
We wtorek na auli gramy jam, (tematy to: "jazz3", "Ytse Jam", "Pat i kot", jak sie polaczy wyjdzie ciekawie)
Ide sobie teraz juz, bo co ja bede pisal. Dowidzenia Wam wszstkim.