O czym chcesz poczytać na blogach?

Przejdź do wyników poniżej

Grzyby

Coolowe Panfu - bloog.pl

Taka raczej..wiejska chała...będę po niej wnet bekała xD
-
A może meloneczka, moje drogie słoneczka xD
-
Nie dziękuję... zaraz brzuch mi się rozpruję... zjadłam już za dużo grzybów!
Grzyby zaczynają startować...I forsy marnować... Na te grzyby i ogóry... Na ten pyszny rosół z kury!

oddzial-wlodzi blog

Naturę ludzką, nie muszę chyba dodawać, oto znalezienie grzyba ma wprawić nas w dobry nastrój, po prostu ucieszyć i wydaje się, zaspokoić jakiś dziecinny cel, ale oto my, znalazłszy już to czego tak pragnęliśmy, znowu czujemy niepokój, i wrzucając niedawny przedmiot pożądania niedbale do siatki czy co tam kto ma, szukamy następnego szczęścia, i następnego, i tak w kółko, i jak to dobrze, że w końcu robi się ciemno i trzeba wracać, umierać i tak dalej, że coś przerywa te nasze pseudo poszukiwania, mające na celu jedynie przyniesienie chwili głupawej ekstazy. I tak na przykład, mój przyjaciel, wybrał się na grzyby, a dokładniej rzecz biorąc na cyby. Nastawił się więc na to, że będzie trzeba porządnie wytężać wzrok, żeby te maleństwa poznajdować, ale niestety, plany pokrzyżowały mu koźlaki. Zaczęło się już po drodze na ową cybową polanę, gdzie to ni stąd ni zowąd zaczęły mu wyrastać pod nogami podgrzybki. No i co tu zrobić, nie zerwać szkoda, ale przecież o cyby tu chodzi a nie o podgrzybki jakieś. Zdenerwował się, zerwał i poszedł dalej, a tu następny, i następny aż w końcu obarczony tymi wielkimi podgrzybkami, zdenerwowany, i spóźniony trochę wpadł na cyb-polanę. Chodzi, chodzi i nic, żadnego.

Dziwny jest ten świat

Szpitala” – metod udzielania pomocy medycznej kosmonautom i zdalnego monitorowania ich funkcji życiowych w trudnych warunkach przestrzeni okołoziemskiej. Znany jest ze stwierdzenia, że “…przyszłość medycyny to symbioza medycyny oficjalnej i ludowej (z której powstała medycyna oficjalna), plus dogłębna wiedza o procesach fizjologicznych zachodzących w organizmie”.

Więcej o książce pod adresem http://www.dobreksiazki.pl/b10885-woda-utleniona-na-strazy-zdrowia.htm

Natomiast co do pierwszej książki to jest ciekawe forum:

http://mikstura.kei.pl/forum/index.php

Film o pasożytach, robakach (polski dubing 20 minut)

http://video.google.com/videoplay?docid=-5383532827703250596

Październik 5, 2008 - Posted by osiwiony | Człowiek | albicans, candida, candida albicans, człowieka, depresja, grzyby, kandyda, kandydoza, nerwica, pasożyty, robaki, zdrowie, zmiany nastroju

moje grzybowisko

Gąska siarkowa

Gdyby ktoś zastanawiał się czemu ta gąska nazywana jest siarkową odpowiedź jest prosta – ze względu na barwę owocnika – taką siarkowożółtą. Jest jeszcze jedna charakterystyczna cecha tej gąski, a mianowicie jej zapach. Gąska siarkowa pachnie … karbidem! Właściwiej byłoby rzec – cuchnie karbidem Czemu tak, skoro wygląda całkiem ładnie? Ano, grzyby tak mają, ich owocniki mają w sobie różne chemiczne substancje, dzięki którym owocniki wykazują właściwe dla danego gatunku barwy, zapachy, smaki. Ze względu na substancje chemiczne w nich zawarte jedne gatunki są szkodliwe, wręcz trujące, inne wykazują właściwości lecznicze, inne są po prostu jadalne i smaczne.

Spójrzmy więc na tę gąskę jak.

dissemble blog

Wdzięczna... Od tego zależy przyszłość mojego pokoju! Żałosne, nie?

dissemble 2004-09-23 16:55:57
skomentuj (0)


Operacja: Grzyb
Godzina 6.00 rano czasu polskiego. Drzwi mojego pokoju zostają otwarte, a zza nich postać o kobiecym głosie użyła słowa, które szczerze nienawidzę... 'Wstawaj!'. Pierwsza reakcja, udaję że nie słyszę i śpię dalej. Ponowne, zdecydowanie głośniejsze 'Wstawaj!'. Nadal nie daję za wygraną, i śpię. Matka, lekko zdenerwowana przekracza próg mojego pokoju, i krzyczy mi do ucha: 'Wstawaj!'. Wstałam. I z przerażeniem stwierdziłam, że jedziemy na grzyby...

Daisy Graves: Mamo!
Matka: Co się stało?!
D.G: Nic nie widzę!!!
M.: To może otwórz oczy...
D.G: A no fakt.

Ledwo co doczołgałam się do łazienki. Znalazłam pastę do zębów i jak zawsze rozmazałam ją po lustrze... Śniadanie i wyjazd na jakieś zadupne zadupie. Jedziemy... a ja śpię. Po około godzinnej jeździe, byliśmy na miejscu - w Jędrzejowie. Dostałam broń: koszyk wiklinowy, nożyk i wyruszyłam w poszukiwaniu grzybów. Piekny las, tylko te gigantyczne pająki, ćmy i inne owady troszkę odrzucają...
Po kilku godzinach szukania i znalezieniu.

Ewa Alicja Slomska

    Komentarze do wpisu „Ananke”
    Tagi:
    • Jolanta Maria Dzienis
    Kategoria:
    • Jolanta Maria Dzienis ZAPRASZA
    Autor(ka):
    ismogena
    Czas publikacji:
    czwartek, 15 września 2011 16:58

    Opcje

    • Przejdź do wpisu „Ananke”
    • Dodaj komentarz do wpisu „Ananke” i/lub (1) komentarza
  • niedziela, 11 września 2011
    • Czas na grzyby

  • GRAFOROMAN – poważnie niepoważny blog

    Rydz

    Posted: 29 Październik 2011 in Dyrdymały i pierdoły, GrafObrazy
    Tagi: GrafObrazy, Grzybki, pierdoły
    40

    Dzisiaj, kiedy tak sobie jechałem do rodzinnej wioski dotarło do mnie, że jeszcze w tym roku nie byłem na grzybach. Szlag mnie trafił. Jak to? Ja? Taki miłośnik lasu i grzybowy fachowiec nie był jeszcze na grzybach! Skandal! Zboczyłem z trasy i zatrzymałem się w dobrze znanym mi lesie, co to zawsze coś w nim nazbierałem. Niestety szału nie było. Znalazłem cztery rydze, których marnej jakości zdjęcia wykonane telefonem widać powyżej. Jako mega fachura od grzybów chciałbym przypomnieć, że aby rozpoznać rydza należy go przekroić. Przekrojony wydziela pomarańczowe mleczko. Rydz jest jadalny na surowo, a najlepiej przypieczony z solą na grillu.

    Zrozpaczony marną jakością rydzowych fotografii postanowiłem się pocieszyć. Wydobyłem z dna szuflady bardzo stary telefon i znalazłem w nim zdjęcia z pieszej wyprawy na grzyby z przed dwóch lat. Telefon może i stary, ale jakie zdjęcia robił. Oto one:

    Grzyby jadalne

    gdy kłade się spać widzę cię w snach gdy wstaję marzę by spotkać cię - Onet.pl Blog

    zabraliśmy się za jedzenie muszę przyznać, że kolacja była pyszna.
    - Nie no Jay masz talent do gotowania może powinieneś jeszcze na dodatek zostać kucharzem.- powiedziałam uśmiechając się w jego stronę
    - A widzisz a pytałaś czy to jest jadalne.
    - To był żart już mówiłam.
    - No coś tam wspominałaś. – uśmiechnął się w moją stronę posprzątaliśmy po obiedzie pogadaliśmy jeszcze trochę i  poszliśmy pooglądać jakiś horror był dość fajny więc każdy oglądał z.Za siebie i Justę i poszłyśmy do taksówki która na nas czekała.Po pół godzinie siedziałyśmy już na kanapie w salonie.Spojrzałam na zegarek była godzina 15.
    -Dobra Justa ruszaj tyłek i idziemy do kuchni-powiedziałam
    -A po jakiego grzyba ?-spytała
    -Albo wiesz co napisze najpier sms-a do Izziego-odpowiedziałam i wysłałam do wyżej wspomnianego osobnika wiadomość tekstową o treśći "Siema Izz o której bedziecie bo nie wiem na którą tą kolację zrobić"
    Odpowiedź brzmiała tak

    beyond the door...

    ;D I nie myliłam sie, śmietnik poszybował w powietrze i elegancko trafił w sam środek domu, rozwalając sie i zawartość sie nieco...emm...wysypała...Oczywiście wszyscy zaczeliśmy w tym momencie uciekać i właśnie wtedy mineliśmy Kaline, Basie, Czape, Sejpa i Grzyba, którzy właśnie szli na Ympreze do Moniki. Krzyczymy do nich żeby też stamtąd spadali, ale oni nic twardo szli przed siebie ;D No cóż, najwyżej było na nich, nie wiem co sie wydarzyło bo uciekliśmy :P ;D Później Longer i Paulina poszli na imieninki do.Pomału mi przechodzi, co bardzo mi odpowiada ;D I mimo, iż jeszcze czasami w kącikach oczu pojawi sie jakaś łezka, to trzymam sie ostatnio jakoś wyjatkowo dobrze, także szaleństwo ;D I nawet moje potrawy przestają przypominać breje, a co więcej! Są czasami nawet jadalne! ;D
    W ten weekend poryje sobie ostro beret, bowiem musze wyuczyć sie 739 stron na środe (hahahah, masarnia ;D), no ale przeczytałam juz 20 stron :D więc jakoś to będzie :P ;D. No i to są właśnie moje plany weekendowe :P (żenada!!! ;D) W.

    ...pustka...

    Bolał...

    Obiadłam się tak, że przytyłam i naprawdę wyglądam jak małe grubiutkie zwierzątko...

    Dostałam dwie nowe kswyki, ale tego juz nie zdradzę...

    Brakowało mi dostępu do komórki i kompa...

    Chodziłam na grzyby i nawet 18 kozaków znalazłam, bo jednak dla grzybów jest za sucho...

    Kotka mojej kuzynki, która 10 lat temu znalazłyśmy we dwie w krzakach okociła się i teraz u babci są 4 małe kotleciki (czyt. cztery małe kotki), 2 bure, jeden czarno biały.
    -Pójście na lody i kartki pocztowe, aby nie było, że się lodów nie jadło.
    -Spacer w koło jeziora Martwego, robienie kilku zdjęć samowyzwalaczem, oczywiście ja je sama ustawiałam...
    -Powrót do obozu i zrobienie obiadu przeze mnie i Kali, było jadalne!!!
    -Wypicie winka, mniam...
    -Wylegiwanie się i bredzenie.
    -Pójście na plażę, gdzie ja i WG zaliczyliśmy kąpiel w morzu, co nie było aż tak dobrym pomysłem...
    -Szybki powrót do obozu, bo wiaterek jednak za mocno wiał...
    .

    My tu gadu-gadu... - bleble-gadanie blog

    Nie całkiem... ;)
    Hhhmmm i cio by tu jeszcze więcej napisać..? Może motto na przyszłość:
    Wszystkie grzyby sa jadalne, ale niektore tylko raz. :P
    Pozdrawiam :*




    fotki pochodzą ze stronki www.http://cichonski.art.pl


    Wygadać się... 2005-02-24 18:30:49
    skomentuj (3)