O czym chcesz poczytać na blogach?

Gruźlica

Black saga

Kolorze. Nie spodobało jej się to, że w trakcie czytania brat zbladł. Nim zdążyła pomyśleć, co zrobić, Reg sam spojrzał na nią i wstał od stołu, by jak gdyby nigdy nic podejść.

- Pozwolisz na chwilkę? - zapytał szeptem, a choć obie przyjaciółki próbowały protestować, ona wstała i za bliźniakiem wyszła z Wielkiej Sali.

Odeszli kawałek od drzwi, by, jak sądziła Vic, mieć więcej spokoju. Gdy ona już chciała zagadać, zatrzymał się w jednej chwili i odwrócił w jej stronę.

- Tata nie żyje – powiedział.

Po prostu. Bez wprowadzeń, ozdobników. Prosto i jasno. A mimo to dziewczyna dobre parę sekund stała nieruchomo, próbując zrozumieć sens tego, co przed momentem usłyszała.

- C-co?! - wychrypiała w końcu.

Jej umysł nie potrafił przyjąć tej informacji. Kto jak kto, ale ojciec był okazem zdrowia. Więc, jak? ...

- Nie żyje – powtórzył Reg chłodno – chorował od września. Gruźlica ...

Gruźlica?! …

My i ON

Cierpimy bo nie możemy nic zrobić tylko patrzeć i płakać po kątach. bo przy bracie nie no bo to tak jakyśmy już go spisali na straty. A najgorsze jest to że życie toczy się dalej . My tu przeżywamy tragedię nie do opisania, nasza rodzina rozsypuje się nikt nie potrafi ze sobą rozmawiać. Tata dopiero po przeszło roku przyjął fakt że brat ma raka. W swoje imieniny pierwszy raz płakał. Wszyscy dookoła żyją dalej a my stoimy w miejscu. Pamietam ddzień kiedy pierwszy raz szedł do szpitala. miał na sobie czerwpona kurtkę. Utkwiła mi w pamięci. Jechał do zwykłego szpitala jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy po co tak naprawdę bo nikt nie wiedział co mu jest. Były przypuszcznia że to gruźlica. Prosiłam wtedy Boga - proszę cię żeby to aby nie była gruźlica. po prawie tygodniu natychmi9ast odesłali go na onkologię. I nadal nie wiedzieliśmy co mu jest, wycięli mu z ręki jakiegos guza. Tata był wściekły że zamiast grużlicą zajmuję sie jakimś guzem który przecież nosi od lat.

Komentarzy: 0 Msza si ę odbędzie! 2008-01-27 Wysłałm prośbę do Dominikanów do Gidle o Winko którym" leczą" i o Mszę.

Harry Potter i Ukryci w Cieniu - Onet.pl Blog

Jak złamany nos, otarcia czy ukąszenia.
Natomiast inne książki szły jeszcze dalej: „Magiczne stworzenia i ich reakcje na czary”; „Czarodziej, mugol, olbrzym, skrzat... – a wpływ na te same eliksiry - studia”; „Anatomia chimery”; „Magia a zdrowie”; „Urazy magizoologiczne - dla stażystów, stopień zaawansowany”; „Eliksiry i ich właściwości”; „Mutacje międzygatunkowe – raport fundacji im. św. Munga”; „Choroby magiczne – jak uzdrawiać?”. Harry wyciągnął rękę po książkę którą czytała Hermiona zanim przyszedł. Zredagowana w encyklopedycznym układzie, otworzona była na hasłach: Gruźlica Amarok, Grypa Kappa, Grypa smocza. To pierwsze hasło Harry skądś znał, było nawet miejscami podkreślone kolorowym tuszem, od którego kałamarz i pióro leżało na stoliku przy innych rzeczach Hermiony. Harry zaczął przeglądać tekst: Gruźlica Amarok, zwana wilczą. Groźna choroba atakująca cały układ odpornościowy, oddechowy lub nerwowy(...) Z reguły choroba występuje bardzo rzadko, nie infekuje zdrowych dorosłych osób, natomiast częściej spotykana jest u ludzi starszych pozbawionych podstawowej opieki i innych osób z wrodzonym upośledzeniem odporności, żyjących w niezdrowych warunkach, niekorzystnym klimacie lub których.

Niczym rzeka płynąca


Jako jedyne dziecko w domu, na dodatek dziewczynka byłam rozpieszczana przez całą rodzinę. Przekonana o swojej niezwykłości. Szybko zaczęłam mówić, i miałam niewyparzony jęzor. Mama szyła mi fikuśne sukieneczki z mnóstwem falbanek. Wszyscy chwalili moją urodę i rezolutność. Nikogo się nie wstydziłam i nie bałam. Ojciec i dziadek nosili mnie na ręku. Ciocia przywoziła z Krakowa słodycze i zabawki. Babcia rozpieszczała na swój sposób. Kazała mi nawet mówić do siebie „mamo”, ale jakoś nie pamiętam, żebym tak się do niej zwracała. Moja matka bardzo to przeżywała, gryzła się też chorobą dziadka. Bała się o mnie, wiadomo gruźlica, mogłam się zarazić, bała się o siebie i naszą rodzinę, w razie śmierci dziadka czekał ją ciężki los, z teściowa – heterą.
Dziadek zmarł wkrótce. Nie wiadomo czy zabiła go gruźlica, czy jak mówili niektórzy zbyt duża dawka penicyliny, rozpuściła mu płuca.
O mało nie podpaliłam dziadka w trumnie, składając obok zapalone gromnice. Na szczęście ktoś w porę zauważył i do nieszczęścia nie doszło.



Komentarzy: 2

kabina blog

 
 




Boję się
Niestety,miało być pół roku luzu,a nie wyszło. W piątek zadzwonił do mnie lekarz,że z wyników bronchoskopii wyszło, iż w moim DNA znajduje się gruźlica. Dzięki temu, jutro muszę zjawić się w szpitalu i przejść serię badań, tym razem pod kątem gruźlicy. I znów czeka mnie bronchoskopia (na którą,nieoficjalnie, nie wyraziłam zgody). Na "deser" będę miała ponowną biopsję węzłów chłonnych. Tym razem nie pobiorą mi materiału strzykawką, tylko chirurgicznie wytną mi węzeł chłonny. Zdobędę więc swoją pierwsza 4cm bliznę ... Zyskam też nowe doświadczenie, tj. narkoza i prawdopodobnie intubacja (Boże uchowaj). Jutro zaczynamy light'owo - charchanie flegmą do fiolek, próba tuberkulinowa ... nic więcej nie wiem. Boję się wiedzieć co jeszcze mnie czeka. Boję się, że nie skończy się na gruźlicy, sarkoidozie (nie.

Młodzieżowy Ruch Rycerstwa Niepokalanej w Grudusku

W Warszawie przy ul. Żytniej. Po kilku tygodniach przeżywała jednak silną pokusę przeniesienia się do innego zgromadzenia, w którym byłoby więcej czasu na modlitwę. Wtedy Pan Jezus, ukazując jej Swe zranione i umęczone Oblicze, przekonał ją, aby została. e jej życie koncentrowało się na konsekwentnym dążeniu do coraz pełniejszego zjednoczenia z Bogiem i na ofiarnej współpracy z Jezusem w dziele ratowania dusz. Głębię jej życia duchowego odsłania Dzienniczek. Uważna lektura tych zapisków daje obraz wysokiego stopnia zjednoczenia jej duszy z Bogiem. W ostatnich latach życia wzmogły się cierpienia wewnętrzne, tzw. biernej nocy ducha, i dolegliwości organizmu: rozwinęła się gruźlica, która zaatakowała płuca i przewód pokarmowy. Z tego powodu dwukrotnie, po kilka miesięcy, przebywała na leczeniu w szpitalu na Prądniku w Krakowie. Zupełnie wyniszczona fizycznie, ale w pełni dojrzała duchowo, mistycznie zjednoczona z Bogiem, zmarła w opinii świętości 5 października 1938 roku, mając zaledwie 33 lata, w tym 13 lat życia zakonnego. Jej ciało złożono w grobowcu na cmentarzu klasztornym w Krakowie-Łagiewnikach, a w czasie procesu informacyjnego w 1966 roku przeniesiono do kaplicy. 18 kwietnia 1993 została beatyfikowana przez papieża Jana Pawła II. 30 kwietnia 2000 kanonizował ją również Jan Paweł II. Uroczystości odbyły się w Krakowie i w Rzymie. Wtedy też.