O czym chcesz poczytać na blogach?

Grimmjow

Pośródliterkowy żywot - Onet.pl Blog

Nikt ich nie okrzyknie ich bohaterami, w którym nikt ich nie zna i nie widzi, jako nieznani obrońcy. Ale to już było poza nimi, na to nie mieli wpływu. Oni mogli już tylko walczyć o nieswoją wolność, nieswoich ludzi i nieswój świat. O niebo, które nie dla nich było błękitne, o słońce, które nie dla nich świeciło, o wdzięczność, która nie im przypadnie.

     Mogli już tylko poddać się temu instynktowi, który kazał im chronić i ratować; temu, co kiedyś, w tym poprzednim, lepszym życiu nazywali żartobliwie mentalnością shinigami.



Z najlepszymi życzeniami urodzinowymi dla Avii. :*


Moskau


My, niżej podpisana towarzysz E. meldujemy, że nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za wulgarność, niekulturalność i braki w podstawowej edukacji występującego poniżej i przejmującego narrację towarzysza Grimmjowa J., kryptonim operacyjny: PANTERA. Zastrzegamy sobie także prawo do bezstronnego i.

Samotna... a może jednak...? - Onet.pl Blog

Niezauważalnie ślinę.
    - Nie przejmuj się Ulquiorrą. - powiedział. - On nie rozumie shinigani, tym bardziej ludzi.
    "W co on gra? " zapytała siebie w myślach dziewczyna. Skinęła tylko głową. Gin odwrócił się do niej i zmierzając w stronę drzwi rzekł chytrze:
    - Nie myślałaś kiedyś o ucieczce...? Mógłbym ci pomóc.
    Drzwi się zatrzasnęły. Inoue czuła, że się trzęsie. Jej dłonie oblane zimnym potem drgały nerwowo. Łzy szkliły się w oczach chcąc wypłynąć. Nadzieja... już drugi raz ją poczuła. Za pierwszym razem poczuła tą emocję kiedy dowiedziała się od Grimmjowa, że jej przyjaciele przychodzą jej na ratunek. Teraz następuje ten drugi raz. Nie chciała mieć nadziei. Nie chciała płaczu. Czuła złość do Ichimaru. Wiedziała, że robi to specjalnie, znęca się nad nią. Zacisnęła pięść i wyszła z pokoju. Potrzebowała światła.

***
    Inoue znów zapuszczała się w kręte korytarze, nie wiedząc gdzie idzie. Na razie nikogo nie spotkała. I nie zdziwiła się, gdy na jej drodze stanął Szayel. Dziewczyna cofnęła się gwałtownie, gotowa do ucieczki.
    - Orihime? - zapytał chcąc się upewnić.
   .

Bleach i historia shinigami to nie tylko walka. - Onet.pl Blog

-Tak masz rację. Chłopaki weźcie Kurosakiego. Rukia chodź będziesz przy nim szła. Powinien poczuć twoją obecność a wtedy możliwe że to zmusi go to do oprzytomnienia.- Ruszyli. Szli w ciemnościach przejścia między SS a HM(Hueco Mundo). Nikt się nie odezwał. Rukia co chwilę chlipała. Wszyscy poruszali się wolno i jak na pogrzebie przygnębieni. Oczywiście wyjątek Zaraki który szedł ze swoją kataną w swój typowo arogancki sposób. Po 10 minutach marszu znaleźli się w Soul Society.
Minął miesiąc od tamtych wydarzeń. Kurosaki i Byakuya wrócili do pełni swoich sił. Ichigo był w swoim gabinecie i rozmyślał o Grimmjowie. O tym co powiedział o tym co się z nim wtedy stało. Czuł że jednak to nie ich ostatnie spotkanie mimo że został tak raniony. Nagle poczuł na swoich ustach słodki smak kobiecych dobrze mu znanych ust.
-Hej kochanie, co ty taki zamyślony. Nawet nie zauważyłeś jak weszłam. Czyżbyś się na mnie obraził za ostatnie?- Zapytała radosna Kuchiki
-Cześć, nie mogę się na Ciebie gniewać, a rozmyślam o Grimmjowie.
-Czemu? Przecież on nie żyje!- krzyknęła nie świadomie Rukia

Miniaturki, czyli co by było gdyby było inaczej

Wykonywanie obowiązków.

Grimmjow spoglądał na nią z niedowierzaniem - znowu stanęła w jego obronie.

- Akt łaski stosuje się zazwyczaj tylko raz. - westchnął Aizen. - Ale ty i tak zawsze będziesz postępować według własnego zdania, a nie kierując się ogólnie przyjętymi normami.

Dziewczyna już dawno postanowiła wykorzystać słabość Aizena do niej, dlatego uśmiechnęła się, a potem przytuliła do Aizenowego boku:

- Masz rację, Aizen. Ale chodźmy już.

Mężczyzna uśmiechnął się ironicznie przymykając oczy, pokręcił głową i westchnął:

- Ach Tochiro, Tochiro...

I wraz z Tousenem opuścili celę pozostawiając Grimmjowa samego ze swymi myślami.

22:11, miniatureczki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 maja 2008
~Bleach~

- Aizen - sama! - krzyk wybiegającej zza tronu kobiety rozniósł się echem po całej sali. - Przestań, proszę, Aizen - sama.

Na ziemi przed podwyższeniem tronu zwijał się w paroksazmach bólu niebieskowłosy mężczyzna. Z jego twarzy i przeciętej piersi spływały strużki.