O czym chcesz poczytać na blogach?

Grasse

Samotna na zamówienie

Côte d'Azur, czyli w Lazurowym Wybrzeżu!
To jedno z najpiękniejszych miejsc na Ziemi... tam są zupełnie inni ludzie, świat wydaje się bardziej kolorowy a wszystko dookoła szeroko się uśmiecha!
Byłam w Cannes, gdzie akurat trwał festiwal filmów i gdzie tylko nie spojrzałam, wszędzie były rozłożone czerwone dywany, a ci przystojniacy w garniakach... mmm... dla takiego ochroniarza to ja mogę nawet zostać wielką gwiazdą, a co mi tam! No i te jachty... gdybym tylko wierzyła, że może mi się udać, to bym któryś ukradła!
Byłam w Grasse, gdzie w fabryce perfum pokazali mi, jak powstają zapachy, wytłumaczyli, co to są "nosy" (ludzie, którzy tworzą zapachy i co ciekawe - większość to mężczyźni a 80% z nich znajduje się we Francji). Kupiłam sobie tam prawdziwy perfum, który w perfumerii w Polsce kosztowałyby około 1000 zł (sic!), choć wątpię, by był w naszym kraju sprzedawany... ale i tak muszę się tym pochwalić ;) Co więcej, mam je w specjalnej buteleczce, w której mogą być przechowywane nawet 6 lat!
Byłam też w Saint-Tropez, gdzie mogłabym zamieszkać, tak tam pięknie i w Nicei, w której chyba.

tonffillka wita w swym skarbie :D - Onet.pl Blog

Przydatna do lodów lawendowych ;) - czy alkohole z gatunku owocowych ( typu likier z czarnych porzeczek - czyli creme de Cassis ). Obok kulinariów znalazły swe miejsce pamiątki typu - fajka z Cogolin, rzeźby i figurki z drzewa oliwnego z Eze czy szkło artystyczne z Biot.

Uzbrojona w przewodniki, plan rzeczy przeznaczonych do zakupu i wykreowany przez pocztówki obraz pięknej Prowansji - ruszyłam na jej podboje :)

Wybrałam się do miejscowości Saint Vallie de Thiey - niewielkiej mieściny leżącej w pobliżu światowej stolicy perfum - czyli Grasse. Właściciele posiadłości do której się udaliśmy byli nadwyraz życzliwi ( na nasz przyjazd przygotowali nam dwie pieczenie - na wypadek gdybyśmy byli zbyt zmęczeni po podróży by gotować :P ) - podobnie jak i mieszkańcy tego małego miasteczka.

Zwiedzania było co niemiara... rzeczy z listy zostały częściowo zaliczone... ale o tym niedługo... teraz idę śnić o Prowansji już we własnym łóżeczku, bo dopiero co wróciłam :)

tonffillka (00:34)

nataaali.blog.pl

 
 



 
21 lipiec do francji!!!

Francja-Lazurowe wybrzeze-Cannes...Boze ale bylo pieknie...jejku, to mi sie strasznie podobalo...Jeszcze St.Tropez i Grasse normalnie raj na ziemi...ale tez duza czesc zalezy od tego, z jakimi ludzmi sie jedzie...a dlatego, ze bylo fajnie musialam miec zajebistych ludzi.Tak tez bylo :) ludziki na obozie w Cannes byli, sa i beda extra, serio jak Was poznawalam to bylam swiecie przekonana, ze bedzie pieknie...w cale sie nei pomylilam, tak swietnego wyjazdu jak ten nie mialam dluuugo, ale dzieki Wam udalo mi sie pozbyc nudy, wkurwienia i odeszlam od spraw codziennych...jednym slowem bylo NAJLEPIEJ...hahaha i to dzieki tym wszystkim NAJGORSZYM I NAJBARDZIEJ UDANYM ludziom pod sloncem.Dzieki jeszcze raz i mam nadzieje, na szybkie spotkanko calego obozu.

Wyobraźnia - Onet.pl Blog

Dlaczego? Bo tamtejszy Geant i Carrefour sa idealnie zaopatrzone w absolutnie wszystko. Kilka alejek i regalow zastawionych butelkami wysmienitego rozowego wina w cenie od 3 do 10 euro. Tutaj, w Toronto takiego wina nie kupi sie, a najgorsze, to za 2 euro kosztuje tutaj ponad $20 za butelke. Sery francuskie uwielbiam. Im bardziej smierdza, tym sa lepsze. Od powrotu z Francji co tydzien pozeram Roquefort smarujac nim polowki swiezych fig i snie o owinietym w liscie kasztana serze Banon i kozim lub owczym serze o idealnym dla mnie smaku i zapachu, ktorego nazwy nie moge zapamietac (moze to Brebis du pays de Grasse albo Baretous?) ale ktory rozpoznam natychmiast bezblednie jesli tylko go gdzies tutaj odkryje. Ja moge poematy pisac na temat serow (i na temat win). Jogurty o smakach, jakich sie tutejszym producentom nawet nie snilo. Zupa gaspacho gotowa do spozycia w kartonach niczym sok pomidorowy, ryby, suche kielbaski, trufle, pieczywo, i kolory ubran, talerzy, przedmiotow gospodarstawa domowego, czegokolwiek. Mam tak dosyc polnocnoamerykanskiego purytanizmu w modzie i produktach, ze wszystko co kolorowe, meksykanskie, afrykanskie, latynoskie, hiszpanskie, wloskie i francuskie - wydaje mi sie rajem dla oczu.