O czym chcesz poczytać na blogach?

Gioconda

ciacho44 blog

Caly dzien sie nudzilam przy kompie, ale wieczorem grali Gioconde na której moi rodzice byli a ja nie. Chciałam chociaż roche tego zobaczyć bo podobno to bylo extra. No wiec pojechalismy na Ostrow Tumski, (szkoda ze z rodzicami a nie z kims innym :P) no ale dobra. Fajna lodeczka na odrze, najbardziej podobala mi sie atrapa statku ^^ (ktory potem mial splonac). Potem pojechalismy do domku i chcialam pokazac rodzicom, ze mnie to bardzo interesuje (nie interesowalo ale ogladajac coraz bardziej sie wciagalam :P). No i ogladalam, ogladalam w koncu mama przyszla i sie spytala czy mi sie podoba no to powiedzialam ze mi sie podoba, a potm jej wytlumaczylam, ze Barnaba kocha Gioconde, ale Gioconda go nie kocha, bo kocha Enza, ale Enzo nie kocha Giocondy bo kocha Laurę, a Laura też go kocha tylko, że ma meza =] i wtedy mama poleciala do taty i mu powiedziec jaka ja madra jestem , ze wszytsko rozumiem z tego :P Koorde, usnelam 20 minut przed zakonczeniem, o pierwszej w nocy, bo juz normalnie nie moglam... i mialam w nocy taki sen porabany hue hue, ze naprzeciwko mnie mieszkala Zuzka i przyszli do niej znajomi lacznie z Dżackiem, a ja stalam u siebie w pokoju i gapilam sie w ich okno co oni robia. I nagle krzykneli "uwagadzącek leci" i nagle wywalili Zuzke z okna prosto do mojego oczka wodnego =] Pomogłam sie Zuzce wydostac z wody, przynioslam suche reczniki i moje.

Renia Blicharz

W tesco


Tagi: poezja, literatura, książka, sztuka, renata blicharz

skomentuj (1)

Gioconda Dalego 2011-08-14 18:56:40

Jakiś czas temu zachwycił mnie obraz Dalego z 1948 r. "Portret pani Mary Sigall". Mogę godzinami patrzeć na ten obraz, na nieodkrytą dla mnie tajemnicę twarzy Mary Sigall, jej nieodgadnione oczy, jej tajemniczy uśmiech. Patrzę na ten obraz w całości, patrzę na każdy.

Mecenasem, jeśli dobrze zrozumiałam tłumaczenie. Może trzeba jednak poszukać w tradycyjnych źródłach, czyli w książkach i czasopismach... A może ktoś wie?...
Z tego uwiedzenia przez obraz napisałam wiersz.








Gioconda Dalego


Ja Giocondą jestem Dalego
To egzaltacja? profanacja?
W tym porównaniu nie ma nic złego
To tylko boskim Salwadorem
zwykła po prostu fascynacja

Patrzycie na mnie zazdrośnicy
Mam uśmiech taki tajemniczy
który zachwyca
kpi prowokuje zarozumiały
dumy pełen i boskiej niemal chwały

Matczyna rzeźnia

Kto sobie tego nie życzy?

Rodzicielka jednakże jako twarda sztuka szybko przeprogramowała się na myślenie makiaweliczne, skutkiem czego postanowiła być lisem, a nie lwem, a co za tym idzie nie kopać się z koniem.

Prędziutko uknuła stosowną intrygę i pod nieobecność dziatwy ugotowała matczyno-domowy rosołek z wołowinki. Magiczną ową miksturę wlała do miseczek wypełnionych charakterystycznym karbowanym makaronem. Nieletni smakosze nie posiadali się z zachwytu, co przyczyniło się do tym szybszego ich zmanipulowania prozdrowotnego.

Pełna podstępu niczym koń trojański Rodzicielka spoglądała na swe dzieło i uśmiechała się jak Gioconda.

16:57, matczynarzeznia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 listopada 2011
Rybołowność

Matka Trzech pamięta jeszcze, jak dwóch małych chłopców poszło z Tatą na niby-ryby. Zbiornik wodny był prawdziwy. Ryby w nim pływały prawdziwe. Ale wędki z patyków i sznurka, więc połów był żaden.

Po wkroczeniu Najstarszego Łowcy w krainę.