O czym chcesz poczytać na blogach?

Gekon

Jaszczurki górš...

. Czym mam karmić gekona lamparciego?

Podstawą diety tych gadów są najczęsciej przeróżne owady: mączniki, świerszcze, karaczany, mole woskowe, czasem szarańcza, a dla gekonów w okresie ciązy zalecane jest podawanie mysich osesków. Warto podawać do jedzenia preparaty mineralno-witaminowe.

2. Jakie terrarium dla gekona?

Minimalne wymiary terrarium dla jednego gekona to 50cm/40cm/40 cm . Dla 2 gekonów minimalne wymiary terrarium to 60cm/40cm/40cm. Dla 3 zaś, 80cm/40cm/40cm , (zawsze im większe tym lepsze)...

3.Dlaczego mój gekon nie je już od paru dni ?

Nie musisz się martwić. Jeśli gekon jest u Ciebie dopiero od paru dni , to oznacza tylko stres wywołany zmianą otoczenia.
Jeśli zaś masz gekona już od dłuższego czasu, to jest to prawdopodobnie najzwyklejsza w świecie głodówka. Jeśli jaszczurka nie je juz od dłuższego czasu (miesiąca) udaj się koniecznie do weterynarza!!!

4. Nie wydala, co mu jest ?

Może być to przyczyną zjedzenia "ciężkostrawnych" owadów
np:  drewnojadów . Trawienie takich owadów trwa dość dlugo, dlatego też nie trzeba.

ABY_DO_PRZODU

Że jeszcze skocze z kolegami na Bro xD
Jutro muszę załatwić sobie książkę z przepisami drogowymi bo po ostatnich testach się załamałem a marzec już wkrótce. Poza tym już wiem mniej więcej jaki sobie motor kupie, o ile uda mi się kiedyś nazbierać kasę xD... Honda CBR 400 albo jakiś szosowo turystyczny ale z nimi jest ten problem, że mają zbyt wielką pojemność 500-1000 cm a to za dużo jak na początek, Honda będzie GIIIT xD i nawet tania. Jest może słaba ale na jadę po mieście i do szkoły będzie w sam raz...
Jeśli chodzi o poprzednią nie dokończoną notkę to muszę gekonowi jutro kupiś coś do jedzenia i jakieś witaminy a gekona jakoś udało mi się wygrzebać zza monitora xD

Wypowiedzi: 2 Gekon, Szkoła i ... czwartek, 22 październik 2009, 13:53 Zaczne od tego że moja gekonica zwariowała. Wszyscy wiedą że.

Pan Adaś

Na dworzu. Mam nadzieję, że śniegu nie będzie w tymroku i nie będę musiał przepraszac się z zimowymi butami...

Ostatnie dni martwiłem się zdrowiem Kropka. Robił, za przeproszeniem- rzadkie kupy. Obawiałem się, że może ma jakieś pasożyty w brzuszku i wczoraj dowiadywałem się gdzie mógłbym zanieść jego kupki do zbadania na obecność robaczków. Dowiedziałem się, że mamy w Łodzi coś takiego jak Zakład Higieny Weterynaryjnej na ulicy Proletariackiej 2/6 i tam na pewno przyjmą. Jednak Kropek chyba wyczuł moje intencje i dziś w nocy walnął idealną kupę. Tak jak na zdrowego gekona przystało! :) Doszedłem do wniosku, że larwy mącznika kupione w sklepie zoologicznym koło Manufaktury są ZŁE i karmione jakimś syfem. Gdy karmiłem go mącznikami kupionymi na giełdzie (przez panią z zoologicznego niedaleko mnie- w Andrespolu) to robił ładne kupy. Jak przywiozłem te z Manufaktury to zaczęło się rozwolnienie u Kropka. Teraz karmię go świerszczami z zoologicznego w Realu i kupa wróciła do normy. Nie pozostaje mi nic innego jak wychrzanić te mączniki i zamówić nową porcję z giełdy. Szkoda, bo w tych co mam wykształciło się kilka ladnych poczwarek i za kilka tygodni.

I'm fallen angel...

No to jak już trochę połaziliśmy po mieście; między innymi byliśmy u Natiko, pogadać sobie, co i jak z jej telefonem, heh- no ale ona była u Sasy, tylko, że nie chciało nam się już do Sasy iść. Kazior dostał SMSa od Tecia, że mamy iść na Korfantego sobie na kolęde pośpiewać (nie nie), mieliśmy sobie legalnie po Tecia iść. No i okazało się, że Teciu idzie z Boniem. No to oni polecieli się z sukienek przebrać, a my w tym zcasie spotkaliśmy Natiko, no i okazało się to, co się okazało, kto wie ten wie (ale bezsens, ale prawda, no!). Później poszliśmy na następne zadupie odwiedzić Gekona (to tak przy okazji, ale jakiej okazji to nię będę mówić, bo ja tu muszę cenzurę mieć w razie czego). Gekon się nomanie tak zdziwił, że to jest poezja, hehe. Od Gekona na jeszcze inne zadupie, ale tam też pozamykane wszycho. No to na Reymonta, do "sklepu". My poszłyśmy w tym czasie już do Grill Baru. A chopaki... a chopaki sobie chodziły po mieście :P No i mieli do nas przyjść do tego Grill Baru, a my sobie akurat frytki zamówiłyśmy, to wleciala dzicz i się rzuciła, jakby frytek nie widziała. Ale dobra, looz. Później Teciu wpadł na pomysła, że on ma taką maszynę, czy co to tam.