O czym chcesz poczytać na blogach?

Geiger

GRAFOROMAN – poważnie niepoważny blog

Na drugi koniec łóżka. Zamknął oczy i otworzył je ponownie najszerzej jak tylko pozwalał mu na to kac, nie był pewien czy się na pewno obudził. U stóp łóżka stała jego żona ubrana w żółty płaszcz przeciwdeszczowy, czerwone gumowe rękawice po łokcie i zielone gumowce. Na twarzy miała warsztatowe okulary, a na głowie owinięty folią aluminiową kask budowlany. W dłoni trzymała dziwne “pykające” urządzenie którym omiatała stopy męża.
- Jezu, Maryśka! – krzyknął – chcesz żebym dostał zawału. Jak ty wyglądasz, i co to za pykające ustrojstwo tam trzymasz?
- Licznik Geigera.
- Licznik Geigera? – zbaraniał, pamiętał jeszcze ze szkoły, że to miernik promieniowania – skąd ty go w ogóle masz?
- Od mamy. Miała dwa. – Marysia zachowywała stoicki spokój
- Dwa? – wiedział, że teściowa jest ekscentryczką, ale nie podejrzewał jej o posiadanie dwóch liczników Geigera, tylko paranoicy trzymają w domu takie urządzenia.
- No dwa. Kupiła wczoraj w Tesco, były w promocji – Maryśka nie widziała nic niezwykłego w tej rozmowie – chodź stary, muszę cię wykąpać. Jesteś napromieniowany.
Majster już nic nie odpowiedział..

Ruda102

Go w prostych rzeczach. Tak trudno znaleźć lekarstwo na wszystko. A przecież wszystko dziej się w naszych głowach i świadomości.  

 

Komentarzy: 2 wtorek, 22 maj 2007, 22:26

„A w dupie magiczny ma licznik Geigera, w dupie magiczny ma licznik Geigera Ciągle do przodu i ciągle do przodu- Hej maszerujemy na przód!!!” Dziwne czasy nastały. Pomieszało się w systemach wartości i we łbach nie jednemu człowiekowi. Pieniążki w oczkach i byle na przód. Tak właściwie, droga na szczyt jest mniej istotna niż sam cel… Wrzuceni do jednego kotła w szereg. I idź jak karzą…nie będę już pisać, że jakieś to bezsensu. Tylko po prostu pociągnę dalej to, co zaczęłam. Nie kumam tego totalnie wiem, że pochodzenia zwierzęcego jesteśmy, że przywódca w stadzie i te pe. Tylko, co.

blondie89 blog

 



 


och.

i oto nadszedł ten wielki dzień.
Od dziś mogę nazywać się w pełni inteligentną kobietą. Superseksowną biznesłumen. Jeszcze tylko garnitur, krawat, włosy upięte w misterny koczek nad karkiem i mogę pracować w biurze.
Albo przynajmniej szpanować przed wszystkimi, roszę Państwa, noszę okulary :D




blondie89 2007-01-03 18:46:25
skomentuj (1)
RRRRozmowy niekontRRRolowane

Przed chwilą zadzwoniła do mnie pięcioletnia siostra cioteczna. Dzieci są rozkoszne. Chyba sobie kupię jedno.

Ania: cześć Kasiu
Ja: Cześć Aniu, co w przedszkolu słychać ciekawego?
Ania: Nic. Ja już muszę kończyć, idę ćwiczyć.
Ja: ćwiczyć? Co takiego?
Ania: no ćwiczyć "rrrrrrrr"
Ja: Ahaaa.. Powiedz "krowa"
Ania: yyy.. kRRRRowa
Ja: "rower"
Ania: RRRRoweRRR
Ja: "kaloryfer"
Ania: karoryferr
Ja: Źle
Ania: karoryfel
Ja:Źle
Ania: ale ty głupia jesteś. cześć





blondie89

obsydian blog

To do drugiego ciała ... scenieria była równie koszmara, zgliszcza, płomienie, czerwone rozpalone niebo ... istny berserker, furia, obłęd ... armageddon, apokalipsa ? ... te określenia wydają się w tym kontekście śmiesznie płytkie i nie odpowiednie ... jak gdyby wyciągnięte z liustrowanej czytanki dla małych dzieci zupełnie odrealnione ...

rzadko miewam takie sny, a już z pewnością nie tak realistycznie prawdziwe ... po przebudzeniu serce prawie wyskoczyło mi z klatki, w gardle sahara, w oczach piekło ... jeżeli miałbym urealnić kiedykolwiek swą wizję w postaci graficznej, to nawet takie sławy jak H.R.Geiger i Z.Beksiński by się jej nie powstydzili ...

... takim snom mówimy NIE ...

a rano pomroczność jasna połączona z krwotokiem z nosa ... bosz mam 23 lata a czuje jakbym się rozpadał :/ ... chyba jestem zmęczony.



obsydian 2004-07-02 09:03:22
skomentuj (11)


aha ...

aha, uhmyy ... ok ... ?!?!?! ... nie ważne, bez znaczenia ...



obsydian 2004-07-06 00:37:27
skomentuj (20)
spektrum uczuć

jak nigdy dotąd, nie odczuwałem wcześniej tylu odmiennych uczuć, stanów świadomości jak w chwili.

Doczytania. Blog Grzegorza Krzymianowskiego

    Blogroll

    • Blog Roku 2011
  • Tagi

    Anais Nin Andersch Arno Geiger Barnes Barth Bengtsson Bradbury Bukowski Dante Dygat Dűrrenmatt Esterhazy Fuentes Greene.

No Boundaries

– Prypeć.  Taka jeszcze mała dygresja, w żadnej z powyższych katastrof NIE wybuchł reaktor, gdyby to nastąpiło polowałbym teraz na radscorpiony, albo nie żył.

Na powyższym zdjęciu mamy zdjęcie z Prypeci wraz z lokalnymi mutantami, które zamieszkują okolicę. Miasto to jest kompletnie wyludnione z racji utrzymującego się nadmiernego promieniowania w tej okolicy. Wstępne spekulacje podają, że ponowne zasiedlenie będzie możliwe za kilkaset, może kilka tysięcy lat. Jest to miejsce odgrodzone od świata, ale można je wykorzystać w celach turystycznych. Wskakujemy w skafander, bierzemy licznik Geigera i przewodnika i ruszamy do skansenu komunizmu. Jest to miejsce wyjątkowe, ponieważ całe miasto przygotowywało się do obchodów pierwszomajowych (przypomnę – katastrofa nastąpiła 26.04,). Są tu więc autentyczne plakaty, obrazy i inne ideologiczne przedmioty. Dodatkowo struktury, wystrój wnętrz, wszystko od lat 80 nie posunęło się w czasie. Oczywiście ludzie część rzeczy rozkradli i/lub poniszczyli, ale to tylko dodaje uroku klimatu post apokaliptycznego. Przyznam, że jest to miejsce, które bardzo chciałbym odwiedzić. Spieszyć się bardzo nie muszę, bo chociaż trwałość ludzkich konstrukcji nie jest.

When you look me in the eyes. - Onet.pl Blog

I walnęła głową w kierownicę z dzikim i głośnym ( bardzo głośnym ) śmiechem.

Śmiałyśmy się przez całą drogę powrotną do naszego domu. Mówiąc ‘naszego domu’ mam na myśli jeden z tych domów, w których mieszkają zespoły muzyczne całymi zgrajami. Na tej powierzchni, gdzie sięgał mój wzrok było takich domów pięć. Oczywiście, ludzie nie mieszkali w nich cały czas. W sumie, niektórych rzadko widuję. Pełno tras, spotkań, wywiadów. W moim mieszkają Panic, Arctic Monkeys, Teddy Geiger, The Academy Is… i oczywiście my. Haribo Dolls, ja i Emma. Niepopularny, dwuosobowy zespolik. Przynajmniej jest wesoło.

Po nienormalnych i niezwykle intensywnych napadach śmiechu, z bólem brzucha udałam się pod prysznic i do łóżka. Och, tak. Tylko tego mi teraz trzeba. I chociaż najczęściej długo nie śpię, nawet gdy jestem zmęczona, a potem wstaję o siódmej i udaję zombie, to wielbię te cztery i pół godzin snu.