O czym chcesz poczytać na blogach?

Gaudi

Trusia i Hiszpania

Dla niego (tzn. dla Gaudiego) tu przybyłam.

Park mieści się na wzgórzu i miał w pierwotnych założeniach byc ogrodową dzielnicą mieszkalną. W 1984 roku został wpisany na listę UNESCO.

Weszliśmy bocznym wejściem, zatem początkowo ominęły nas główne atrakcje, czyli słynna mozaikowa salamandra i dwa domki projektu Gaudiego stojące przy głównym wejściu. Ale ominęliśmy też dziki tłum, który tamże się kłębi- to czekało nas "na deser", bo obejściu całości.

Taki oto wąwozem podążyliśmy w górę.

Na zostawione na deser pawilony Gaudiego mogliśmy popatrzeć z dystansu i nabrac na nie wiekszego apetytu.

Pod naszymi stopami rozpościerala się Barcelona. Jej ogrom mnie przerósł- niby teoretycznie zdawałam sobie sprawę, że jadę do dużego miasta, ale żeby od razu do aż tak wielkiego...

Na wyciągnięcie ręki mieliśmy wzgórze Tibidabo ze stojącym na szczycie kościołem Serca Jezusowego. Według miejscowej legendy to własnie tu przyprowadził szatan Jezusa, by go kusić- "tibi dabo" znaczy "dam ci" (to wszystko, jeśli oddasz mi pokłon).

Kościół Sagrada Familia- największe (albo.

espanati


Tych pralek też nie mogę zrozumieć Piękne zdjęcia! Besos :*

Odpowiedz
  • Marzena

    Życzę powodzenia i wytrwałości w pisaniu:)

    Odpowiedz
  • gen

    Kicz Gaudiego?;) No z tym się nie zgodzę!

  • zwyczajny blog Zwyczajnej..

    Plac był placem ogólnie posiłkowym :-)

    Na La Rambla smutny mim w zastygłej pozie z gitarą jakoś smętnie trzymaną...

    Wspaniałe łuki katedry...

    Wszędobylskie palmy...

    Port w słońcu...

    Szczegóły kolumny Kolumba zobaczone dzięki odzierającemu ze złudzeń obiektywowi... Szczegóły te to... ślady potraktowania Kolumba przez ptaszki :-)

    Śmieszne zdjęcie gdy wygłupiam się, że wywrócę palmę...

    No i przepiękna Sagrada Familia - cudowne szczegóły katedry która przez setki lat nie została dokończona bo Gaudiemu się zmarło - a nikt nie był w stanie dokończyć tego arcydzieła - bo mistrz zmieniał plany budując... A biedni architekci teraz się głowią i głowią... Cudowne cudo ! :-) Z tego też miejsca po raz kolejny pozdrawiałam tych co zostali - niezwykłe wrażenie...

    Domy zaprojektowane przez Gaudiego - bez kątów prostych bo mistrz miał talent... i bardzo sześcianowe były w środku :-) I w jednym z nich - piękna rzeźba (śliczne zdjęcie) - mała dziewczynka na krześle... zamyślona albo smutna ciężko jednoznacznie....

    Szukanie prezentów pod choinką z makulatury.

    Camino Francés

    czytaj dalej

    Tagi: Kastylia-León meseta
    11:39, bialavoda
    Link Dodaj komentarz »
    Dzień 18 - Bercianos del Real Camino – Villarente; 34 km
    Dajemy radę. León tuż tuż.
    czytaj dalej

    Tagi: Kastylia-León León meseta
    11:38, bialavoda
    Link Dodaj komentarz »
    Dzień 19 – Villarente – León; 13 km
    Jako jedne z nielicznych dochodzimy do León..., a nie dojeżdżamy. Dzięki temu jesteśmy pierwsze przy schronisku i mamy cały Boży dzień na zwiedzanie miasta.
    czytaj dalej

    Tagi: Gaudi Kastylia-León León
    11:38,

    Mediolan-Barcelona, podróż stopowa

    Muzyka z gitarą, który graniem zarabia na życie i zioło :D

    Barcelona jest jednak dość niebezpieczna, o czym przypomnieli nam Pierre i Gabriel, którzy zostali okradzeni (nocując na plaży - Pierre dwukrotnie :/) z praktycznie rzecz biorąc wszystkiego, nawet butów. Pierre na szczęście miał schowaną bezpiecznie kartę, więc jakoś sobie radził, a Gabriel poszedł zbierać pieniądze na buty i pociąg do Walencji...


    Jak można pisać o Barcelonie i nie wspomnieć o Gaudim. Udało nam się załapać na "Free guided tour", która polegała na tym, że przewodnik zbierał grupkę chętnych ludzi, oprowadzał ich po jednym ze szlaków Barcelony (w naszym wypadku szlak architektury Gaudiego), a po zakończeniu uczestnicy sami decydowali ile była dla nich warta ta wycieczka i ile zapłacą.

    Nasza wycieczka była bardzo fajna, dowiedzieliśmy się wielu ciekawych szczegółów. Osobiście bardzo podoba mi się architektura Gaudiego - zwłaszcza pałace budowane dla bogatych biznesmenów :) (Casa Batillo, Casa Mila) Wielkie wrażenie robi.

    Człowiek boi się czasu...

    Nieśmiało - na kartach powieści, dzięki reportażom i za pośrednictwem srebrnego ekranu. Stawiamy w mieście moich snów pierwsze kroki i... szeroko otwieram oczy, a w głowie złośliwie i urągliwie rozbrzmiewa mi wyrwane z kontekstu "Protect Me From What I Want". Bo Barcelona to miasto zaburzonych proporcji. Wśród niezliczonych hord turystów, przewodników i kieszonkowców, to wizualnie niezaprzeczalnie estetyczne miasto traci całą swą magię, cały powab i piękno. Wszystko wydaje się być wydmuszką, atrapą i farsą. Szukając ratunku dla zwiedzionej nadziei, oparcie próbuję znaleźć w Gaudim. Epic fail. W sezonie letnim najbezpieczniejszy kontakt z Gaudim to prawdopodobnie albumy, pocztówki i Internet. Mistrz tworzył bowiem oryginalnie, barwnie, intrygująco i niepodrabialnie, a cóż jest wartego obejrzenia w tłumie ludzi odsłaniającym co jakiś czas niewielki fragment jego dzieł? Cóż mi po turystach dowożonych w kolejnych autokarach pod Sagradę Familię, co jest przyjemnego w spracerze po La Rambla, skoro muszę się po niej przepychać? Zgroza. W kontakcie z pięknem jest coś bardzo intymnego, a intymności w Barcelonie nie ma, niezależnie od pory dnia czy nocy. Bocznymi uliczkami.