O czym chcesz poczytać na blogach?

Garmin

Nikolas Imiołczyk

    Cup Telc 2009
  • Lubieszów 2012
  • Lubieszów 2012 Sztafety
  • ME ECF Baraque de Fraiture 2010
  • ME ECF Baraque de Fraiture 2010
  • ME ECF Baraque de Fraiture 2010 Sztafety
  • ME ECF Sopron 2009
  • ME ECF Sopron 2009 Sztafety
  • ME ESDRA OFF SNOW 2010
  • ME ESDRA OFF SNOW 2010 Falze di Piave
  • Mistrzostwa Legionowa w biegu z psem 2011
  • PRZYTKOWICE 2010 DZIEŃ DRUGI
  • PRZYTKOWICE 2010 DZIEŃ PIERWSZY

Kluby

  • Cze-Mi
  • Grey
  • KSiP ZORZA
  • NOME Rzeszów
  • Travois
  • Wataha Łódź

Różne

  • Bikejoring i Scooter
  • Forum Stake-out
  • Forum Travois
  • Magazyn o psich sportach
  • Polski Związek Sportu Psich Zaprzęgów
  • Rodowód Nascara
  • Sokol Maxicky
  • Zdjęcia

Sponsorzy

  • Monte Carlo

Sprzęt

  • 3rd Pole
  • Asics
  • Cube
  • FISCHER
  • Garmin
  • Go Pro HD
  • Kickbike
  • Man Mat
  • Montrail
  • Nike

I'll give a little bit of my life for you, give a little bit of your time to me... - Onet.pl Blog

W czasie tego spotkania dzwonil mi telefon, wylaczylam, ale dzwonil obcy numer wiec oddzwonilam sprawdzic kto to. Sie okazalo ze z baru kanapkowego, zapraszaja mnie na druga rozmowe. Standardowo sie pytam czy to znaczy ze czesc osob juz przeszlo rekrutacje. Mowia ze tak, i ze tylko ja i jeszcze jedna osoba. Aha. Na czwartek na rozmowe zapraszaja. W czwartek ide na ta rozmowe a menager z tego baru mowi mi zebym od poniedzialku zaczela i przyszla na 8.30. Aha. Ja gleba. Wyszlam z tego baru, w kolejnym szoku. Dzwoni telefon ale akurat bylam w sklepie przy kasie wiec nie odebralam. W domu wysluchuje voicemaile'a. Babka z takiej ogromnej firmy Garmin Europe Ltd. zaprasza mnie na rozmowe bo wysylalam tam CV na rekrutacje Polish Product Support Associate. Zaprasza mnie na rozmowe, na piatek czyli na dzisiaj. Aha. Pojechalam tam dzisiaj, wyszlam z domu o 14:30, wrocilam po 6. Budynek wielkosci stadionu Legii, albo moze Interu Mediolan. Wyczesany w kosmos. Przeszklony, w srodku najnowsze technologie. Wyczekalam sie w recepcji, przyszla po mnie jakas szalenie gruba laska i zabrala do jakiegos pokoju na drugim koncu tego budynku, z drugim gosciem przeprowadzili ze mna rozmowe, pytali sie nawet jakie mam wady...niezle sie produkowalam ;) Nastepnie ta gruba laska oprowadzila mnie po.

MOTYLA NOGA

Solidna walka o życie. Biegło się nie najgorzej ale nawigacyjnie to z 5 km. dołożyliśmy na moje życzenie. Ale trasa chyba i tak była trochę dłuższa niż zakładana - zwycięzcy i jedyna drużyna, która zrobiła wszystkie PK zrobiła też ponad 50 km. My chyba wylądowaliśmy na miejscu 5. Ale ogólnie to fajne zawody były. Szkoda, że trochę mało promowane.

PS. Mój loger nie wytrzymał trudów ale Marka wytrzymał.  http://connect.garmin.com/activity/117289352
00:33, lulekz , Relacje
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 12 września 2011
Wolne miejsca na wygraną

Dwa lata temu obiecałem sobie: Ekstremalny Rajd Orła - nigdy więcej. Oj działo się wtedy działo. No ale co było to było. Ja nie jestem pamiętliwy. Poza tym lubię.

Naprzód

Jest w super formie i podążać za nią nie było prosto. Jakie błędy popełniliśmy w trakcie podróży ? Napewno zabraliśmy za dużo klamotów. Czego ? Np kosmetyków. Dwie wielkie kosmetyczki na wyprawę z plecakami to nieporozumienie, aczkolwiek moja Pani twierdzi, że było akurat. Obuwie. Razem mieliśmy 9 par obuwia, wliczając w to klapki pod prysznic i na plaże. Też tego za dużo. Napewno na taką podróż nie nadaje się iPad. Tylko PC-et. Nie będę wdawał się w szczegóły, ale czasami brak wejść usb był irytujący. Największym błędem był brak GPS-a. Nie mam na myśli nawigacji satelitarnej, tylko porządnego Garmina Oregona, którego zgubiłem jeszcze przed wyjazdem i bez którego czasami było trudno a raczej należało by powiedzieć "z Garminem było by łatwiej i ciekawiej" gdybym mógł na bieżąco mieć podgląd na topografię terenu. Nawet w Bangkoku w ostatni dzień tak się pogubiliśmy, że ponad godzinę szukaliśmy odpowiedniej drogi do hotelu. Byłby Garmin, nie było by problemu. Przez dwa miesiące nosiłem w plecaku dwa śpiwory, które użyłem 7 razy w czasie marszu przez góry w NZ i w Australii. Po co, skoro można było wypożyczyć za 15 dolców i mieć dwa miechy lżej na starych plecach. Tzw porządne ubrania na wypadek.