O czym chcesz poczytać na blogach?

Fugue

tess52 tess52



*




Archiwum

2011
Październik
Wrzesień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty

Linki

*Romantica*
Moja muzyka
SEKRET
Marzenie.
Spróbujmy jeszcze raz.
Einsamer Hirte
Songs From A Secret Garden
Kochaj mnie jak nikt.
*Jestem białym płatkiem śniegu*/mój wiersz
Nabucco-Verdi /ulubiona/
Maleńka moja.
Dumka na dwa serca.
Stoję w oknie.
The rose
Przetańczyć z tobą całą noc.
Zostań ze mną....
Greensleevens
Bilitis
Znów obudzisz mnie ze snu.
Jesienna impresja.
Tocatte & Fugue./ulubiona/
Dwadzieścia lat,a może mniej.
Serenada / Schubert/
Trochę dobrze,trochę żle.
*Mały książę.*
Jutro możemy być szczęśliwi.
Pamiętam ten dzień.
Wielka miłość.
Uciekaj moje serce.
Zakochałam się.

Ulubieni



Credits

Szablon wykonała: Yoanne
Pobrano z Szablony Inventive

aingeal blog


aingeal 2004-08-02 11:37:41
skomentuj (7)


"Kobiety żyją wspomnieniami. Mężczyźni tym co zapomnieli."
Uznałam własnie wychodząc z wanny że pulchna dziewczyna/kobieta tez moż ebyć ładna. Nie, nie jestem w sobie zakochana. Nie odbierajcie tego źle. Chociaz nie ukrywam, że czasami nawet lubię siebie. To trochę nienaturalne, ale nawet podczas okresu. W ten czas, gdy papieros smakuje dla mnie jak palona guma, gdy kawę zamieniam na wodę. Wtedy gdy piana w wannie jest za mało pienista. I wtedy, gdy płacze z wyczerpania tancząc pare godzin non stop przy "Toccota and fugue" w wykonaniu Vanessy Mae. Wtedy gdy zwijam się z bólu nie mogac nawet siegnąc po dziesiąta tego dnia tabletke przeciwbólową. Gdy moje zmysły sa tak wyczulone, ze przeciąg chulający miedzy pokojami wydaje się być nie do zniesienia. Gdy...Oj, na cholere ja się rozpisuje. Wtedy, gdy kobieta ma okres nie ma prawa się sobie podobac i już :) Nienawidze tego stanu prawie tak bardzo jak wąłsnego ojca. Ale czy którakolwiek z kobiet lubi? Gdy jest się taką wredną, złosliwą, uszczypliwą jędzą, gdy przeszkadza nawet to że wschód jest na wschodzie a zachód na zachodzie i gdy nikt nas wtedy nie.

Złapany w locie

Precz niewdzięczne myśli. Niczym tania aktorka biegam z jednej strony sceny na drugą, miotajac się bez opamiętania i wdzięku. Odganiam zbyt chaotycznie myśli, jakby to było stado kąsających owadów złaknionych moich wspomnień.

Oblekę ten szkielet w ciało, nadam mu ruch i w tą burzę wystawię na wichurę, na działanie piorunów. Żyj! Mówię Ci żyj!

Nigdy więcej.

Złoty łańcuszek z serduszkiem i ten dźwięk tydydydydydy płonąca mandala... eh.

Jednoręka, jednooka i jednonoga zakonnica gra na przeklętych organach Toccata and Fugue in d minor. Powietrze wydmuchiwane przez cieliste piszczałki napędza kołowrotek z chomikiem. Gryzoń krzesa pazurkami iskry starając się nadążyć za przyspieszonym tempem, pajęczyny zwisające z sufitu powiewają niczym welon panny młodej, która przedwcześnie utraciła 80 letniego pana młodego tragicznie kończącego żywot po ataku serca przy walcu angielskim. Gdzieś słychać krzyk i płacz, to zakonnica kończy preludium.

Krzywy uśmiech zaczyna rozpływać się na ceglastej ścianie. Czy znasz dźwięk stukotu gołej kości o marmur? To drzewa gną się pod masą powietrza, z.

Ciągłe myślenie o przyszłości to ucieczka od teraźniejszości

Się "Bach Street Prelude". Dla samych ciekawych odgłosów w tle :)
I trzeba ściągnąć zdjęcia... Ugh...

Jezusinko, mordo moja... "City theme" i "Red hot" jakoś nie przypadły mi do gustu... Ale "Storm" jak najbaardziej :)

Pozdrawiam... Jezusinkę... i może samą siebie? Bo to byłoby teraz bardzo potrzebne...

Z powaĹźaniem
- Eithne

komentarze [3]

52 ; poniedziałek, 29 sierpnia 2005 21:42:58
Czyż to nie jest paranoja?
A być może, być może... To czasem się zdarza... Ale lubię tego typu paranoję.
"Toccata and Fugue in D minor"... Nie to co jest na blogu... Coś dłuższego i coś ciekawszego...
Jezus chichocze po kątach na temat mojej fascynacji tym utworem. Coś złego? Żeby to były jakieś typowe "umcyki". Klasyka :)

Pamiętam to... Cholernie to cały czas pamiętam. Jezusinka słuchał kiedys tego na okrągło. Ile ja mogłam miec wtedy lat? Siedem? Osiem? A tak i byłam dziwnym człowiekiem. W domu były albo przeboje lat 70, albo Bach, Bethoween, Vivaldi, Mozart... I inne operetki. Troszkę Enya i greckiej zorby. Dzwony rurowe i światła monochromatyczne. Oldfild, Vangelis i inne których nazw.