O czym chcesz poczytać na blogach?

Ford ka

Blog bialabezka

2007-02-12 Upragnione prawo do jazdy :) w koncu zamieszkało w moim portfelu. Po ciężkich próbach i błędach udało się przekonać instruktora, że poradzę sobie w miejskiej dżungi. No i nareszcie mam. Teraz pora na zmianę dwukołowaca na cztero. Szukałam, pytałam i mam Ford Ka! No cóż jeszcze dwa dni temu nazwałabym go pokraką teraz bronię go przed takimi krzywdzacymi opiniami bo to  w końcu będzie moja kaczucha!!

Komentarzy: 0

Na granicy cienia...

Sie ode mnie odwrocila dlaczego? nie wiem... i nie chce wiedziec nie potrzebuje łaski... (nie chodzi mi o tego KTOSIA co wyzej pisalam :) ) No a dzis... dzien jeden z gorszych.. zaczal sie milo... pierw informatyQa (heh ;> Sonia znowu niezla jazde zrobilysmy a w koncu... :P) potem fiza.. taki banalny sprawdzianiQ :D pozniej majma... no miala byc kartkowa... wszyscy spodziewali sie ze czasu nie starczy i ze bedzie draka... bo Marcin przyszedl do szkoly bo kilku tygodniach wagarow :) ale skoncylo sie tylko na kilku zdaniach :/ a kartkowa bedzie i tak jutro :) gegra... nuda jak zawsze... sztuka... hmm :> Karolcia zawziecie tworzyla kartke swiateczna :].. nio i w-fiz... super po prostu :[.Nieprzygotowana na ten konkurs" hee niech maja za swoje i cos im tam gdzie tam :] pfff jedyny minus tego konkursu to bylo to ze musialam ubrac czarna spodniczke i biala bluzke bleeeee nienawidze tego stroju :/ jeszcze mi sie kozaczki rozwalily i klapa :P ale zyje przezylam uf :D
He a dzis idemy se ostro ze szkoly a tam kolesie w żołtym Fordzie Ka wjezdzaja na chodnik i nam droge zajezdaja z takimi bananami na ryjach buaha :P nie no :) a wogole to mi sie fano z Anka gadac zaczyna :D Gosia narazie przeszla chyba ciut na dalszy plan ;) o i jeszcze Poli RULEZ :P A i KTOŚ wreszcie zmadrzal :D za co mu dziekuje :]
A wlasnie Sonia i Syla :P musimy kupic se normalnie.

Muzyka i sto innych nałogów


Niestety - jego wymagania, co do posagu są jedyną bolączką, ale na razie robie wszystko, żeby doprowadzić do zawarcia tego mariażu. Teraz (jak zwykle) wszystko zależy od moich rodziców...:)

Tak na marginesie - nigdy przedtem nie interesowały mnie samochody a jedyne co odróżniałam z nowszych marek to Ford Ka... Co się ze mną dzieje...?

A jak już przy miłości jesteśmy, to nie mogę pominąć tak drobnego szczegółu - Kochanie powiedziało mi do widzenia. Już teraz piszę o tym spokojnie. Powód był jeden. Najgorsze jest to, że nie mogę powiedzieć, że nie rozumiem, że nie zrobiłabym tego samego. Nie potrafię.Była mi się wygadała - z całego doła, z całego ich dawnego związku. Ja - jak się okazało - niepotrzebnie powiedziałam o tym Kochaniu. Nie wiem dlaczego, może uznałam, że warto, żeby wiedziała, może żeby miała orientację w tym, jak pomagam osobie dla niej ciągle bardzo ważnej, może z jakiejś dziwnej lojalności... Nie wiem. W każdym razie do Byłej to dotarło. Kochanie palnęło komuś coś, w zupełnie innym kontekście. A ja musiałam skłamać. Musiałam skłamać, że nic takiego nie powiedziałam, że w zupełnie innym znaczeniu. Musiałam się oczyścić w jej oczach. Ale kiedy usłyszałam: nie.. daj spokój... to moja wina, powinnam Ci była bardziej.

¤ Śmieszne Teksty - Onet.pl Blog

nielegalny punkt sprzedaży alkoholu uczonym - metafizyka 
płacz we dwoje - parlament 
Pakt Atlantycki dla miast - natomiast 
aktorka grająca perfidne role - grahamka 
skrzyżowanie kota z papugą - kotara 
w gwarze: gdzie on patrzy? - kajzerka 
oddanie.
Wybrakowana mapa - Wytnij Houston 
zaproszenie do spania - Honolulu 
roztańczony dezodorant - fabryka 
staropolskie oszczędzanie - domieszka 
człowiek z dezodorantem - fama 
zagrywka szachowa na parkingu - parkomat 
samochód Ford Ka po rozwodzie - półka 

Let the music play. - Onet.pl Blog

-Mamo..

-Sama mogę zadzwonić do Julki to bardzo miła dziewczyna jest. Mam tu gdzieś numer telefonu do jej ojca, więc..

-Dobra, dobra poddaje się! Zapytam czy miałaby czas na takie coś. - powiedział bezradny. Pani Innauer uśmiechnęła się tryumfalnie i wróciła do krojenia warzyw. Mario poszedł do salonu, usiadł na kanapie i wybrał numer dziewczyny.

-No chodź już chodź, bo Allen ma jakąś ważną wiadomość. - wyszły z ogromnego budynku uczelni i swoje kroki skierowały na parking, gdzie znajdował się samochód rudej. Minęło trochę czasu zanim Julia znalazła kluczyki w swojej wielkiej torbie. Po chwili obie siedziały już w środku czerwonego forda ka i jechały ulicami Innsbrucka. Po niespełna godzinnej drodze Julia zaparkowała pod średniej wielkości białym domem z dużym ogrodem. Nadia pożegnała się z rudą i wysiadła z samochodu, machając jej weszła do domu. Julia wycofała z podjazdu pod domem brunetki i pojechała ulicę dalej. Zaparkowała pod swoim rodzinnym domem i.

Blog smiechtozdrowie

Gazda
kot Pameli Anderson - pampers
dwa wypalone papierosy - parapet
nielegalny punkt sprzedaży alkoholu uczonym - metafizyka
płacz we dwoje - parlament
Pakt Atlantycki dla miast - natomiast
aktorka grająca perfidne role - grahamka
skrzyżowanie kota z papugą - kotara
w gwarze: gdzie on patrzy? - kajzerka
oddanie głosu kaczce - tykwa
syn optyka - synoptyk
żarówka o ogromnej wadze - ciężarówka
ciche mydło - szafa
dawne zwyczaje - ekstradycja
prośba o jałmużnę - panda
amerykańska, wybrakowana mapa - Wytnij Houston
zaproszenie do spania - Honolulu
roztańczony dezodorant - fabryka
staropolskie oszczędzanie - domieszka
człowiek z dezodorantem - fama
zagrywka szachowa na parkingu - parkomat
samochód Ford Ka po rozwodzie - półka 



Komentarzy: 0 hejka 2007-02-03

Myszogród - Onet.pl Blog

Wracaliśmy z Ulą z dorocznego spuszczania wody (z instalacji działkowej, żeby mróz jej nie rozsadził), gdy luźne rozważania o technice jazdy na śniegu naprowadziły nas na wspomnienie czasów przednarzeczeńskich, kiedyśmy to moją Kaczką, czyli czerwonym Fordem Ka o historii mrocznej jak cienie na ulicy Stalowej, jeździli po zimowej Warszawie, szukając zacisznych miejsc, by móc w spokoju porozmawiać albo pomilczeć sobie. Bo w domach nie przyznawaliśmy się jeszcze w pełni do niespodzianie znalezionego szczęścia, a siedzieć w kawiarni można wprawdzie długo, ale nie można całkiem.
- Na środku podłogi leżała ulubiona ostatnio przez Mysz paczka przyjaciół. Podałam Eryka.
- Iiii... króliczek. - podałam króliczka - iii... mój gibon - podałam gibbona - iii... jeszcze miś - podałam Kubusia od mamy chrzestnej i sprytnie zabrałam od razu Franklina.
Mysz z wdziękiem ułożyła ulubieńców na poduszkach, każdego z uwagą pogłaskała i zwinęła się w mysi kłębuszek, wyszeptała jeszcze, że jest szczęśliwa i powolutku usnęła. To znaczy... taką mam nadzieję, bo zaraz zasnęłam i nic już nie pamiętam.

Dziękujemy Tosi i Heli - nie tylko nas odwiedziły, ale jeszcze zabrały ze sobą rodziców. Bardzo nam się podobało! Mysz.