Tagi

Asturias, Folklor, Muzyka, Taniec, Tradycja

Ostatnie dwa weekendy spędziłam w Oviedo, więc nie bardzo mam jak opowiadać  o kolejnych etapach podboju Hiszpanii. Nie znaczy to jednak, że nie ma o czym pisać o ogóle, co to to nie Przez przypadek dzisiaj trafiłam na jedne z pierwszych zrobionych tutaj zdjęć, z lokalnego święta Día de Asturias. I z uśmiechem przypomniałam sobie, jak wielkim zaskoczeniem było dla mnie pierwsze spotkanie z asturiańskim folklorem. Bo generalnie hiszpański folklor kojarzy nam się, chcąc czy nie chcąc z flamenco, kastanietami, kobietami o głębokim, czasem niemal lamentującym głosie, które wytupują rytm melodii  i tańczą sevillany, tangosy, bulerie. Kojarzy nam się z klaskaniem, i często z radosnymi fiestami.

A tutaj jest ciut inaczej. Bo podczas tradycyjnej fiesty czy odpustu nie usłyszymy raczej gitary, tylko dudy, najbardziej charakterystyczny instrument północy. Towarzyszą one większości tańców i pieśni, a wtórują mu niejednokrotnie klarnet, bęben i akordeon..