O czym chcesz poczytać na blogach?

Firanki

robotki dehajola - Onet.pl Blog

a warkocze: od góry schematu, dodając 4xjedno oczko po trzecim spleceniu- przy każdym następnym spleceniu(początkowa liczba oczek w warkoczu: 3 lewe 4 prawe 3 lewe-taki zrobiłam 2 razy) :

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/a4590c60831fc564.html

do karczku  nabierałam  w oczko brzegowe: 1,2,1,2,1,2,...oczka.

przód na szpilkach, bez rękawków ,ale tak wkleiłam. jestem zadowolona z obliczeń oczek -wszystko leży idealnie i tak jak planowałam.nic się nie ciągnie a jest dopasowane w talii i dobierane oczka też super, choć wypadają na wysokości biustu. teraz, w pierwszej kolejnosci skończę firankę i prezent wymiankowy, rękawy to już nie ma problemu-muszą poczekać. z tymi drutami poprostu, kiedy weszła moda na rękawy dopasowane (10-15 lat temu),to dwa sweterki z rzędu mi nie wyszły -musiałam rękawy przymarszczyć i to mnie zniechęciło, ale serwetki na drutach robiłam i robię chętnie.

  

jeszce jedna fotka: skończony,wykrochmalony obrus z elementów -ten, który tak mnie już nudził.

dehajola
9 ... Słów ...

Sceny małżeńskie z fochem w tle

Żona zadzwoniła do mnie z pracy (to już powinno wzbudzić moje podejrzenia! Jedynie Absolutnie Ważne Rzeczy są załatwiane przez moją Żonę telefonami w czasie pracy, a wśród tych Absolutnie Ważnych Rzeczy nigdy nie znajdują się takie błahostki, jak "czy zrobisz zakupy po drodze z pracy", "o której się ciebie spodziewać" czy "właśnie stoję samochodem zakopany po pas w zaspie śnieżnej na kompletnym odludziu o zmroku w trzaskającym mrozie"). Trzeba jej jednak oddać, że w kwestii firanek zapytała się mnie o zdanie (choć doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że nawet gdybym się nie zgodził, to i tak firanki zostałyby kupione).

Ustaliliśmy w środę, że po firanki pojedziemy w piątek, niezależnie od siebie ustaliliśmy adresy sklepów, które dysponują niezbędnym asortymentem, a szczęśliwie okazało się, że największy i bodaj najlepiej zaopatrzony z nich znajduje się w bezpośredniej bliskości zakładu pracy mojej Żony. Zmierzyć okno pod firanki mieliśmy w środę lub w czwartek, więc gdy pierwszego dnia wieczór nas zastał bez niezbędnych wymiarów, w spokoju zacząłem przygotowywać się do snu.

Ż: Gdzie jest miarka, ta co ją kiedyś miałeś? – zapytała o jedenastej wieczorem Żona.
J: Nie wiem, nie.

alty.blog

Ma tak zajetentego glos, ze nic tylko panienki rozbierac tym glosem, bez uzycia rak ;)
I Nomah, bo tez mi umkla - powiem tylko tyle: racje miala Just w piatek wieczorowa pora pod TESCO :))


I jeszcze chcialam powiedziec, ze to lotnisko imienia Fryderyka Chopina wew stolicy osmego sierpnia to pamietac bede do konca zycia (a co tam sie dzialo to na pewno Bajka opisze :))


skomentuj (8)

kilka powodow dla ktorych nie wolno mnie zostawiac samej w domu 2004-08-10 12:42:56


Siedze sobie grzecznie wczoraj pora pozno wieczorowo, firanki szyje (o firankach pozniej) i nagle slysze jakowes szemrania w lampie (a lampa jest taka fajna stojaca, wysoka, chuda i papierowa - no Ikea, nie?). Nie przyznam sie rzecz jasna, ze w pierwszej chwili szemranie zdalo mi sie dochodzic z zupelnie innego kierunku i ze z wrazenia, ze duchy w palucha sie igla dziabnelam - nie powiem, chocby prosili ;). Jak sie okazalo w lampie cmy siedzialy dwie, bo na dworze jasno, w domu lampa wyzej wymieniona plus jej siostra blizniaczka, firanki z okna zdjete wlasnie sie piora w piwnicy (znaczy sie w pralce, tylko pralka w piwnicy ;)), a nowe wlasnie szyje (ale o tym mialo byc pozniej przeciez).
Nie ze jakos sie boje.

And I don't give a damn about my bad reputation...

Regularnie strzelam baranka w tę właśnie ściane, bolesne to dosyć, ale podobno pouczające.

Zupełnie inna dzielnica, w której nie bywałam nawet przypadkiem, zielono, trochę dziwnie, całkiem niepodobnie.

W mieszkaniu nie ma co węszyć, pachnie tylko nową farbą, drewnem, remontem i świeżością, ale ja węszę podejrzliwie, opukuję i oglądam, szukam ścieżek, od domu do przystanku, od przystanku do sklepu, budzę się i nie wiem u kogo jestem, łazienka jest niebieska, zamiast czarno czerwonej, nie ma ani jednej podejrzanej rysy. Rano rozpaczliwie szukam w pudłach majtek, tuszu do rzęs, sandałków, kiedy chcę zawiesić firanki, okazuje się, że dwa worki zostały na Pradze, wlokę je po schodach do taksówki, kierowca przez całą drogę puszcza disco polo i jedzie tak, że boję się zaprotestować.

Przez to obwiąchiwanie, przez to, że nie mam czasu się rozpakować i że czuję się trochę jak kot w nie swojej kuwecie - zapominam jeść, jak już pamiętam to nie mogę i trzy kilo w dół, lubię efekt przeprowadzek ale boję się samego procesu, źle mi się kojarzy.

W kombinacji ciuchów wylosowanych z dostępnego pudła wpadam do pracy, dowiaduję się, że mam pisać próbny odcinek i ogarnia mnie ochota, żeby strzelić tego baranka w.