O czym chcesz poczytać na blogach?

Finchley

yeligirl blog

Rany, dotykac tam gdzie zazwyczaj nie moge, do gory nogami, duszac na krawedzi materaca, walac glowa w sciane, sluchac jak glosno dyszy, jak jeczy i jak pyta co ja wyprawiam, jak odchyla glowe siedzac mi na udach jak unosi sie i opada...

sms: *** priory park road...

musi mnie skads jednak odebrac, nie znam pieprzonego kilburn, i dochodzi glosno wijac sie a ja nie moge sie ruszyc, odpycha moja reke i wije sie na mnie jeszcze przez chwile.

dziekuje.

angielskie dziewczyny sa dziwne, za pierwszym razem tez powiedziala dziekuje, za kazdym razem dziekuje...bez sensu... 5 albo 6 razy dziekuje...

sms: ok zadzwon jak bedziesz na finchley road...

to zdrugiej strony, mam zadzwonic jak bede na wilsden green,,,ale sie napbijam udaje ze nie wiem o co chodzi,,,

na dole nila, sprowadzila sobie faceta do pokoju andiego, wypas, andy wyszedl na urodziny brata, nie wpuszczaj nikogo...powiedzial...ale huj tam co mnie to obchodzi ja i ta wychodze za chwile ...

a potem znow i znow i znow ...i az w koncu nie moge ruszyc reka i nie moge mowic, i boli mnie cale cialo...jest niewyzyta....niewyrznieta ...zawsze chetna, zawsze mokra, zawsze napalona, nigdy nie mowi nie...to ja musze odmawiac...po raz pierwszy w zyciu musze powiedziec nie bo juz nie moge....
zaraz wlanczam muze,,ale.

Dla jutra żyję. I by zmienić coś w sercu...

Światami działa jak ogłupiający eliksir. Ona nawet nie miała pojęcia, że istnieją jakieś dwa światy. Od zawsze była realistką i nigdy nie pozwalała sobie na zbyt śmiałe marzenia. Nigdy nie uciekała do cudownych krain, w których nie ma bólu, strachu i zła. Tak było wygodniej. Zawsze mogła się skupić na tym, co miała zrobić. Nic jej nie przeszkadzało, a Juliet była wręcz nieobecna. Nawet przed wyjazdem Nicka. Czarnowłosa mrugnęła dość wesoło okiem. Chyba skończyła myśleć. Cisza jednak potrafiła wyleczyć człowieka. Parę bezczynnych minut mogło przeszkadzać, ale mogło też pomagać w porządkowaniu własnych myśli.

-Ładnie tu u was w Finchley, spokojniej niż u mnie – odezwała się Juliet.
-Tak, lubię tu przebywać. Wolę to, niż centrum miasta, zatłoczone ulice i tych wszystkich ludzi. Jestem typem samotnika – stwierdziła Rose i spojrzała na Imbira, który zapewne był zachwycony smakiem wypielęgnowanej tej trawy.
-Przyczepię go tam, bo mi się przeje – zaśmiała się niebieskooka, wstając z zielonego koca w żółtą kratkę. Sierść Imbira lśniła w słońcu, a jego oczy mówiły, że jest szczęśliwy. Dziewczyna poklepała go po łopatce i przywiązała z dala od trawy.
-Daj mu żyć, niech korzysta, nie będę musiała przycinać trawy!
-A zaciągniesz mi tego.

Czlowiek jest tylko suma oddechow....

Tylko ze mna cos nie tak. Ale mi jest z tym dobrze.
Teraz z innej beczki ;-)
A wiec juz drugi raz spotkalem tego goscia na stacji metra... .No wlasnie tego goscia ha ha ha. Pierwszy raz bylo to jakies 3 tygodnie temu. Czekam na metro i czuje jak ktos sie na mnie patrzy, odwracam sie a za mna stoi najpiekniejszy mezczyzna jakiego moge sobie wyobrazic. Mysle sobie..... eeee gdzie tam nie mozliwe, ale jednak glapil sie na mnie. Dzisiejszego ranka schodze, jak codzien po schodach, patrze sie w dol i On znowu tam jest, myslalem ze sie roztopie, tak sie na mnie glapil.... Chodzilem sobie po peronie i czulem jego wzrok na sobie. Przyjechalo metro, oboje wsiedlismy.... Dojechalismy na Finchley Road, tam sie przesiadam. Wysiadlem z pociagu..... po 30 sekundach juz stal obok mnie i sie do mnie usmiechal ;-) Platforma jest na serio dluga i nie musial stawac 10 cm ode mnie. Zachowalem sie jak takie male bezbronne dziecko, wyciagnalem telefon i zaczalem sie nim bawic. Zamurowalo mnie totalnie.... Przepuscil mnie i wsiadlem pierwszy do metra, niestety w metrze ktos nas rozdzielil i go juz nie widzialem. 3 tygodnie temu myslalem ze to mi sie wydaje ze sie na mnie patrzy.... teraz juz wiem ze tak bylo. Moze jutro tez go zobacze heh Przynajmniej moj tydzien rozpoczal sie na serio fajnie ;-) Jeszcze tylko wtorek i sroda i w czwartek laduje w Lodzi.... Prosto z lotniska jade na.

Transition Towns Polska

Nowe Miejsce Przemian – Transition Town w Krakowie

Ewa skontaktowala sie z zespolem Transition Towns Polska.

Mieszkam koło Krakowa i szukam chętnych do założenia grupy Transition Towns – Miejsca Przemian tutaj. Jestem wielką zwolenniczką Transition Towns. Niedawno wróciłam do Polski po prawie 25 latach w Londynie. Mam stały kontakt z grupami w Londynie np Transition Town w Kensington, Finchley, i inne. Mam 3 osoby z ktorymi spotykamy sie w nadchodzacy weekend i zaczynamy dzialac.
Zapraszam do wspolpracy.

Pozdrawiam Ewa Hanrahan

email: evahanrahan123@googlemail.com
tel: 0048 12 2510158

Jesli mozecie pomoc Ewie i jej grupie:

1) przyjdzcie na spotkanie

2) badzcie w kontakcie z Ewa sluzac Waszymi radami i pomyslami

3) prosze przeslijcie do swoich znajomych w Krakowie i okolicach oraz tych, ktorzy mogliby byc zainteresowani wspolpraca

4) umiesccie powyzsza informacje na swoich blogach i stronach

Czym sa Transition Towns – Miejsca Przemian.

Film ‘Przemiana.

LOkata LIryczna TAjemnicza - bloog.pl

Budowlany na samozatrudnienie.

Antoni Pawlak zbiera po ulicy jednopensówki.

Zdzisław Jaskuła pracuje w biurze nieruchomości i obsługuje ksero.

Marta Podgórnik pakuje warzywa do worków w pakistańskiej fabryce.

Wojciech Wencel sprzedaje haszysz w tureckim social club.

Szymon Babuchowski pracuje jako model dla GayGuide.

Adam Zdrodowski pracuje jako carpet cleaner i pcha wielki szwedzki odkurzacz.

Jarosław Jakubowski łowi ryby na zamówienie polskiego sklepu.

Kazimierz Brakoniecki jest glass collectorem w murzyńskim pubie.

Ewa Lipska jest housekeeperką w hostelu na przedmieściach Southampton.

Mateusz Wabik jest protetykiem w domu starców.

Julka Szychowiak maluje pokoje dla firmy zajmującej się wykańczaniem wnętrz.

Konrad Góra jest przedstawicielem firmy ubezpieczeniowej w Finchley.

Bohdan Zadura obsługuje prowincjonalny.

Poszukując własnego Cienia ...- Bo Twoje miejsce na Ziemi jest najważniejsze ... - Onet.pl Blog

Się za kilkoma osobami do wyjścia. Odbiwszy od czujnika zieloną, plastikową kartę ze zdjęciem, zwaną Oysterka, wyszła wreszcie na świeże powietrze.

Słońce, co chwila chowało się za białymi chmurami, lekki wiaterek wprawiał drzewa w powolny taniec.

   Droga do gabinetu magister Agaty Bielskiej zajmowała około dziesięciu minut. Znajdował się w jednej z bocznych uliczek, w szeregowych, bliźniaczych domach. Pani Agata przyjmowała u siebie w mieszkaniu, jak i w przychodni na West Finchley (północny Londyn).

Kiedy zapukała do drzwi opatrzonych nazwiskiem mieszkańców, było  dwadzieścia pięć po pierwszej. Agata, otworzyła jej ze swoim zwykłym uśmiechem na twarzy i zaprosiła do środka. Wąskim korytarzem poprowadziła dziewczynę do ostatniego pokoju, który wyposażony był w ciemne, dębowe biurko, na którym leżał stos różnych papierów. Dwa regały z książkami, których tytuły nie opierały się tylko na psychologii. W kącie ustawione były dwa czarne fotele i mały,.