O czym chcesz poczytać na blogach?

Fight club

starsza-krew - Nirvana BLog

Też już nie ma...
czekam na swojego ptaka...
nie nadlatuje...
patrzę na krew dookoła...
to był ptak?
tak na pewno to był ptak...
wstaję, ocieram ręce o spodnie...
chowam nóż ...
i odchodzę...
skomentuj (13)




2004-05-26 20:49:04 >> Tyler Rules

"... / Gentlemen, welcome to Fight Club !

The first rule of Fight Club is you do not talk about Fight Club.

The second rule of Fight Club is you DO NOT talk about Fight Club !

Third rule of Fight Club : someone yells stop, goes limp, taps out, the fight is over.

Fourth rule : only two guys to a fight.

Fifth rule : one fight at a time.

.

Mercy In Your Eyes

Statystyki bloga

  • 112,941 odwiedzin
  • Najnowsze komentarze

    Vicky on Fight Club
    Lola on Fight Club
    Vicky on Fight Club

  • gazeta filmowa | niecodzienny twór internetowy

    Hmm zapytajcie fanów Charles’a Manson’a, amerykańskiego więźnia, który jest rekordzistą w ilości otrzymywanej korespondencji. Lub fanek Ted’a Bundy’ego- seryjnego mordercy i gwałciciela, który odsiadując wyrok miał tyle propozycji seksu od zafascynowanych nim kobiet, że mógłby pisać porady sercowe dla Samotnych Mężczyzn na Sympatii.

    W „Fight Clubie” spotykamy się z mężczyznami, którzy mają dość wegetacji „praca-dom-brzydka żona-praca-TV”, kipi w nich złość, testosteron, męskość, siniaki zdobią ich twarze, niczym pulchne Cherubinki barokowe kościoły. Tak, oglądając ten film w HD czuje się zapach męskiego potu. “Without pain, without sacrifice we would have nothing!”- cytat z tego.

    Share this:

    Dodaj do ulubionych:

    Lubię
    Bądź pierwszą osobą, która doda ten do listy ulubionych.
    Ten wpis został opublikowany w kategorii Filmoterapia i oznaczony tagami fight club, filmoterapia, kaśka, norton, pitt, podziemny krag. Dodaj zakładkę do.

    .:: P.R.O.J.E.K.T. S.E.M.P. ::. - Zarezerwuj sobie miejsce w świecie nowego porządku

    Prosty, dynamiczny, bez zbędnych ozdobników tam, gdzie nie są konieczne – po prostu treściwy. Niektóre jego książki czytałem tylko po Polsku („Diary”), inne po Angielsku („Choke”, „Rant”, „Non-Fiction”, „Lullaby”), a jeszcze inne zarówno po Polsku, jak i po Angielsku („Survivor”, „Fight Club” – chyba najbardziej znana, w dużej mierze za sprawą ekranizacji) i za każdym razem czyta je się niesamowicie szybko i lekko (choć tematyka raczej do lekkich nie należy).
          Jest jeszcze trzeci filar, ostatni nieodłączny element książek Palahniuka, czyli ich kontrowersyjność. Wydaje mi się, że co jakiś czas autor przesuwa.Wokół siebie taki wizerunek, to znaczy, że najwyraźniej czytelnicy tego od niego oczekują. Ja w każdym razie do tych osób nie należę i choć zgadzam się z tym, że w każdej z jego powieści powinno być kilka mocnych akcentów, to jednocześnie jestem przekonany, że Palahniuk często przesadza, wprowadzając pewne elementy tylko po to, żeby szokowały. Rozumiem, że Fight Club musiał być przepełniony przemocą, a Choke seksem. Jestem w stanie nawet zrozumieć, dlaczego opowiadanie „Guts” (które później stało się częścią książki zatytułowanej „Haunted”) jest takie obleśne (bo taka była jego konwencja). Ale nie rozumiem dlaczego Palahniuk prawie zawsze musi gdzieś wepchnąć jakiś element, który nic nie.