O czym chcesz poczytać na blogach?

Ferdydurke

Punkt Krytyczny

Poprzednie ekipy i wszystkie potępiane. Monopolizowanie władzy.

A przy tym wszystkim wszyscy wycierają sobie gębę dobrem polski. Obrzydliwe. Za mocno pomieszaną i nieprzejrzystą formę dzisiejszego wpisu, ale jestem zwyczajnie śpiący :)
00:48, troll_40
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 lipca 2007
Równia pochyła, prosto ku paranoi
Na początek sprostowanie - nie zdołałem wczoraj usłyszeć tego, a Romuś G. mówił o Trans-atlantyku a nie Ferdydurke. Za moją zbyt prędką interpretację przepraszam, do Trans-atlantyku odniosę się, jednak dopiero gdy zdążę go przeczytać (a w kolejce kilka książek z bliskim terminem bibliotecznym więc będzie musiał zaczekać niestety...)

Do meritum!

Dzień pełen ciekawych wydarzeń! Obserwatorzy życia politycznego mogli podziwiać kolejny dzień wypełniony gwoździami wbijanymi w żywą tkankę kultury politycznej RP.
Andrzej L. zakończył swój kurs po wspomnianej płaszczyźnie. W jej rynsztoku, co było do przewidzenia. Udzielone dziś kilku stacjom wywiady, zsumowane, dają obraz poziomu prezentowanego przez tego polityka, jego kulturze (zarówno politycznej jak i osobistej). Jakiekolwiek.

blog ferdydurke


165.

Lipa, Drodzy Państwo. LIPA.
To, że zdjęcia mi zniknęły z mojego folderu blogowego, zauważyłam jakiś czas temu. Jednak dopiero ostatnio spostrzegłam, iż zniknęły one NIE TYLKO stamtąd. Dziwnym trafem we właściwych wpisach też ich nie ma.
Czyli się pożegnamy, jak sądzę.

Może to i lepiej... Odetnę się w końcu od tej nieszczęsnej ferdydurke i oklepanej aszy. Zacznę wszystko od nowa. Najlepiej- po łacinie, jeśli się uda, rzecz jasna.

Dziękuję za wszystko: za komentarze, które nieraz podnosiły mnie na duchu; za wpis do Księgi Gości i wszystkim odwiedzającym. Dziękuję za te (na chwilę obecną) 10988 wyświetleń strony. Dobrze, że jesteście.
A jeśli komuś spodobało się, co też napisałam- choć jedno zdanie- ogromnie mi miło.

Zostanę, dopóki czegoś sobie nie znajdę.

Wszystkiego dobrego.

 

Zawsze, od kiedy pamiętam, marzyłam o lataniu. Ale nie z tych powodów co wszyscy. Nie żeby poczuć się jak ptak, zwiedzać przestworza, czuć pęd wiatru czy widzieć wszystko z góry. Nie. Mi się po prostu zawsze cholernie nie chciało chodzić.

Blog BronislawSerw

Pan pomyśleć właśnie sub specie aeternitatis o ... moim zatrudnieniu. Z piastowskim pozdrowieniem.

Bronisław Serwadczak


 
Komentarzy: 1 Gombrowicz a zaścianek piastowski 2009-07-23  Dość późno przeczytałem „Dziennik” Gombrowicza i inne utwory. Więcej szczęścia miał Stefan Kisielewski . Już w 1957 r. omawiał w „Tygodniku Powszechnym” słynną gombrowiczowską „Ferdydurke”. Po śmierci pisarza 25 lipca 1969 r. (tak więc mamy 40. rocznicę), w swoich „Dziennikach” Kisiel zanotował : „Za mało przeżył, jeśli chodzi o Polskę, o Wschód, toteż w ciągu dwudziestu lat swojego starokawalerskiego żywota w Argentynie obracał w myślach tylko te trochę tematyki, którą wyniósł z przedwojennej Polski i utrwalił w „Ferdydurke”. O tejże „Ferdydurke” zresztą Kisiel pisał również krytycznie spotykając się z polemiką Gombrowicza napisaną jeszcze w „klatce argentyńskiej”, w słynnym rozpoczętym tamże „Dzienniku”. Stworzył w nim Gombro (jak go nazywa J. Iwaszkiewicz w korespondencji z K..

Klasa mat-geło! - Onet.pl Blog

Nazwiska - tak dla przyzwoitości ;) Mam nadzieję, że mi wybaczysz Kamilko, pogwałcenie Twych praw autorskich... ;)
Katie
matgeoang (11:02)
2 odważnych.
Urodziny Bartolosa!

  

Wszystkiego naj!




...życzenia jak zwykle w budowie...

 

Polecamy: LINK

matgeoang (10:25)
Co się patrzysz, skomentuj!

17 listopada 2010
Ferdydurke.

|| Blog ~ Neko-hime ~ ver. 4.0 || - Onet.pl Blog

Na dodatek niewiele z nich mogę jeść, bo to nie dla mnie przecież. Ale i tak już trochę podjadłam xP A oto moje dzieła z różnych perspektyw:

 

  

 

No i oczywiście musiałam sobie zrobić krzywdę. Kupiłyśmy nowe noże i jednym się pocięłam. I poparzyłam sobie całą dłoń parą z piekarnika. Inteligencja i przezorne myślenie. To chyba jednak nie są zbyt rozwinięte cechy mojej osoby.


A dzisiaj praktycznie cały czas się obijałam. Nie uczyłam się do angielskiego, choć powinnam. Nie zaczęłam „Ferdydurke”, choć powinnam. Jedyne, co zrobiłam, to polski i geografia. O, jeszcze pp i wosu też nie zrobiłam. Chryste, olać to wszystko. Mam dość. Ja wysiadam.


Skończyłam „Orthros no inu”. Powiem Wam, że tą dramę trzeba obejrzeć do końca, bo tak naprawdę to koniec jest najlepszy xD Ale i tak jakość końca nie zakryje jej braku w pozostałej części. Nie zachwyciło mnie. Ale ujdzie w tłumie. Widziałam gorsze twory japońskie. Za to mogłam podziwiać jednego aktora, którego poznałam w „Zettai Kareshi”. Nie lubię go, ale zaskoczył mnie swoimi umiejętnościami aktorskimi, bo w „Orthros” grał zupełnie inny charakter..