O czym chcesz poczytać na blogach?

Przejdź do wyników poniżej

Federer

Po linii

On również  loterią. Jeden minibreak, np. błąd sędziego albo piłka spadająca po taśmie tuż za siatkę, może okazać się zabójczy. Wtedy nie pomoże nam to, że wygraliśmy w tym secie więcej piłek, mieliśmy breakpointy i inicjatywę. Wynik: 6-7. Pomyślałem więc o rozwiązaniu, według którego przy stanie 6-6 w gemach seta wygrywa zawodnik, który po prostu zdobył do tego momentu więcej punktów, a tie-break rozgrywany byłby dopiero w sytuacji remisu... Wtedy słowa trenerów: "Każdy punkt jest ważny! Każda piłka jest piłką meczową!" nie byłyby tylko motywacyjnymi sloganami, lecz bezlitosną sprawiedliwością statystyki, a Federer nie przegrałby w zeszłym roku w Cincinnati z Karlovicem: 6-7(6) 6-4 6-7(5), wygrawszy 106 z 207 rozegranych punktów.Serwis jest oczywiście ważnym elementem gry, ale oglądanie meczy z udziałem takich wirtuozów rakiety, jak boski Ivo, jest dość swoistą przyjemnością, z pewnością nie przeznaczoną dla każdego i nie dla każdego dostępną.

PS. Napis 6"10' widnieje na lewej nogawce spodenek Karlovica. Oznacza sześć stóp dziesięć cali, czyli

Nabijamy licznik i gramy dalej

Bezczelny jest więc ten, kto widzi w nim jeno tablidową stronę tenisa. Odpadnięcie Murraya jest na pewno niespodzianką, ale czy sensacją? Sensacją byłoby, gdyby Verdasco był 40. na świecie, a nie - niemal pewne w najbliższy poniedziałek - blisko pierwszej 10. ATP.

Inne sprawa, że ów Verdasco zepsuł ciekawą układankę. Gdyby nie jego niespodziewane zwycięstwo, mielibyśmy w ćwierćfinale tegorocznego Australian Open ośmiu najwyzej rozstawionych tenisistów, co w przypadku Wielkiego Szlema nie zdarzyło się od wielu, wielu, lat (sprawdzę ilu, obiecuję, ale to szmat czasu, naprawdę).
Mamy więc numer 1. Nadala, 2. Federera, 3. Djokovicia, 5. Tsongę, 6. Simone'a, 7. Roddicka i 8. Del Potro. Brakuje tylko czwórki - Murraya. Idąc dalej tropem tego zjawiska... dziwić się nie sposób i już dziś należy wyrokować miejsce Verdasco w finale i stawiać na to pieniądze. To oczywiście żart, choć sportowo jak najbardziej możliwy (Verdasco musi pokonać Tsongę, a potem Nadala lub Simone'a). Zabawa wynikająca z szybkiej analizki większości ostatnich finałów w Melbourne:

2008: Djoković - TSONGA
2007: Federer - GONZALEZ
2006: Federer - BAGHDATIS
2005: Safin - Hewitt
2004: Federer - SAFIN
2003: Agassi - SCHUTTLER
2002: JOHANSSON -.

Piłka Oczami Kibica

Pół roku. Jeśli szanse zmarnuje być może podzieli los swojego byłego kolegi z drużyny. Keane na White Hart Line wrócił teraz, nie wykluczone, że Berbatov dołączy do Kogutów w lecie.

18:19, kuba.malowiejski , Ze Świata
Link Komentarze (2) »
czwartek, 29 stycznia 2009
Federer zgodnie z planem
Zgodnie z planem ale nie bez problemów Roger Federer awansował do finału Australian Open. Męcząc się chyba najbardziej ze swoją psychiką. Za wszelką cenę Szwajcar starał się upokorzyć swoimi zagraniami Roddicka, wychodziło to średnio a i się sporo namęczył.

Szwajcarski tenisista stracił w całym meczu 12 gemów, zresztą wszystkie na własne życzenie. Bo po głupich błędach. Resztą zdobytych punktów Roddicka były asy serwisowe bądź punktu zdobyte właśnie po swoim serwisie. Całe spotkanie Amerykanin posłał piłki w granicach 200km/h. Zdarzały się również takie po 230. Stąd aż tyle napsutej krwi Federera. Roger zagrał jednak spotkanie godne podziwu, wydawało się, ze w.

nieskończona studnia potencjału

Miarę nowy ustalają specyficzny rytm zapadania w sen, tzn. nie zapada się w niego, albo zapadanie jest na tyle płytkie i krótkie, że trudno je zauważyć, bo zauważa się raczej kwiatek na podłodze a nie na parapecie, kupę na łóżku a nie w kuwecie, kota dużego zaciśniętego na szyi małego i takie inne.. Możliwe, że eksperyment dwa zaburza wyniki tego pierwszego, ale to nie fizyka i o izolowane stałe warunki trudno.

I dziwne że od kiedy się tu ostatnio wywnętrzałem Federer zdążył i przegrać Wimbledon – jak się obawiałem i wygrać Roland Garros – w co nie wierzyłem i wygrać Wimbledon co ukoiło zeszłoroczną porażkę i jutro może wygrać US Open jak i w zeszłym roku.. to znaczy tylko, że dawno tu nie wchodziłem:>

12:37, glomek , Nie wiem gdzie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 czerwca 2008
When was the last time you did.

|Avant-garde|

Się biologii i porobić zadania z chemii, ale oczywiście moje lenistwo daje się we znaki czyli - jak nie ma przymusu to nie rób. No, jak zwykle będę się uczyć na ostatnią chwilę albo w ogóle :)

Dziś na przykład obudziłam się po 9 więc o b.przyzwoitej porze, ale stwierdziłam że nie opłaca się jeszcze wstawać i pospałam jeszcze do 10.30. Potem nastąpiła zmiana pozycji - zamiast leżeć w łóżku na górze zlazłam na dół (po drodze zabierając tacie szlafrok - taki wielki i mięciutki:) i kontynuowałam nic-nie-robienie na kanapie w salonie. Włączyłam sobie tv i akurat był półfinał mężczyzn Australian Open - Roger Federer vs. Marat Safin. B.ładnie grali i w ogóle wciągnęłam się w tego całego tenisa, muszę się w końcu zapisać na awf czy gdzieś :) Tylko, że ja byłam za Federerem :( Nie wiem co ten Safin robił, wydawało się już przy każdej przewadze Federera że gem jego, set jego, mecz jego, a tu zonk Maratowi szczęście sprzyjało (nie zaprzeczam że jest świetnym graczem ale w końcu Federer to rakieta nr. 1 świata i główny faworyt) i nagle potrafił tak zagrać że się sam Roger zdziwił. No i w końcu po piątym secie Safin wygrał 9:7... :|

A jutro kolejny półfinał i mam nadzieję, że Hewitt wygra z Roddickiem :)

.

Federer nadal

<3 . Moje walnięte życie ^ ^ - Onet.pl Blog

Więc . . .

Moje urodzinki ! =D

Dzięki wszystkim za życzonka =**

Mam nadzieje że w Sobote imprezka będzie udana =)

Siema!

=*

 

Nadal chora . . .

Aga

Majka

Sivy

Federer

my night,my world..



KACHECIA ODWALIŁA KAWAŁ DOBREJ ROBOTY PISZĄC TO,CO TERAZ PRZECZYTAŁEŚ.CHCĘ TYLKO POWIEDZIEĆ,ŻE TA HISTORIA NIE ZOSTAŁA UBARWIONA W ŻADNYM MOMENCIE I PO PROSTU KAŻDY NASZ WSPÓLNY WYJAZD NA SKOKI MA PODOBNY I RÓWNIE ZWARIOWANY PRZEBIEG.


########## FOCIE ##########


### z Kachecią na imprezie ###
### Kachecia i Tommy ###
### ja z banduleczka ###
### my i Hocke ###
### ze steiertem ###
### z Kuttinem i Federerem ###


kcsik
Siatki,zamyka oczy,atakuje i zdobywa punkty.I co najważniejsze to on zachecał wszystkich do walki.Uwielbiam na cos takiego patrzeć.Kto by pomyślał jeszcze w maju,że Wlazły będzie punktem numer jeden w polskiej reprezentacji,a przy okazji mu nie odbije i nadal zostanie normalnym skromnym facetem.Zawsze powtarza ze wychodzi na boisko po to "by dobrze grać i zdobywać punkty dla Polski". Dla niego nie ma piłki niewykorzystanej i to mi się w nim podoba-chęć walki..
Meczu z Włochami nie skomentuje,bo.