O czym chcesz poczytać na blogach?

Excalibur

...Bo miłość jest cierpieniem dwóch osob... - Onet.pl Blog

Wymawiając cicho zaklęcie otworzył okno.Wśliznęli się do pokoju jego brata,gdzie się rozgościli,różowowłosą położyli na łóżku a Hinata usiadła na kanapie obok Uzumakiego.
-Poczekajcie tu na mnie idę po niego bo pewnie siedzi gdzieś i eksperymentuje-powiedział młody Uchiha z zamiarem opuszczenia pokoju.
-Ale jak ktoś nas tu znajdzie.?-zapytała cichutko Hyuga.
-Nie martw się do tego pokoju nikt nie ma wstępu oprócz mnie i mojego brata -uśmiechnął się lekko po czym zniknął w drzwiach.
Hinata podkuliła nogi i zdjęła katanę z pleców.
-Wcześniej nie zauważyłem ale co to za miecz ten drugi co masz na plecach.?-spytał Uzumaki patrząc na Hyuge jak ściąga z pleców Excalibura i inna katanę.
-To jest miecz która zrobiła dla mnie Sakura używając trochę magi,ja nie potrafi kontrolować mojej mocy więc Sakura powiedziała że jeśli chce jej pomóc to zrobi dla mnie magiczną katanę.Powiedziała też że da mi Excalibur jak nauczę się nim posługiwać ,ale jestem jeszcze zbyt słaba.-odpowiedziała tak cicho że ledwo ją dosłyszał.Nioc więcej już nie powiedziała ,on także zamilkł.Po chwili drzwi otworzyły się z wielkim hukiem , a w nich stanęli bracia Uchiha.
-Sakura ,Hinata co się stało.?-zapytał szybko Itachi podchodząc do łóżka gdzie leżała ranna różowo włosa.
Granatowowłosa  podeszła szybko do niego
-Opatrzysz ją.?
-A.

Always searching for a falling star...

Wina! To niesprawiedliwe, że mnie osądzacie! Przecież to niespecjalnie. Kurcze no. Niestety mleko już rozlane, więc chyba nie ma, co nad nim płakać, hm? Spróbujmy na spokojnie to przemyśleć, przeanalizować… Oh damn. Co tu analizować? To po prostu najsłodszy uśmiech jaki widziałam. Problem? Me myself and I. Nie życzę wam, żebyście się czuli w swojej skórze tak jak ja, przez tą głupią chorobę i „głupią książęcą ranę bitewną”. Ale nieważne. Już mi się kończą pomysły na pisanie to pora kończyć notkę, o.


And if I was running, you'd be the one who I would be running to… And if I was crying, you would be lining the cloud that would pull me through… And if I was scared, then I would be glad to tell you and walk away.****


Dobranoc, notka pojawi się z opóźnieniem kilkunastogodzinnym, bo jest like późno, a ja piszę ją na telefonie. XD I muszę się wyspać. Czy coś.

- Could somebody tell me what happened? - Well... - Someone with a brain.*****


I tym miłym akcentem zapraszam na następny odcinek, kiedyśtam. Quest na Excalibura czeka aż się na niego wybiorę. Jak już się zdecyduję to napiszę jak było.

Run... Run... Run...

 



2005-08-06 02:39:49 >> Wspomnienie z Grunwaldu

Grunwald... Z tym słowem kojarzy mi się wiele pozytywnych przeżyć. Noce przy ognisku, alkohol we krwi przez cały czas, excalibur, pokazy ognii, miodek i wiele wiele innych. Atmosfera tam jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. A w tym roku dotarliśmy tam już we wtorek wieczór. Rozbiliśmy namioty i poszlismy na browarka, gdzie poznaliśmy przemiłego rybcerzyka z Excalibura. Od niego się dowiedzieliśmy, że mają częstokół przybijany gwoździami do płotu, który jest klinowany :D. W środę przyjechały Bernasie, Burce i takie tam. W czwartek przjechał Adam z Jarasem. I na kramach się ożywiło troszkę. Piątek to dzień szczytu. Wrzawa na straganach, wszędzie pełno ludzi i harcerzyków :-/ Ale co tam, noc należała do nas! I do Golluma ;-) Sobota, czyli inscenizacja. Podobna do zeszłorocznej, jednak wymogi BHP.

Suddenly my life doesn't seem such a waste...

Dobrej sytuacji. Wczoraj w cukierni obługiwała ludzi dziewczyna, z którą chodziłam do 1 i 2 klasy podstawówki. Ona skończyła tutaj, inna została fryzjerką a ja poszłam na studia, czyli jednak jakby nie było wspięłam się wyżej po drabince. Broń Boże, nie mam nic przeciwko fryzjerkom itp. - zresztą w dobrych salonach zarabiają naprawdę kupę kasy i naprawdę są cholernie zdolne. Chodzi tylko o pewien stereotyp. Bo w gruncie rzeczy miałam wrażenie, że cały świat studiuje, a jednak okazuje się, że tylko ten mały światek ludzi, z którymi mam jakoś trochę więcej do czynienia.

Ale nie o tym miałam. Właściwie wpadłam na bloga po to aby polecić 2 filmy. Pierwszym jest 'Excalibur', który zabrał mnie w tamten świat i pozwolił znów w niego uwierzyć. Tego typu filmy oglądałam będąc dzieckiem i jedyną okropną rzeczą jakie czasem ze sobą niosą jest to, że gdy ogląda się je po latach nie czuje się już tego samego. Ogląda się je jako film, jako obraz, a nie coś rzeczywistego. Tu było inaczej i jak tylko skończę "Imię róży" zabieram się za "Le Morte Darthur" - książka jest gruba jak mega cegła ale zapowiada się niezła jazda.

No i drugie cudo, cudeńko, które obejrzałam po długich poszukiwaniach i błaganiach ludzi o otworzenie dla mnie dodatkowego slota na dc. Plus - obejrzane w ramach nastawiania się na wyjazd do Szkocji i z mojej.

agooshah.blog

è meglio che lo faccia bene ...giusto?

skomentuj (4)

Im agoo, telin let thaed 2004-07-21 10:16:24

Wróciłam.

Z elfich opowieści (but never trust an Elf):

Tam, gdzie MROKI nocy rozświetla nie gwiaździste niebo, lecz przezroczysta od płonących świec, zdobiona ELFIMI FRESKAMI KATEDRA, dnia 15-ego lipca (no, właściwie 17-ego), z lekkim poślizgiem – BO OBRĘBIALI DZIURKI OD SPODNI – zjawili się niepomni przepisów BHP rycerze. A było ich od Iglesiasa.
Cała nadzieja na odwrócenie biegu historii jest w rękach DZIELNYCH ŁUCZNIKÓW, przed którymi nawet EXCALIBUR trzęsie portkami. Jak wynika z zeznań świadka, Henryka S., znanego pod pseudonimem 3Logic, wszystko zacznie się od DWÓCH NAGICH MIECZY. A czy staną się błękitne, gdy dojdzie do starcia z Orkami u bram MORDORU – o tym w następnym odcinku.



Plan minimum wykonałyśmy. Właściwie wyrobiłyśmy z 500 proc. normy. Nie tylko odnalazłyśmy dwie konkretne osoby wśród paru tysięcy obecnych, nie tylko przekazałyśmy to, co miałyśmy przekazać, ale zrobiłyśmy furorę naszym skromnym garmentem i takie tam... Że pozwolę sobie zacytować K.: Zwariowałyście do reszty ;))?!

A potem była bitwa. Pomimo pełnego uzbrojenia i profesjonalnych.

Przygody Merlina - Onet.pl Blog

Dzięki posiłkom:Lancelotowi i Percivalowi. W zamku Morgana z Morgause planują stracić rycerzy Camelot ,aby ugiąć poddanych.Natomiast Artur z towarzyszami dociera do zamku starożytnych królów.Zbiera wszystkich przy okrągłym stole ,który symbolizuje równość i pyta się czy ktoś z nich następnego dnia zechciałby razem z nim uratować króla.Wszyscy chcą mu pomóc.Wieczorem pasuje nowych rycerzy Camelotu:sir Lancelota, sir Gwaina, sir Percivala i sir Elyania, brata Gwen.W nocy Merlin z Lancelotem umawiają się ,że razem znają  Kielich Życia ,żeby go opóżnić.Następnego ranka Artur przedstawia plan walki,aby chwilę później wyruszyć na najważniejsza walkę życia.Książę uwalnia ojca,a Merlin wraz z Lancelotem docierają do sali obrad,udaje im się zabić wszystkich strażników,ale w ostatniej chwili pojawia się Morgause.Natomiast Artur z resztą załogi próbuje resztkami sił pokonać nieśmiertelne wojsko.Czarownica chce zabić Merlina,ale w ostatniej chwili powstrzymuje ją Gaius.Młody czarodziej opróżnia kielich.Wojsko nieśmiertelnych znika. Zrozpaczona Morgana widząc nieżywą siostrę,powoduje trzesienie ziemi.Merlin rozmawia z Arturem o Utherze ,który jest w złym stanie.Mówi mu,że może będzie musiał przejąć władzę.Natomiast Gwen wraca do Camelot w eskorcie rycerzy Camelot.W rumowisku Morgana ani Morgause nie zostały znalezione.Merlin natomiast umiesza Excalibur w kamieniu.
morgana (14:53)

aditi.blog

Że tam dotarłam, mimo zmasowanego ataku Upierdliwych Przeszkód, kaca po poprzednim przemiłym wieczorze i prawie dwugodzinnego spóźnienia. Urzekły mnie urocze krakowskie czarowniczki - Ilia, Draki i Freya i przyznać muszę, że już dawno nie czułam się tak dobrze w żadnym towarzystwie i mam nadzieję że więcej będzie takich spotkań.

A Eryczek szalał. Machał różczkami druida Hagala i krzyczał 'jestem czarowniiikieeem!', potem był ziejącym ogniem smokiem, króliczkiem do głaskania, Wikingiem, rycerzem i królem Norwegii. Pod koniec dnia, gdy piknik przeniósł się do Accolona i Endy'ego, Eryk dorwał się do ołtarzyka, nieomal zjadł ofiarne bułeczki i rzucił z rytualnym 'Excaliburem' na portret Golluma wrzeszcząc że 'musi zabić tą straszną ośmiornicę'. Było bardzo wesoło, tylko co i rusz musiałam go obezwładniać i rozbrajać. Nie wiem doprawdy co z niego wyrośnie, ale na pewno będzie to ciekawa istota :)

skomentuj (7)

* 2005-08-16 09:29:42

Orany, ledwo co wyjechalam z warszawskiego domu, w którym gdzieś się gnieździ jakiś ponury Wysysacz Snow, to mnie powaliła snowa inwazja. Właśnie wstałam po seansie rodem z Azumi, czy Domu Latających Sztyletów, gdzie śliczne Azjatki, a może i ja w ciele ślicznej Azjatki, spowite w jedwabne szale, smagały katanami i.