O czym chcesz poczytać na blogach?

Etihad

tropempolaczkow

Perskiej 24o27’N 54o23’E, zarządzane przez potomka króla Persji Dariusza I Wielkiego, prezydenta Chalifa ibn Zaid an-Nahajana, którego pasją są wyścigi wielbłądów. Tak więc, takiego lotniska jeszcze nie widziałem, a widziałem sporo, bo trzy. Podobno jest jednym z większych na świecie, wnętrzem nie odbiega pewnie od białego domu, a liczbą luksusowych sklepów przewyższa Stary Browar w Poznaniu (patrz zdjęcie)). Gdzie nie spojrzeć tam marmur, złoto albo biały turban. Teraz już wiecie dlaczego Jankesi zaatakowali Irak. Dobra, zmierzamy do samolotu. Widok Boeinga 777-300 arabskich linii lotniczych Etihad wywołał uśmiech na naszych wymęczonych podróżą twarzach. Jak się okazało, nie było to kolejne gówno w złotku. Wchodząc do środka wiedzieliśmy, że te 15 godzin lotu spędzimy w godnych warunkach w towarzystwie, uwaga, polskich stewardess! Poznaliśmy je po plakietkach z imieniem. Kto jak kto, ale szejkowie na kobietach się znają, więc Polki tutaj to nie przypadek. A nasza reakcja? Niech tekst „Bożena przynieś bigos” przybliży Wam nasze nastroje. Niestety dziewczyny musiały udawać, że nie znają polskiego, ale po twarzach widzieliśmy, że dobrze się bawią i chyba wpadliśmy im w oko.

W polu karnym - blog Darka Wołowskiego

Argentyńczyka Ezequiela Lavezii’ego. Cała drużyna z Neapolu dokonała rzeczy niezwykłej, bez względu na stan ducha i formę graczy Andre Villasa-Boasa. Zespół, który od 22 lat nie grał o Puchar Europy, zmierzył się z rywalem stającym w szranki nieprzerwanie od 2003 roku. W dodatku po 27 minutach jego kapitan Paolo Cannavaro popełnił koszmarny kiks mogący załamać zespół bardziej obyty. Gospodarzy znaleźli w sobie jednak siłę i klasę, by wygrać i to zdecydowanie 3-1. Czy na Stamford Bridge utrzymają przewagę? W fazie grupowej obronili się w trudniejszej angielskiej twierdzy remisując 1-1 na Etihad Stadium z Manchesterem City.

Być może równie wielkim szlagierem byłby drugi włosko-angielski pojedynek, tyle, że w meczu Milan – Arsenal zabrakło drugiego bohatera. Gospodarze bili, goście z Londynu wyłącznie przyjmował ciosy. Biedny Wojciech Szczęsny niczego w zasadzie nie zawalił, ale też nie miał ani jednej dobrej interwencji. Milan jest już właściwie w ćwierćfinale, tak jak Barcelona. Ze wspomnień po wizycie obrońcy trofeum w Leverkusen pozostała awantura o koszulkę Leo Messiego. Rywalizowali o nią dwaj gracze Bayeru, po czym niemiecki klub poinformował ich, że powinni bić się.

Wszystko o futbolu w Wielkiej Brytanii

Haart Line. Miejscowa drużyna Tottenhamu podejmowała u siebie Stoke City. Pełen emocji mecz zakończył się tylko remisem. Obydwie drużyny mogą żałować tego spotkania. Cameron Jerome w 77. minucie otworzył wynik meczu. Dokładnie szesnaście minut później, już w doliczonym czasie meczu Rafeal van der Vaart doprowadził do remisu, a jego drużyna tylko zremisowała ze Stoke City 1:1

Tottenham - Stoke
van der Vaart 90' - Jerome 77'

Ostatni najbardziej emocjonujący i skupiający największą rzeszę fanów Premier League. Wielki szlagier na Etihad Stadium. Manchester City, które na swoim stadionie wygrało 19. meczów z rzędu mierzyło się z Chelsea Londyn. Piłkarze z Londynu wyszli na prowadzenie po niespełna godzinie gry, gdy strzał Cahilla po rykoszecie całkowicie zmylił bramkarza gospodarzy. Roberto Mancini postanowił wprowadzić na boisko niegrającego od kilku miesięcy Carlosa Teveza, który według jednego z komentatorów meczu zagrał "tak sobie". Piłkarze "Citizens" już tylko atakowali bramkę szukając desperacko nadziei, która pozbawi "The Blues" trzech punktów. W 78. minucie kontrowersyjnego karnego podyktował sędzia, który dopatrzył się ręki u.

Manchester United Blog

0

Mieliśmy dziś piękny dzień. Zwycięstwo Manchesteru United nie było zbyt przekonywujące pod względem wizualnym. Sędzia bardzo pomógł nam w 15. minucie i myślę, że to ustawiło to spotkanie. Następnie, Arsenal pokarał Manchester City, co dało nam 8 punktów przewagi. Prawdopodobnie jest to wystarczająca ilość punktów, by móc powoli zacząć świętować 20. mistrzostwo Anglii. Nie popadając jednak w przesadną euforię, świętowanie zostawię sobie na później. Dzisiaj o czymś innym.

Manchester City był jednym z faworytów do zabrania trofeum na Etihad Stadium. Przed sezonem wiele osób mówiło, że “głośny sąsiad” Manchesteru United będzie nie do przejścia. Wiele transferów, “zgranie” drużyny, wszystko wskazywało na to, że faktycznie The Citizens mogą zdominować ligę. Z początku tak było i osobiście trochę się denerwowałem, 1:6 na Old Trafford mocno mnie zszokowało. Po tym wydarzeniu myślałem, że City ma wielkie szanse na majstra, która może się już prędko nie powtórzyć. Ale! Nie wziąłem pod uwagę jednej rzeczy, bardzo ważnej rzeczy.

Drużyna zbudowana na pieniądzach, bez legend, bez historii, bez.