O czym chcesz poczytać na blogach?

Erasmus

citronne.blog

Tu do mnie mowi ahoj (czesci zapewne nie pamietam). barmani nas uwielbiaja i przynosza nam rum i zapraszaja na jakies imprezy, a moj barman ma zone, ale nadal sie twarzy do mnie. poza tym mamy ziomka, ktory ma na imie victor i jest straszny i mieszka z danielem i rumunami z transylwanii(nie wiem jak maja na imie niestety). jest jeszcze 2 nowych panow z bulgarii i zapowiadaja sie niezle, szczegolnie ze poszli dzis sie najebac do topasa (a wszyscy pozostali umieraja po wczorajszej imprezie) - dobrze im to wrozy! oczywiscie z danielem pomyslelismy o tym zeby przelozyc sobie czwartkowe zajecia o 8 rano na inny dzien, zeby spokojnie imprezowac w srody i chodzic sobie na erasmus party, wiec wczoraj zrobilismy impreze i sie strasznie wszyscy ponieszczylismy i pani cieciowa nam kazala isc wiec czesc z nas poszla na erasmus party do mandarin(gdzie tanczyla na stole, przybijala gwozdzia i inne takie- jak to erasmus party :P), a mi sie nie chcialo, wiec poszlam do topasa na impreze - wieczorek zapoznawczy, gdzie barman sie tak ucieszyl, ze przynosil mi rum i piwo co chwile, wiec zniszczylam sie strasznie i nie pamietam jak wrocilam do domu, ale to co pamietam jest STRASZNE. i BOOOZE jak sie ciesze, ze moja mama nie widzi co tu sie dzieje, bo by chyba zemdlala. i w ogole noga mnie znowu boli i nie wiem co i kiedy sobie z nia zrobilam,.

CKdödöd

Ode mnie przez komunikator kulturalną odpowiedź "Gesundheit!".

Właściwie to cały akademik porozumiewa się za pomocą facebooka lub Skype'a. A to Chorwat, który robi sobie właśnie pranie w piwnicy, a to Amerykanin, który kończy kanapki w kuchni. Hindus usiłuje zebrać ludzi w celu wyjścia do centrum, a dwie Węgierki szukają miski, którą zgubiły na ostatniej imprezie.

Jeżeli nie jesteś online na facebooku, to albo jesteś poza akademikiem, albo jesteś zbyt pijany, albo śpisz, albo nie żyjesz.

01:13, ewaporacja
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 września 2009
Ach, te uczucia.

Przyjeżdża człowiek na tego Erasmusa. Chce się skupić na nauce, poznawaniu świata i odkrywaniu nowych kultur. A potem przchodzi taki moment, kiedy po 3h znajomości z drugim Erasmusem, na którą składała się kulturalna rozmowa, słyszy pytanie:

Do you wanna have some sex?

I w związku z tym oraz z innymi poczynionymi obserwacjami naszedł mnie smutny wniosek, że na Erasmusie trudno znaleźć tą nutkę romantyzmu :<

wmadrycie | Just another WordPress.com site

Tamtym semestrze na UJ i AGH, a wczoraj wrócił w nasze rodzinne strony z Reykjaviku…

Siedzę teraz sam w mieszkaniu na Lago Van, czekając na moment wyjścia z domu na samolot i nie mogę uwierzyć, że wszystko potoczyło się tak szybko. Mam wrażenie, że trzy tygodnie temu składałem papiery, że dwa tygodnie temu usłyszałem, iż będzie to Madryt, oraz że tydzień temu przyjechałem. Niesamowite jest też to, że od tamtego dnia, gdy na drugim roku studiów nie umiałem sobie tego wszystkiego nawet wyobrazić, wyjechało gdzieś tak wiele osób. Prawie wszystkie z mojego najbliższego otoczenia. Gdybyśmy mieli się po Nowym Roku spotkać na Erasmus Afterparty, to moglibyśmy oglądać zdjęcia z Roskilde, Odense, Lille, Santiago, Reykjaviku, Madrytu, Siegen… A to tylko miasta-gospodarze. Są jeszcze przecież te, do których pojechaliśmy turystycznie.

Czekam więc na samolot Wizzaira do Katowic i mam tysiące myśli. Nie wszystko było w Madrycie tak, jak myślałem, lub chciałem, żeby było. Niektóre rzeczy były pośrodku, “w porządku”. Niektóre zaskoczyły mnie natomiast bardzo na plus.

W skrócie, mój Erasmus w Madrycie to:

- mnóstwo poznanych ludzi
- mnóstwo zwiedzania
- kilka dobrych imprez
- kilka świetnych wieczorów na.

Vill en España

Portkami po ostatniej aferze z policją, wkurzonymi sąsiadami i właścicielką mieszkania, która groziła nam wyrzuceniem na bruk. Wiadomo, z takiej imprezy nie mogłam się wyrwać w połowie, by wpaść także do Mario.

Nigdy potem się nie zobaczyliśmy, ale kartkę trzymam na pamiątkę :)

Odpowiedzi: 4

  1. w dniu Styczeń 23, 2012 @ 4:30 pm Awa

    !!!! Jak mogłaś nie pójść!!!!!!!!


  2. w dniu Styczeń 23, 2012 @ 4:38 pm Zuzia Stępień

    super historia, aż się uśmiechnęłam. zazdroszczę tego erasmusa niesamowicie :)