O czym chcesz poczytać na blogach?

Enron

Stany.blog.pl - Polishman not in NY - Stany Zjednoczone dzień po dniu. Życie w USA, praca, nauka w U.S.A. Work and travel. Zielona karta. Green Card. Zakupy przez internet w Stanach. Paczki do Polski. USA blog Ameryka blog

14miliardów dolarów - o 18% więcej, niż w rekordowym poprzednim roku). Teraz właśnie te kampanie mogą dyktować cenę paliwa na amerykańskim, więc i na światowym rynku, wcale nie rosnącą ze względu na wzrost cen ropy na giełdach światowych. Dziś 3$/galon, za dwa miesiące 4$, a za pół roku 5$ i nikt nie zmieni tego, co zechce wielki teksański sponsor Prezydenta Busha seniora, Busha juniora i pewnie połowy innych przeszłych i przyszłych prezydentów, gubernatorów, senatorów, kongresmenów.

Bańka mydlana pękła,
gdy wyszła na jaw kreatywna księgowość w Enronie - gigancie energetycznym zatrudniającym ponad 22 tysiące pracowników. Okazało się, że firma, która była jedną z większych notowanych na giełdzie, tak naprawdę jest bankrutem. Księgowa odpowiednio przesuwała straty między inwestycje, przekupione audyty tego nie wychwytywały i wszystko na papierze przez wiele lat wyglądało OK. Tysiące ludzi zostało bez pracy, bez funduszu emerytalnego, z niespłaconymi domami, samochodami. To był początek. Później okazało się, że nawet potentaty typu Microsoft to też wirtualne potęgi. Przecież to tak naprawdę tylko kilkaset komputerów w Dolinie.

szaro-zielono-oka.blog

Gotowa uciec przed wzrokiem szydercy, niż dłużej tu stać. Jednak wtedy, jakby z podziemi wyrósł ten staruszek i szepnął po cichu kilka słów. Sławek zwiesił głowę, bez słowa wyjął portfel i zapłacił.
Nie zdążyłem z nim porozmawiać. Szepnął tylko, - Dzięki, ale spieszę się do Warszawy,- i uciekł.

***
Spotkaliśmy się prawie dwa lata później. Biegł przed siebie Pasażem Bogusława. Wymieniliśmy kilka zdań. Zmienił się. Nie był tym samym bawidamkiem, którego znałem. Miał wyznaczoną datę ślubu i zachowywał się jak nie Sławek. Po bankructwie Enronu i likwidacji jego firmy, też stanął na nogi. Ma jakąś dobrą posadę w ING. Na odchodnym spytałem go o tego staruszka.
- Tak pamiętam. Wiesz powiedział, że mam rację. Ten kamień nie zapewni mi powodzenia. Ale mogę je sobie zapewnić przez uśmiech. Jednak nie przez uśmiech szyderstwa, tylko szczery, z głębi serca. A kamień... Kamień ma mi tylko, o tym przypomnieć.
Chwilę się uśmiechnął.
- Wiesz, że go cały czas noszę.


Spoglądam na księżyc w pełni otoczony rąbkiem halo. Obserwuję tańczące odblaski na powierzchni stawu przed moim oknem.

welcome lazy day...

Kto zaczynał obracać pieniędzmi w taki czy inny sposób, zdarzyło się usłyszeć, że "business is business" i nie ma w nim miejsca na sentymenty. Powiedziałabym nawet więcej - taka opinia jest powtarzana bardzo często. Mówi się, że kłamstwo powtórzone 100 razy staje się prawdą. Jeśli jesteś "nowy" i stawiasz swoje pierwsze kroki w biznesie, a na "dzień dobry" doświadczeni biznesmeni częstują cię takimi sentencjami, czemu miałbyś w to nie uwierzyć? I tak koło się toczy.
Będąc na wymianie, oglądałam filmy dokumentalne o wielkich oszustwach typu Enron czy Phar-mor. Wypowiadali się w nich ludzie, którzy wykorzystywali luki w prawie czy wręcz oszukiwali, by ich firma osiągnęła większy zysk. Część z nich dopiero rozpoczynała karierę. Tłumaczyli się tym, że wprawdzie (z początku/czasami) wydawało się im to nie w porządku, to jednak wierzyli, że (doświadczony) szef wie lepiej, że tak powinno być. A zresztą inni w firmie też tak robili i oczekiwali tego samego*. W takim otoczeniu "bez zasad" (poza jedną - zyskiem) dobrym odstraszaczem zdaje się być prawo. Tak więc po skandalach finansowych wprowadzano nowe przepisy. A te.

.:..coldstaR..:.

Szkopy kroja tagliatelle i nie odrozniaja ich od spaghetti...;)
jakas fajna lala siedziala naprzeciwko ze trzy metry dalej, wszystko robila, zeby na siebie uwage zwrocic (ze mna to nie trudno ;) - no wszystko, stanik sobie poprawiala, moze zreszta tylko sprawdzala, czy zalozyla? oblizywala sie co 30 sekund, w koncu jej zadzwonil telefon i gadala jakie 20 minut, ignorujac swojego faceta kompletnie - chyba bym sie wkurwil na jego miejscu, ale moze mlody jestem i naiwny... dobra. trza jeszcze poczytac, za jakie 90 minut ide na spotkanie z Arturem A, co mi bedzie radzil, jak sie podatki placi (obym nie skonczyl jak Enron ;)

znowu jeszcze blogow sie naogladalem poki moge (ClaSHtor rulezuje), mnie sie cos poyebalo i nie moge zmienic szablonu ani dodac linkow (a to je tu wrzuce:
sup.blog.pl - stowarzyszenie upadlych poetow;
clashtor.blog.pl - no klasztor, nie?;
zona-mnie-opierniczyla.blog.pl - chyba sie rozumie samo przez sie?)

i tyle. jutro moze sie wypowiem, co slonko widzialo na blogach - takie tam opinie generalne i ogolne. 3mta sie kochane, da swidanja
coldstar 2002-04-18 14:36:31
skomentuj (6)


attenzione carelli in movimento
no to i jestem..

Czarno widzę

Wreszcie mógł zrozumieć jakie są granice jego kompetencji. Na chwilę obecną prezes wciąż boi się utraty autorytetu. Nie rozumie pewnych zależności w klubie. W oczach mediów chce być postrzegany jako autarcha. To kształtuje jego ego i w efekcie jest ważniejsze od zdobycia mistrzostwa Polski. Stadion przy Konwiktorskiej jest w tej chwili teatrem, w którym główną rolę gra właściciel, a nie piłkarze czy trenerzy...

"Jeśli nie jesteś pierwszym psem w zaprzęgu, to wciąż widzisz to samo" - stwierdził biznesmen Richard Kinder, gdy odchodził z amerykańskiego koncernu Enron. Podobnie myśli Wojciechowski, który nie chce przyglądać się piłkarskim i trenerskim gwiazdom. On sam chce być gwiazdorem, najjaśniejszą postacią w Ekstraklasie. Dlatego zamiast zdecydować się na trenera z prawdziwego zdarzenia, zaprasza do klubu ludzi nijakich, takich którzy jak Grembocki, Stokowiec, Żurek, Wiśniewski, Engel Jr, Strejlau, czy Kowalik, nie mają argumentów w nierównej rozmowie z prezesem, muszą słuchać się właściciela z obawy przed utratą posady. Wreszcie takich, których efektowne zwolnienie wywołuje medialny szum.

Wśród polskich coachów, którzy wciąż.

felietoonki - Onet.pl Blog

Osobom które w wyniku kryzysu straciły pracę i jedyne źródło utrzymania.
W przeciwieństwie do większości, uważam, że kryzys nie jest złem wcielonym lecz gospodarczo uzasadnioną koniecznością. Gdy jakiś czas temu czytałem "Kwadrant przepływu pieniędzy" Roberta Kiyosaki zbulwersowało mnie kategoryczne stwierdzenie, że kolejny kryzys pojawia się co 12 lat. Pomyślałem sobie, że autor zabawia się w gospodarczego Nostradamusa i zaczyna wróżyć z fusów. Okazało się, że to co mnie tak zdenerwowało było przysłowiowym strzałem w dziesiątkę.

Czy ktoś pamięta jeszcze nazwę Enron, internetową bańkę mydlaną , krach finansowy w Azji Południowo-wschodniej w 1997 roku? Po zastanowieniu okazało się, że owo "magiczne" 12 lat to nie żadne wróżby tylko naturalny cykl gospodarczy oparty o dwie ludzkie emocje: strach i chciwość.

Kryzys podobnie jak wzrost gospodarczy nie trwa wiecznie, jedyną cechą stałą gospodarki jest jej zmienność.
Wiara w nieustającą hossę doprowadziła do tego, że nawet całkowici laicy okrzykneli się ekspertami w dziedzinie inwestycji, pracownicy uwierzyli, że mogą wynegocjować większe pensje a ich miejsca pracy nie są zagrożone,.