O czym chcesz poczytać na blogach?

Elwira

paseo.blog


Gdzieś po drodze zatraciłam tez kontrole nad własnymi pragnieniami i zatraciłam ducha walki, Liczą się tylko poszczególne chwile, drobne minuty. Małe elementy życia. Nie ma w tym nic złego, jeśli wspólnie tworzą jakiś ogólny sens. A ja wciąż zgłębiam teorie chaosu.

skomentuj (0)

ŻELAZNA FURTKA (czesc I) 2005-08-30 15:43:07

I.
Elwira. Lat „77”. Zamieszkała w domu, przy wąskiej ulicy, ulica jest piaskowa a Elwira ma piaskowe włosy, kiedy piasek z ulicy osiada na nich naniesiony wiatrem. Elwira ma krótsze ręce od nóg. Elwira ma głowę bardziej okrągła niż kwadratową. W ogóle nie wiem jak wygląda Elwira. Nigdy jej nie widziałam tylko czasem wyobrażałam sobie Elwirę, że jest właśnie taka bardzo, jakaś. Teraz trudno mi o tym nawet pomyśleć. Chyba chciałabym żeby Elwira była Everywoman. Józef K. był eweryman i odniósł sukces jako bohater książkowy. Nie jestem nawet pewna czy Elwira ma odnosić jakiekolwiek sukcesy.
Już teraz wydaje mi się, ze to raczej niemożliwe. Piaskowe włosy i piaskowa droga mogą okazać się jedynymi punktami zachęcającymi przyszłych wydawców do tchnięcia życia.

Towarzystwo Filomatów - Onet.pl Blog

Jednak, że Elwira była obecnie w trakcie wspominania ubiegłorocznych wakacji i upewniania się, czy aby na pewno zakręciła gaz pod czajnikiem, uszło to jej uwagi.
- Milczysz dlatego, że jest ci przykro? A może nie chcesz łamać mi serca?! Wierz, mi wal, śmiało! Ja nie mogę dłużej żyć w kłamstwie... - głos przyjaciela dobiegła do niej z oddali, jakby naprawdę cofnęła się o całe 370 dni i 324 kilometry do Mielenka, do słonecznej i ciepłej plaży, do smaku lodów waniliowych i szumu fal w oddali.
- Ew! Powiedz mi! - tym razem przyjaciel potrząsnął ją za ramiona. Jej wątłe kości zagrzechotały z niesmakiem. Elwira w końcu oderwała się od widoku dzieci bawiących się w najlepsze na przesyconym radością życia powietrzu i spojrzała na chłopaka. Musiał w nich dojrzeć ślad morskiego błękitu, którego przecież tak nie lubił, bo piasek niszczył komórkę a na plaży nie da się nigdzie naładować laptopa, bo zerwał się z kanapy i zaczął nerwowo krążyć po pokoju. Było to o tyle interesujące, że swoimi spranymi tenisówkami wzniecał tumany kurzu, który chętnie uwalniał się od nudnej grawitacji i fruwał po całym pokoju, zatrzymując na sobie leniwe promienie letniego słońca. Elwira postanowiła się choć na chwilę.

Patrycja0988.blog.interia.pl

Drugi dzien ciocia Ala poszla o 5 rano do pracy i bylismy sami.Wstalismy o 8.Kasia i Paulina nie byly wyspane bo gadaly do pozna.Paulina z Krzyskiem zrobili sniadanie.Posiedzilismy troszke w domku i poszlismy na miasto.Do galerii oczywiscie.Tam polazilysmy po sklepach bo Krzysiek byl w rynku.Zrobilysy zkupki:))W galerii spotkalysmy jakigos pijaka ktory zaczl klepac po tylku Puline i Kasie.To bylo okropne.Potem wrocilysmy do domu...Kasia i Krzysiu musieli juz jechac.Rodzice z Paulina odprowadzli ich na dworzec a ja zostalam w domku z ciocia  bo ogladalam bajke:)Wrocilysmy do domu.I znow sie zaczyna nudy nudy nudy..Dzisiaj byla Elwira Gubernator ale tylko na chwile wyprostowla Paulinie wlosy  i poszly do parku do Kuby:))A poza tym to caly czas pada  i nawet nie chce sie wychodzic z domu.Oki ja koncze bo Paulina chce wejsc:))Pa pa:*I dziekuje za wszytskie komentarze!!!Mam nadzieje ze bedzie ich wiecej:))

Komentarzy: 1 nie zły dzień:* 2006-07-30

Perwersyjny Pan - Onet.pl Blog

Arktyki i Antarktydy czuł się wolny. To tam odbywał podróże w głąb siebie, poznając uczucia i emocje, o jakich dotychczas nie miał pojęcia.
Szczęście tak, jak fortuna kołem się toczy. Raz niesie nas daleko na szczyty najwyższych gór, a innym razem porzuca w najmniej spodziewanym momencie, pozostawiając po sobie głębokie bruzdy tęsknoty, jak ciężki wóz na rozmiękczonej deszczem, polnej drodze.
Zimowy weekend, prócz śniegu skrzypiącego pod ich stopami podczas gdy szli do Waty na wyprawianie przez niego urodziny, przyniósł także przebudzenie ze snu, w jakim żył przez ostatnie miesiące.
Tamtego dnia Elwira była wyjątkowo oschła. Przywykł już do tego, że okazywała mu czułość tylko w chwilach, kiedy komplementował ją lub zabierał na nowy film, ale dzisiaj traktowała go, jakby stał się dla niej kulą u nogi.
Impreza była huczna. Dom Waty pękał w szwach od ludzi, których Daniel nawet nie znał. W tłoku co najmniej setki ciał, co chwila tracił z oczu Elwirę, a z każdym kolejnym piwem coraz trudniej było mu ją odnaleźć. Chciał z nią porozmawiać na osobności, ale bez przerwy uciekała mu z rąk, porywana na parkiet przez kolejnego chłopaka.
Usiadł na kanapie i obserwując ją w dzikich spazmach.