O czym chcesz poczytać na blogach?

Elitarni

zielono mi

Prawdę mówiąc było to pytanie nad którym się nigdy poważniej nie zastanawiałam, może to dziwne na studentkę politologii ale naprawdę nie myślałam o tym w takich kategoriach. Cóż z odpowiedzią jakoś sobie poradziłam, nie wiem jak to wyszło ale rozmowa z tym dziennikarzem była bardzo przyjemna i oczywiście dzięki niemu nadrabiam zaległości i spróbuje coś napisać na ten temat.

 

Polityka a prawda, kłamstwo. Myślę, że trudno jest jednoznacznie określić czy polityka jest kłamstwem czy też tylko czystą prawdą. Nie, tutaj granica jest bardzo płynna. Zależy czy chodzi o politykę uprawianą na poziomie elitarnym czy na poziomie lokalnym. W tej pierwszej więcej typowych przywódców politycznych obdarzonych charyzmą, która według mnie jest pewnym zakłamaniem, bo czym jest charyzma?

 

O charyzmie, jak pisze Urszula Jakubowska, świadczy przypisywanie jednostce politycznej przez jej zwolenników magicznej aury oraz nadludzkiej mocy czyli wiara w nieograniczoną siłę i skuteczność działania przywódcy politycznego.

 

Dodatkowo na poziomie elitarnym działają specjaliści od Public Relations, dbający o dobry wizerunek, pomagający politykom sprawiać wrażenie zorientowanych na.

naplujnaoko.blog

Nie zachwyca.

Z racji, że zbliża się noc muzeów warto o sztuce powiedzieć słów kilka. Staram się nie być ignorantem pod względem kultury. Nie nawołuję niczym surrealiści do palenia muzeów. Nie jestem jednak jakoś super "obcykany" pod względem kultury, tzn. Można ze mną na tematy kulturalne porozmawiać, ale nie o wszysktim. Miałem pisać o sztuce, a jak zwykle piszę o sobie...

W cytacie zasygnalizowałem o czym chciałem powiedzieć/napisać. Cytat pochodzi oczywiście z "Ferdydurke" W. Gombrowicza i dotyczy Słowackiego, który ponoć wielkim poetą był. Ale co z tą sztuką?
 
Sztuka jest elitarna. W sensie nie każda rzecz może pretendować do miana sztuki. I nie w każdym miejscu sztukę należałoby pokazywać. Nie chodzi mi o to, że w stajni czy oborze nie można zrobić wystawy obrazów. Otóż można a nawet należy, ale tylko w wypadku jeśli chodzi o obrazy o tematyce np chłopskiej. Miejsce, w którym sztuka jest pokazywana, powinno być ściśle powiązane ze wszystkimi innymi elemantami wystawy.
Sztuka jest elitarna również z powodu odbiorców. Nie oszukujmy się, nie każdy do oglądania, oceniania sztuki jest stworzony. Cóż rolnika z Wieśnicy obchodzić będzie wystawa Picassa. Mniej więcej tyle co: "Panie tam słuchaj, Panie tam takie.

Miałam siebie na własność, lecz ktoś zabrał mi prywatność... - Onet.pl Blog

A Ty co..o 3 sie położyłeś i od 5 nie śpisz?! :)
Stój..no nie widzisz, że jest zielone!!
No to chyba muszę jechać, nie? Hello?!
- wspomnienie wieczora dnia poprzedniego-

Po raz pierwszy od miesiąca w pracy pojawiłam się..nie, nie punktualnie. Wręcz przeciwnie, bo 5 min przed czasem. I jak to możliwe skoro światło było zielone?! :)
Najbliżsi, czyt.: przyjaciele grona znajomych zawężonego, snobistycznego, bohemowego i..elitarnego to ludzie pełni wad. Wad, które w owym gronie traktuje się jak zalety, dlatego też stwierdzenie "elitarne grono" jest jak najbardziej ok.
Elita, miała wczoraj mieszkaniowy bal wspomnień, śmiechu i alkoholu. Było tak elitarnie i hermetycznie, że nawet ćmy nic nie mogły z rozmów wynieść, bo nawet nie wpadały przez okno. Tyle ogólników, tyle wskazówek i gestów..tylko elitarne grona umieją tak rozmawiać. To tak jakby ktoś stał przy niewielkiej na wielkość tafli wody stojącej i usłyszał: "dlaczegóż, poniewóż, nie w ten deseń, jak cień", to nie wiedziałby o co chodzi i dlaczego wszyscy w koło się śmieją..tak, a Oni się śmieją, bo np.: Ł.jest chudy i z Niego trzeba sie śmiać, i już! Pan M. (ku przypomnieniu Pan M. i M. to całkowicie inne osoby), ten któremu zasmakowały Trzy Korony, też ma takie towarzystwo i dlatego, rozumiemy się w tych kwestiach bezgłośnie i.

Nabijamy licznik i gramy dalej

Bagatela, ale po spożyciu której nie było i tak szans na wejście do całego tenisowego warzywniaka.
I cóż z tego? Radwańska zagrała jeden z ładniejszych meczów sezonu, wykaraskała się z tarapatów w pierwszym secie i wygrała w dwóch z bardziej utytułowaną i wyżej sklasyfikowaną rywalką, powtarzając wyczyn z Wimbledonu.

 

 

Pięknie się więc ten wyjątkowy sezon kończy, wyjątkowy, bo Radwańska wygrywała turnieje (Eastbourne, Stambuł...) awansowała wysoko w wielkich szlemach - co najmniej do IV rundy, ćwierćfinały w Australia Open i Wimbledonie, wreszcie do końca biła się o awans do elitarnej ósemki biorącej udział w Masters. I tu będzie owe szczekanie.

Bo zżymałem się głównie na ojca Agnieszki, sugerując, że jego wolą jest zmęczoną sezonem tenisistkę siłą niemal wepchnąć do elity - czyli turnieju Masters. Twierdziłem, że po słabych występach w ostatnich zawodach roku, Polka powinna odsapnąć, podpierałem się tu słowami menadżera sióstr R., który mówił, że na miejscu Radwańskiej pojechałby na tropikalną wyspę, ba delikatnie wyrzucałem, że może chodzi o kasę, kasę, kasę...
I akurat w tej materii zdania nie zmieniłem - rzucanie się po kortach świata, nabijanie licznika - to.