O czym chcesz poczytać na blogach?

Dziewczęta

Groszki

nadrabianie zaległości

Malutka przerwa w szaleństwie (taka jednowieczorna:-))

         Napisałam co trzeba, potem to zaczęłam poprawiać, w końcu z tego poprawiania napisałam raz jeszcze, a potem jeszcze raz (a na końcu zorientowałam się, że nie zapisałam sobie dokładnie cytowań, więc trzeba było jeszcze raz siąść z całą literaturą i sprawdzać…)– i tak ostatnie dwa tygodnie, a to była tylko taki malutki esej. Cóż mam tak silne przeświadczenie, że moje braki w wiedzy są co najmniej zatrważające, że postawiłam sobie teraz za punkt honoru je uzupełniać- a przy takim pisaniu najskuteczniej to wychodzi..

W międzyczasie dziewczęta zaliczyły jakieś dziwne histerie nocne połączone z katarem (podobno zęby – choć żadnych nowych się nie doliczyłam, jak bym nie zaglądała to wciąż w sumie u obu mogę tylko do czterech policzyć..2x2).  Zaczęły też zdecydowanie odmawiać jedzenia (to akurat mnie nie dziwi, gdy jest tak gorąco, nawet mnie się nie chce..). Pani doktor zawyrokowała jednak, że choć ważą po 7kg (czyli są poniżej jakichkolwiek norm, nawet nie wiem czy jest na to jakiś centyl…) to mimo wszystko przybierają, więc na siłę nie ma co je karmić – oswoją się z upałem, to zaczną jeść. Zresztą gdy są głodne, to i konia z kopytami mogą wsunąć..

Weszłyśmy też w erę chodzenia przy meblach (a raczej przy meblu, bo.

''Czas to materiał, z którego zrobione jest życie.'' Beniamin Franklin - Onet.pl Blog

Przerwała chłopakom Francise.

- Nie powinnaś gadać z Wiki i Pati o jakiś durnych sukienkach? – zadrwił Harry.

- Nie kręcą mnie sukienki. – Francise wzruszyła tylko ramionami.

Ona i jej przyjaciółki także uczyły się animagii, ale one nie brały tej nauki tak do siebie. Ćwiczyły tylko wtedy, kiedy miały wolny czas. A to było jednak rzadko. Wiktoria chciała przemienić się w lisa, a Patrice w wilka. Francise jednak zawsze kochała ptaki, tak więc na swoją zwierzęcą formę wybrała sokoła.

- Chodź France. – odezwała się nagle Patrice – Idziemy!

Panna Lupin pożegnała się z Huncwotami i podążyła za przyjaciółkami. Dziewczęta wyszły ze szkoły i poszły przez zaśnieżone błonia w stronę bramy Hogwartu. Oczywiście najpierw musiały zatrzymać się przed woźnym, który sprawdzał, czy ich nazwiska na pewno są na tej długiej liście osób, którym pozwolono odwiedzać wioskę Hogsmaede. Następnie podążyły śnieżnobiałą od śniegu aleją na wyzwanie zakupowe.

Pierwszą ofiarą Huncwotek padł sklep odzieżowy. Wpadły tam bardzo podniecone i od razu rzuciły się do sprzedawczyni...

- Ta... sukienka... – zaczęła jąkać się Patrice.

- Ja... chcę... – zawtórowała jej Wiktoria.

- Proszę pani. – odezwała się za przyjaciółki Francise – W szkole będzie bal,.

szosaimtb blog

Karbar podziękował Teresie za słuszny wybór, bo nie musieliśmy się pakować dodatkowo i bez sensu kilkudziesięciu metrów w pionie. Minęliśmy twierdzę, dokąd zmierzały całe pielgrzymki i, po prawie pustym już szlaku rozpoczęliśmy mozolną wspinaczkę na grzbiet, co chwila mijając opuszczone bunkry, strzegące kiedyś granicy Czeskiej przed Hitlerem, który w końcu rozprawił się z Pepikami „pokojowo”. Dojechałem na jakąś przełęcz i usłyszałem głos Karbara – wołał do mnie wymachując rogiem Ritcheya, który na chwilę przestał być integralną częścią roweru. Na chwilę, bo zaraz go przymontował oklejając sowicie taśmą izolacyjną. Na Peticesti powstała różnica zdań – Oskar chciał jechać asfaltem, dziewczęta się wahały, a my z Karbarem chcieliśmy być twardzi. W końcu wyszło na nasze i ruszyliśmy dalej czerwonym szlakiem pieszym prosto na grzbiet, niewielki strumyczek płynący środkiem drogi wprowadzał wątpliwości, czy oby wybór był dobry, ale kiedy minęliśmy kapliczkę stojącą na jakimś tam szczycie, wszystko się rozwiało, bo oto przed nami droga-marzenie. Piękny singletrack biegnący prosto jak strzelił grzbietem, przez wszystkie szczyty, a do tego najlepsze – tuż za rzeczonym miejscem kultu wpadłem w błoto po osie, za mną Oskar, reszta wybroniła się, słysząc mój krzyk, wybrali suchą drogę, którą im zaproponowałem. Kilka zdjęć i wygrzebujemy się z mazi, w którą wszystko pomału się zapadało. Jedziemy.

Śladami Huncwotów... Opowieść o nastoletnim życiu starszego pokolenia. - Onet.pl Blog

Nie miało być zabawne... Dobra nie gadaj tyle, tylko skup się wreszcie!
Lily ułożyła Julię na ziemi, a sama przyklęknęła przy niej ściskając mocno dłoń.  W końcu odnalazła w pamięci trzy złote zasady: cel, wola, namysł.
Usłyszały kroki, ciężki tupot, który z każdą sekundą stawał się coraz wyraźniejszy.
 - Pospiesz się! - powiedziała szeptem Agnes, ściskając mocno różdżkę.
Jej słowa wcale nie pomogły Gryfonce, jeszcze bardziej rozproszyły jej uwagę.
Nie musiały długo czekać, gdy z ciemności wybiegł, jeszcze bardziej rozzłoszczony wilkołak. Tuż za nim pojawił się znajomy pies i dostojny jeleń. Zachowanie dwóch pozostałych zwierząt bardzo dziwiło dziewczęta. Wyglądało na to, że broniły je przed bestią. Jeleń wykorzystywał do tego swoje srebrne poroże i masę ciała, nie dopuszczając do zbliżenia się do uczennic, jak gdyby siłował się z nim. Natomiast pies warczał gniewnie, gotów do ataku.
Blondynka stała w osłupieniu patrząc na tę szarpaninę. Miała wrażenie, że za chwilę ona także osunie się na ziemię. Serce waliło jak młot. Chciała użyć do obrony swojej różdżki, jednak jej zaklęcia nie byłyby dość silne. Znacznie lepszym rozwiązaniem była ucieczka do rezydencji jej dziadków.
Tuż obok ucha Agnes, przeleciało roziskrzone granatowo-srebrne zaklęcie, które ugodziło niewielki krzew. Po chwili zaczął tlić się ogień.
 -

istotnie nie ma o czym k

Wiecej!"

*nie chce mi sie
robie wszystko zeby nie byc w bycie
(czytam Poswiatowska zeby sie oderwac)
*robie duzo nieprzewidzianych bezsensownych czynnosci ktore maja na celu zlagodzenie bolu
(co nei wychodzi)
*ucze sie tesknic, od wczoraj ucze sie tesknic
(jak on wyjedzie to dopiero bedzie lekcja)
*a wczoraj tanczylam miedzy moim bylym i moim niedoszlym bylym
(bez zadnych aluzji (JUZ!) bawilismy sie)
*w brzuchu sos czosnkowy,tesknienie,kropla goryczy

zaciskam mocno kciuki, mocno zaciskam powieki
i zycze ,zycze mu naj...
*(bo czasem warto w kogos uwierzyc)

-skomentuj (8)




2005-01-24|nie umiem nieplakac,nie umiem sie smiac...cos sie zjebalo...

dziewczęta lubią, kolorowe sukienki,dobre fryzury i buty na wysokich obcasach
dziewczęta uwielbiają przetańczyć cala noc, przejść polonezowym krokiem przez cala sale
dziewczęta lubią czerwone majtki, mieć u boku kogoś dobrego,
Dziewczęta kochają wyjątkowe okazje, noce przydarzające się raz w życiu

dziewczęta nienawidzą facetów, którzy zawodzą, olewają i maja to, dla co dla dziewcząt ważne głęboko gdzieś

-skomentuj (10)




2005-01-26|...nie chce zapeszac...

smieje sie
ja sie na prawde smieje...

bo trzeba czasem spojrzec na to z dystansem
trzeba mniej sie przejmowac
i sluchac mamy
bo.

Kocham Karą,Lili i Sułtana!

Idę się tylko przebrać i pojedziemy w terenik.
Night jakby uspokojona tymi słowami posłusznie odstąpiła drzwi boksu i wypuściła swoja panią.
Karin w tym czasie już była przebrana i szykował swojego ogierka do wyprawy w teren razem z Lil. Konik Karin był to kasztanowaty ogier ze strzałką na pyszczku i białymi skarpeteczkami. Miał na imię Pielgrzym.
Lilian przebrała się i wyczyściła Noc. Następnie udała się do siodlarni po sprzęt, lecz nie wróciła stamtąd szybko gdyż zatrzymał ją tam trener prosząc by uważały na siebie w terenie i zabrały ze sobą tel. komórkowy. Gdy Lilii wreszcie osiodłała Noc i wsiadła na nią. Kari czekała już przed stajnią. Razem rozprężyły koniki i pojechały w teren.
Dziewczęta nie wiedziały o tym, ale zaraz po nich z terenu stadniny wyjechali konno Brajan i Olivier i postanowili je śledzić.
Dziewczęta miały ich już serdecznie dosyć ponieważ łazili za nimi na każdym kroku. Gdyby teraz dowiedziały się, że jadą za nimi chyba zrobiły by im porządne piekło. Braj od 3 lat podkochiwał się w Lil, która miała go serdecznie dość.
Kiedy Lilii i Karin jechały spokojnym kłusem przez las Night nagle się czegoś wystraszyła i poszła galopem. Karina widząc to postanowiła ją wyprzedzić i zagrodzić jej drogę. Udało się to dlatego, że Pielgrzym był szybszy od Nocy. Night w końcu się zatrzymała po około 900m szalonego galopu.
W tym samym czasie niczego nie świadomi chłopcy jechali.