O czym chcesz poczytać na blogach?

Dying breed

nigdyniewiemcotuwpisać

Przecież mam błogosławieństwo. Mam błogosławieństwo i przytulania. Misie same misie. MISHie, hah.

Nie ma słońca! Black Hole Sun! Ale jest The White Stripes.  Świetne! Gdy czytałam o tym w którymś tygodniku... Newsweeku lub Polityce, uznałam, można przesłuchać, czemu nie, no i przesłuchałam choć dopiero niedawno, i to jest świetne!

Przesłuchał też My Dying Breed. Boże, nic tylko umrzeć. Że też powstają zespoły, których muzyka sprowadza śmierć, smutek, mrok. Ale jest cola z wódką. Tak, wiem, ile tej wódki, ale jest. Jest.

W poniedziałam "Lot nad kukułczym gniazdem", w środę 'Gnijąca panna młoda". Do obejrzenia. Może pierwsze do przeczytania?
Cóż, offowe. Trzeba mieć cierpliwosć.

I.

Odcień czerwieni - bohaterowie - Onet.pl Blog

Inspiracje:
- Dying breed - Five finger death punch
- Muse - Sunburn

Black Socket

W szpitalu, po ciężkim wypadku samochodowym, dochodzi do siebie mężczyzna. Amnezja, połamane nogi – ale coś go niepokoi. Doświadcza wizji, które krok po kroku prowadzą go ku Pająkowi i jego ofiarom – aż do finału. Jak już pisałem – tragiczne dialogi i aktorstwo zabiły może nawet ciekawy pomysł.

Trzeci dzień zaczął sie o 22:00 filmem “Dying Breed” i był to pewnie najlepiej odebrany film festiwalu. Nie sądzę, żeby wygrał “Złotą czaszkę”, ale z pewnością wyróżnia się na tle “Wizji” i “Uciec przeznaczeniu”. Grupa młodych ludzi trafia na Tasmanię, aby odnaleźć uważany za wymarły gatunek tygrysa. Nina (jedna z bohaterek), ma też inny cel. Chce dowiedzieć się.

soydivision.blog

Folks” zespołu peter bjorn and john). warto zapamiętać!

skomentuj (0)

nie tylko do samochodu 2007-03-28 16:36:56

dziś miała premierę nowa płyta amerykańskiej grupy o bardzo motoryzacyjnej nazwie: hot rod circuit (www.myspace.com/hotrodcircuit), zatytułowana ”the underground is a dying breed” (immortal records).
w najlepszych momentach - a jest ich sporo - muzyka na tym krążku zacnie nawiązuje do klasyki nieco ostrzejszego emo-core'a z lat dziewięćdziesiątych, w tych nieco gorszych fragmentach ociera się natomiast niestety dość niebezpiecznie o bolesny mainstreamowy rock z solówkami. na szczęście takich wpadek nie ma za wiele i po kilkukrotnym.