O czym chcesz poczytać na blogach?

Dworzec zachodni

w życie trzeba się wgryźć

ROZMOWA TELEFONICZNA


JA-Umówmy sie na dworcu, na tym przystanku z ktorego odjezdzam zawsze do domu

ANIA- ok to bede tam czekac o 19

******


EFEKT: ja pojechałam na dworzec zachodni a Ania na dworzec centralny - nie spotkałysmy sie =)))))

p.s - Ania jest blondynką ale fakt faktem ze zadna z nas nie jest do konca normalna :)


skomentuj! (2)


lupus-in-fabula

Dała mi w prezencie nasze zdjęcie… Istotnie: aż żal
było się z nimi rozstawać. Tymczasem konduktor uspokajał moją mamę mówiąc: „Niech
się Pani nie martwi, my się już nią dobrze zajmiemy. Jak Pani chce, to może
Pani za darmo z córką pojechać na dworzec Zachodni.” Nie wiem, na ile uspokoiła
ją pierwsza informacja, ale na pewno na tyle, że nie zdecydowała się skorzystać
z drugiej informacji.



Oczywiście w pociągu masa.

::EDDIE OWNLOG::

Carscy wznosili pod koniec XIX wieku, znajdowało się poza rogatkami. Miasto się rozrosło, jednak nikt przez sto lat nie pomyślał, żeby to jakoś odkręcić. Siedlce są sympatyczne, a poza tym blisko do stolicy (półtora godzinki pośpiechem).

15.10.2004 :: 18:31
Komentuj (0)



Dworzec Zachodni


      To już obrzeża stolicy, centrum zostało z tyłu. Pociąg podmiejski dojechał do Warszawy Zachodniej i tu skończył bieg. Wagoniki czyściutkie, jednak cały skład dla niepalących. Pytam konduktorów, gdzie wolno kurzyć. Odpowiadają, że nigdzie, ale każą.

Historia Kryminalnych autorstwa Agi - Onet.pl Blog

:P

Pozdrawiam :*

Aga
3 - jest lepiej...

26 lipca 2007
Odcinek 7 "Trochę ciepła" cz.1

Warszawa, Dworzec Zachodni

 

- I znowu w Warszawie – westchnął Piotrek

-.

Wrócić do pracy. Długo mnie nie było

- Szkoda, ale przyjedźcie koniecznie. Tak rzadko cię widuję, nie miałyśmy okazji porozmawiać

- Przyjedziemy, mam nadzieję że niedługo

- No dobrze Basiu, zbierajmy się – powiedział Piotrek – Musimy jechać na dworzec

- Do widzenia – pożegnała się Basia

- Pa mamo – Piotrek uścisnął mamę – Do widzenia – podał ojcu rękę

- Do zobaczenia dzieciaki – powiedział pan Storosz

Rodzeństwo wzięło bagaże i razem ruszyli w stronę dworca..

Co robiłam, gdy wokół płonął świat?

O osiemnastej w środę poszłam do Synagogi błagać Rabina, żeby coś zrobił. Nie było ani Michael'a, ani drugiego Rabina. Nie było Miriam. Nie było nikogo.
Wróciłam do domu i dorwałam się do telefonu. Zadzwoniłam do informacji, żeby podali mi nr. do informacji autobusowej na Dworzec Zachodni. Infolinia zaczynała się na 0 300, a ja mam zablokowane dzwonienie na komórki i płatne infolinie, ze względu na wysokie rachunki. Bosko.
Jechać na Zachodni po ciemku wcale mi się nie uśmiechało, zresztą wątpiłam w rezultat. Zdesperowana, zadzwoniłam po ostatnią deskę.

Magic world...

Kamil i Piotrek.
Oni są troszkę jak sieroty. Co z tego, że nie znają Warszawy. Tutaj nie sposób się zgubić. Sama jeszcze jak jej nie znałam umiałam jakoś się przemieszczać i trafiałam bez problemu autobusem lub tramwajem. Ale co tam..
Nie umieli trafić do centrum..ani na dworzec Zachodni. Musiałam po nich dojechać aż do Galerii Mokotów!

Oczywiście przyjechałam samochodem. Wpakowałam się w największe korki, ponieważ to były godziny szczytu i ludzie wracali z pracy.
Tego samego dnia.. zrobiliśmy sobie imprezkę u Pauli i Moniki. Wypiłam pare.