O czym chcesz poczytać na blogach?

Dusseldorf

Die Toten Hosen

Swoje logo na koszulkach Fortuny Duesseldorf, klubu występującego w trzeciej lidze.

Hoseni zapłacili pół miliona marek (220 tysięcy dolarów) za prawo umieszczania na koszulkach Fortuny przez najbliższe dwa sezony oficjalnego logo zespołu - uśmiechniętej trupiej czaszki na tle gwiazdy. Jak poinformował Campino - umowa z Fortuną przewiduje, iż wszelkie zyski ze sprzedaży koszulek trafią do kasy klubu. Campino powiedział również, że nie jest dla niego ważna opinia przedstawicieli Fortuny na temat muzyki Die Toten Hosen. "Mogą sobie słuchać takiej muzyki, jakiej chcą, jeśli tylko zaczną dobrze kopać piłkę" - powiedział.
Zarówno zespół jak i władze klubu zapewnili, że nie spodziewają się negatywnych reakcji na zawartą umowę ze strony Niemieckiego Związku Piłkarskiego (DFB).
"Wybraliśmy uśmiechniętą trupią czaszkę, więc DFB nie ma prawa narzekać" - zapewniał Campino.

21:48, cornholio007 , Fortuna Dusseldorf
Link Dodaj komentarz »

*** YOU CAN'T STOP ME, I'M CLOSE ENOUGH TO KISS THE SKY ***

To dupa blada, w ogóle się mną nie zainteresujesz. A ja chcę, żebyś się zainteresował.

A najlepiej byłoby, gdybyś znalazł czas, żeby oddać mi dwie lub trzy przysługi.

Wytłumaczę Ci, o co chodzi.

Szpital to cholernie sympatyczne miejsce: pełno tu uśmiechniętych dorosłych, którzy głośno mówią, jest też mnóstwo zabawek i panie wolontariuszki, które chcą się bawić z dziećmi, i są koledzy, na których zawsze można liczyć, tacy jak Bekon, Einstein czy Pop Corn, jednym słowem, szpital to sama radość, jeżeli jest się mile widzianym pacjentem.

Ja przestałem być mile widziany. Od czasu przeszczepu szpiku czuję, że nie jestem mile widziany. Kiedy doktor Dusseldorf bada mnie rano, nie ma już do mnie serca, rozczarowuję go. Patrzy na mnie bez słowa, jakbym popełnił jakiś błąd. A przecież tak się starałem w czasie operacji. Byłem grzeczny, dałem się uśpić, nie krzyczałem, kiedy mnie bolało, łykałem wszystkie lekarstwa. Bywają dni, kiedy mam ochotę go objechać, powiedzieć mu, że może to on, doktor Dusseldorf, ze swoimi czarnymi brwiami, po prostu schrzanił operację. Ale nic z tego. Ma taką nieszczęśliwą minę, że obelgi więzną mi w gardle. I im dłużej doktor Dusseldorf milczy ze swoją zmartwioną miną, tym bardziej ja czuję się winny. Zrozumiałem już, że stałem się złym pacjentem, pacjentem, który podważa wiarę w nieograniczone możliwości.

vlatanie.blog

Mamy zazwyczaj 25min (tyle wynosi standardowy turn around) więc trzeba przyzwyczaić się do wiecznego deficytu czasu. To jedyny sposób, żeby przetrwać… Wypychamy i uruchamiamy o dziwo o czasie:

EDI jest o tyle przyjaznym lotniskiem, że ruch panuje tu statystycznie niewielki wobec czego bez żadnego opóźnienia i jako numer jeden kołujemy i zajmujemy pas 24:
 Praktycznie zaraz po starcie rozpoczyna swoją działalność „tył” oferując, a  właściwie to wciskając (to chyba odpowiednie słowo) wszystko co się da pasażerom. Z racji że do Dusseldorfu jest ponad 500 mil mamy czas na chwilę relaksu. Climbing into the Sun:
Szkocja cieszy oko dosyć ciekawie ukształtowanym terenem:
Po zajęciu poziomu przelotowego sprawdzamy pogodę i ATIS dla Dusseldorfu i powoli rozpoczynamy przygotowania do podejścia. Nic szczególnego się nie zapowiada, pogoda (mimo, że lekko mglista) jest grubo powyżej minimów. Bardzo dobrze, na początku naprawdę nie potrzeba więcej utrudnień ;) Po wejściu w chmury włączamy odladzanie silników i trzymamy je aż do lądowania

Życie to jednak nie bajka...

TAK CUDOWNE ZYCIE JAKIE MAM PRZY TOBIE CZUJE SIE JAK W NIEBIE CZYNISZ MNIE TAK SZCZESLIWA DZIEKUJE CI ZA TAK PIEKNE UCZUCIE NIGDY CIE NIE ZAWIODE !!!!PRAGNE BYC Z TOBA JUZ ZAWSZE !!! DZIEKUJE ZE JESTES!!!!!!!TAK BARDZO CIE PRAGNE, TAK BARDZO CIE KOCHAM ... TAK BARDZO CIE POTRZEBUJE !!!!
-*-*-*-*-*-*-*-*-
Narescie nowa notka... Jakos czasu nie mialam ostatnio... troszku zajeta bylam :> Zycie mi jakos leci :) W sumie fajnie jest... Zdalam :) hehe to najwazniejsze... teraz mam wakacje... i siedze w domku i tesknie sobie :) nom i jezdze do Gdanska, i na iprezy nieraz :) Coz pisac wiecej? Zycze wam udanych wakacji... zebyscie wrocili cali i zdrowi :) Bussiaki :*

Pozdroowka:
1. dla mojego Skarba - wracaj juz z tego Dusseldorf'u :) bo ja tu tesknie
2. dla psyjaciela Lukasa - ehh koffam cie ty Pesymisto :) pamietaj ze w srode idziemy na lody Rafaello :)
3. Niuni - mala masz jeszcze swojego blogasa :)? dziekuje za odwiedzanie mnie :*
4. Gorzkiego - ojj wiesz ze ja czasem gadam glupoty :) ale wiesz glupi ma szczescie :)
5. Jet'a i Lobussa - sorry za koncert ale nie moglam isc a potem nie bylo jak sie z wami skontaktowac!
6. Dla Ekipy z Vivy :) czyli dla Kaski, Olci :* i Juzii :) Jazzzzzda :)
7. Dla Willego ktory mnie jush nie lubi :P
8. i dla calej reszty o ktorej zapomnialam :>

skomentuj (7)


大阪での不眠症

Rozdarta pojechała wcześniej pociągiem do swojego domu i całe przedpołudnie było tylko dla mnie! Było sympatycznie i… cicho. A przynajmniej tak by się mogło wydawać, gdy tamta wyjechała, bo gęba jej się nie zamykała w dodatku głos ma gorszy niż niania Frania, nic więc dziwnego, że wreszcie zapanował spokój . Zjedliśmy (“Gabi, ja zapłacę, nie musisz mi oddawać, bo nie potrzebuję już polskiech pieniędzy” ), pojechaliśmy na lotnisko, posiedzieliśmy w pobliskiej knajpce czekając na jego lot i rozmawiajac spokojnie, a potem pożegnaliśmy się (“See you in future!” *hug*) i mogłam mu już tylko pomachać chusteczką z tarasu widokowego… Next stop – Wiedeń, potem Dusseldorf, Amsterdam i Osaka… I zmiana pracy. W ogóle podczas pobytu Yujiego mnóstwo było wspominków z Japonii oraz ploteczek kto, skąd, z kim obecnie jest, a sporo porobiło się par międzynarodowych, a także jakie zmiany zaszły w Kokusai Center. Yuji odszedł, o czym wspomniałam, jego rolę przejął pan Kimura, boss bossów został przeniesiony do biblioteki, Asakura (czy jak mu było) do biurowca, nie wspominając o paniach i nauczycielkach, między którymi zapanowała epidemia na ciąże! Niesamowite, ile się zmieniło, chociaż wydaje się, że minął tylko rok… A może AŻ rok?
Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych kilku lat znów będzie okazja na spotkanie z nim. Będę czekać .

oswiecimianie.blog

Zagrzał K.Uche, który w 52 minucie strzelił bramkę dającą prowadzenie naszej drużynie na 2:1. Szał na trybunach, szał wśród kibiców... Naszych kibiców! Bramka w 70 minucie Tomka Frankowskiego na 3:1 była zwieńczeniem sukcesu mimo głównego arbitra, który przysporzył nam wiele nerwów. Piłkarze Panathinaikosu napierali, jednak nic z tego nie wyszło. Znakomita atmosfera utrzymuje się do końca meczu, a wielu kibiców świętuje do białego rana. 3:1 - jesteśmy już tak blisko Ligi Mistrzów. Greccy kibice są zdegustowani, nie tylko poprzez postawę swoich piłkarzy, a także poprzez straty , które notują po wyjeździe do Krakowa. Wiślacy zyskują na rzecz "Koniczynek" 2 duże flagi (w tym flagę Dusseldorf) oraz coś z mniejszych.
Kibice z Oświęcimia w liczbie sztuk 2-óch. - spoza fan-clubu. Niestety brak flagi, a szkoda, gdyż bardzo fajnie przezentowałaby się w obecności pozostałych flag innych fan-clubów, wywieszonych w tym meczu pomiędzy sektorami C i D. Jednak ważne, że nasza flaga zaliczy kolejny wspaniały wyjazd po ubiegłorocznym wyjeździe do Madrytu, tym razem Stadion Olimpijski w stolicy Grecji. Pora na decydujący mecz w Atenach. Wiślacy: powodzenia!

Sportsmanik

skomentuj (3)

Jedziemy do Aten !!! 2005-08-12 21:49:26

Krakowska Wisła dzięki min. dwóm asystom i jednej.

Underdog Football PL

Filed under: Polska — Artur Karpiński @ 10:50

Na zdjęciu: Adam Bodzek

Podczas gdy zewsząd spływa lawina krytyki na Franciszka Smudę i pomysł powoływania zawodników polskiego pochodzenia z zagranicy jest obecnie na mocno zniżkowym trendzie, ja jak zawsze śledzę losy naszych oriundi. W związku z tym, że od ostatniej notki minęło sporo czasu, a od tematu powołań jeszcze więcej, postanowiłem nieco odświeżyć listę propozycji. Oczywiście robię to także na przekór zwolennikom etnicznej czystości i nacjonalistom – z nieukrywaną satysfakcją.

Jak wiemy, w Fortunie Dusseldorf  nieciekawie wygląda sytuacja Adama Matuszczyka, jednak z wywalczeniem miejsca w pierwszej jedenastce kłopotu nie ma urodzony w Zabrzu imiennik naszego reprezentanta – Bodzek. W obecnym sezonie opuścił on zaledwie dwa mecze kandydata do awansu do Bundesligi – oba z powodu żółtych kartek. Tych zbiera dużo, gdyż gra agresywnie i imponuje walecznością na boisku. Trzy lata temu przecinak z Dusseldorfu sam wyraził chęć gry z orzełkiem na piersi. PZPN pozostał głuchy…

Poza popularnym kierunkiem niemieckim, mamy także zupełnie dziewicze tereny Izraela. Wszak osiedliło się tam całe mnóstwo polskich Żydów, uciekających przed wojną lub prześladowaniami.