O czym chcesz poczytać na blogach?

Zobacz również

Przejdź do wyników poniżej

Droga

Blog Arjano

Wstajemy o 5:00. Jest ciemno, kanapki nie chcą przejść przez gardło, wypijamy gorącą kawę i siadam za stery focusa. Przed 11:00 musimy być w Warszawie, w nowej siedzibie PZM, na Górczewskiej. Dzisiaj Zakończenie Sezonu '2007. Na rozdanie pucharów i udekorowanie szarfami zjadą zwycięzcy Turystycznych Motorowych Mistrzostw Polski, Nawigacyjnych Mistrzostw, Mistrzostw Polski w Jeździe Samochodem z Przyczepą, zwycięzcy Ogólnopolskiego Konkursu Carawaningowego i Turystyczno-Nawigacyjnych Mistrzostw Polski Osób Niepełnosprawnych. Droga mija nam szybko, Warszawa o dziwo pusta, meldujemy się dużo przed czasem. Spotykamy znajomych, wracają wspomnienia z rajdowych tras. Snujemy plany na następny rok. Po krótkim wstępie uroczystość dekorowania. Otrzymujemy, jak policzyliśmy, 12 i 13 szarfę mistrzowską w naszej karierze, pucharów nie zliczymy... :-)
   
Gratulujemy wszystkim Zwycięzcom.
 

Komentarzy: 1

rutek

Być problemu... Powiem tylko tyle: „umiesz liczyć? Licz sam na siebie...”
   Ze schroniska, nie zwalniając tempa, wyruszam ku przełęczy. Wędruję asfaltową drogą, wzdłuż której lasem idą znaki czerwone. Mam nadzieję, że już niedługo kupię baterie by uwiecznić na zdjęciach przejście do Ustronia.
   Godz. 10.50 Przełęcz Kubalonka, rozdzielająca pasma Czantorii i Stożka od pasma Baraniej Góry. Jest jednym z najważniejszych węzłów szlaków turystycznych w tej części Beskidów. Dociera tu wijąca się serpentynami droga z Istebnej do Wisły oraz jej odgałęzienie przez Szarculę do Wisły Czarnego. Kilka punktów gastronomicznych, trasa zjazdowa, przystanek i kiosk ruchu... Kupuję ostatnią baterię J Na kilka zdjęć na pewno mi wystarczy J Postanawiam zrobić przerwę. W małej karczmie zamawiam gorącą czekoladę z bitą śmietaną i Powerada. Zerkam do przewodnika i już wiem, że jeśli tylko nogi nie odmówią posłuszeństwa, to bez problemu zdążę do Ustronia na pociąg i przejdę całą zaplanowaną trasę... Kilka zdjęć na pamiątkę. W karczmie przy barze, podchmielony już gościu, zagaduje mnie.

szosaimtb blog

Brzostek – Klimkówka69km

 

Ostateczne pożegnanie sięz Brzostkiem miało miejsce w środę, 3 września. Dzień byłszalenie pogodny, ciepły, ale nie za gorący. O duchocie równieżnie było co mówić. Wyruszyliśmy w pełnym rynsztunku spodwielorodzinnego domu dziadków. Chyba wszyscy ich sąsiedzi nasoklaskiwali i życzyli powodzenia: „że chłopcy lubią się takprzemęczać to zrozumiem, ale ty Agatko?”. Pełni optymizmuprzecięliśmy krajówkę, rzekę o nazwie Wisłoka i skierowaliśmysię bocznymi drogami w kierunku Biecza. Wybieraliśmy jaknajbardziej boczne drogi, efektem tego było kilka kilometrówprzejechanych po żwirowej drodze między polami, czego dymol naswoich 1,5' szosowych oponach nie uznał za świetną zabawę.Krajobraz pozytywnie nastrajał na kolejne dni i z każdym kilometremstawał się coraz to bardziej zróżnicowany i przyciągający uwagę– tereny utrzymywane stosunkowo blisko natury, a do tego cała masapagórków większych i mniejszych po których wije się cienka nitkaasfaltu, którą zaciekle przewijamy kołami. Raj dla oczu i duszy powielu miesiącach spędzonych na.

Samochodem wokół Bałtyku

Dalej niż później z koła do Helsinek. To oznaczało, że do północy trzeba zrobić nie około 850 km, jak dotąd myślałem, a całe 1200. W 16 godzin, podczas gdy po drodze praktycznie nie ma autostrad.

Szwedzkim drogom muszę tutaj jednak oddać honor - wcześniej pisałem że nie rozumiem tego fenomenu ich bezpieczeństwa. Dzisiaj zrozumiałem. Chociaż nie będę dalej wiedział czy to co zobaczyłem w dwa ostatnie dni jest standardem, czy też raczej więcej jest takich dróg ja te widziane wcześniej, nie najlepsze. Teraz jednak naszym oczom ukazał się nowy widok i zamazał złe wrażenia - droga, która nie jest autostradą, ale która z powodzeniem ją zastępuje. Jest to droga trzypasmowa. Dwa pasy w jednym kierunku i jeden w drugim. Raz jeden kierunek ma dwa pasy, raz drugi. Zmiana co około 1 km. Dodatkowo - zawsze kiedy pojawia się na trasie jakaś górka - ten, kto ma pod górkę, ma dwa pasy. Dzięki temu słabsze samochody nie blokują ruchu. Między jezdniami rozciągnięte są sprężyny, które są w stanie wpadające w nie samochód wyrzucić z powrotem na jezdnię. Z boku drogi takie same sprężyny, stąd z takiej drogi nie da się wypaść. Nie da się też dzięki temu zderzyć z.

Transsyberyjska.pl - Relacje z wypraw

Lokalnego. Wymieniam 20$ na lotnisku. Kurs w calym Delhi taki sam - 45 rupii za 1$. Za 50 rupi jade rozklekotanym autobusem na dworzec. Na miejscu jestem po 23.

Na dworcu naciagacze i cala reszta zawracaja mnie tlumaczac ze dworzec zamkniety i zeby do niego dojsc trzeba isc inna ulica. Nastepni mowia ze tu niebezpiecznie i zeby wziasc riksze a ona mnie zawiezie do bezpiecznego hotelu. Riksiarz wozi mnie po Delhi przez prawie 2 godziny. Wszystkie hotele do ktorych mnie wozil byly powyzej 25$ totez widzac ze nic nie zalatwi (prowizji od hotelu) zawozi mnie w to samo miesce skad mnie zabral - nagle to jest droga do dworca i dworzec jest otwary. Za ta wycieczke place mu 50 rupii.

Kolo dworca znajduje posrednika ktory mi zalatwia pokoj z prysznicem za 5$. Riksiarz na rowerze za 10 rupii wiezie mnie do hoteliku. Jestem na miejscu ok. 1.30.
Rano wstaje i musze doplacic 30 rupii za jakas obsluge. Dobra, niech mu bedzie. W nocy nic tanszego i tak bym nie znalazl. Wychodze i ide szukac czegos tanszego.
Do niedzieli bede mieszkal w BRIGHT GUEST HOUSE za 120 rupii za noc. Lazienka na zewnatrz, ale to nie stanowi problemu. W hotelu same trampy.

Ide pozwiedzac New Delhi. Zobaczylem wszystko.

Droga krzyżowa

Dolor animi morbus multo gravior est quam corporis - Onet.pl Blog

Miał brody, z której słyną i którą zazwyczaj szczycą się jego pobratymcy. Wściekle rude włosy wiązał z tyłu przy pomocy złotej sprzączki. W uszach dzwoniły złote kolczyki w kształcie kółek. Przy pasie miał przywieszoną kuszę.

-Zejdźmy z drogi…- Niech ON zejdzie! Magistrzy nigdy nikomu nie ustępują miejs….­- Ten mężczyzna to Archibald Varric… jest dość egzotyczną osobą jak na Artemisię, jeśli wiesz o czym mówię… Lepiej nie wdawać się z nim w dysputy.

Spuściła głowę w dół. Pozwoliła, by włosy zakryły jej policzki, po których zaczęły płynął łzy. Dalej zerwała się z miejsca i wybiegła, wciąż łkając, z kościoła.



[1] Transept, nawa poprzeczna, nawa krzyżowa – część kościoła, nawa prostopadła do osi kościoła, położona pomiędzy.

Witaj Na Blogu u Szprotki

Agniesie, i idzimy sobie, mówie do agi, patrz kominiarz i złapałyśmy sie za guzik, hihi, aga mówi zaraz, patrz zakonnica jedzie, to zrobiłysmy trzy kroki do tyłu i 4 do przodu, mówi, ze bedziemy miały duże szczeście i że jak spotkamy czrnego kota,który nam przeleci droge, to szczęście przez bardzo długo, i nie uwierzycie, idziemy dalej, ja do agi; aga patrz, kot, poprostu tak się zaczęłyśmy śmiać, że pękałyśmy, super !! dzisiaj w szkole zdarłam sobie trochę kostki w środkowym palcu prawej reki, mammałą dziurke, hihi, a to przez pire, ałłłłłł boli, jak pisze tym palcem, hihi. Wczoraj byłam na świetlicy, było fajnie :) no i w twista tradycyjnie miałam 1 miejsce, a jak mogłobyć inaczej, niemożliwe by to było. Później poszłam na droge krzyżowa bo miałam 2 stacje do czytania :) a op drodze krzyzowej odprowadziłam agniesie, i aga wzięla swojego kota, i ja swoją kotke, bo nasze kotki...... jej kot chodzi do mojej kotki :) miałyśmu z nich ubaw jak nie wiem co, humor miałam rewelacyjny wczoraj wieczorem, dobra.

"Oswoić" to znaczy "stworzyć więzy".

NO CÓŻ, MAM ZŁĄ WIADOMOŚĆ DO WSZYSTKICH, KTÓRZY LICZYLI, ŻE MNIE NIE ZOBACZĄ W KSIĄŻU TEGO DNIA :-P JADE, PONIEWAZ MOJEMU TACIE SIĘ NIE CHCE ZAŁATWIAĆ MI ZWOLNIENIA, BO ZGODNIE Z ZARZĄDZENIEM SZKOŁY, BY ZWOLNIĆ MNIE Z WYCIECZKI MUSI IŚĆ DO SZKOŁY...

DOBRA KOŃCZE, BO MUSZE JESZCZE WPAŚC NA KILKA BLOGÓW :-) MAGDA, SZYKUJ NOTKE, KAMIL TAK SAMO :-) WSZYSCY SIĘ NIECH SZYKUJĄ- ADUCHA (by Cycu) NADCHODZI
:-DDD
by greentea | 2003-03-17 19:11:42 | skomentuj! (18)


K2 JuZ NiE Ma...
DROGA MŁODZIEŻY!

CO TU DUŻO MÓWIĆ... K2 TO DOBRA MIEJSCÓWKA, BYŁA Z NAMI NA DOBRE I NA ZŁE, I W DESZCZ... I W POGODE, NAWET W NAJGORSZĄ PIZGAWE MOGLIŚMY NA NIĄ LICZYĆ, MOGLIŚMY SIĘ W NIEJ SCHRONIC, BYŁA Z NAMI OD ZAWSZE... NO MOŻE NIE OD ZAWSZE, ALE ODKĄD JĄ WYBUDOWALI :-P

JUŻ JEJ NIE MA... CI POJEBANI MIESZKAŃCU SREDNIEJ WIELKOSCI OSIEDLA WE WROCŁAWIU MUSIELI JA ZBURZYC!!!

BEDZIE NAM JEJ BARDZO BRAKOWAŁO... POZOSTAWI PUSTKĘ W NASZYCH SERCACH... I NA TYM SKRAWKU ZIEMI, NA KTÓREJ POCZCIWIE STAŁA PRZEZ.

ZaTraĆ Się W ChęCiaCh ,JaK Ja W MyCh OSiąGNięCiACh

pychą opętani,

zagniewani na Boga,

krzyżowa droga

i cierniowa korona

- ludzkość zbawiona

Droga ekspresowa

Zwariowane opowiadanie o przygodach przyjaciół z Konoha - Onet.pl Blog

Z nich jest. Tak więc najlepsze będzie to. Znajduje się od strony ogrodów. Wejdźcie do niego ze wschodu. Ta strona jest trochę mniej obwarowana. Następnie musicie(...)-powiedział Kakashi.
             Po około dwóch godzinach byliśmy gotowi do drogi. Mieliśmy ustalony plan działania. Ja idę z Temari. Naruto z Gaarą, a Kakashi idzie z Kankuro. Spotykamy się wszyscy we wschodnim skrzydle, a potem schodzimy do podziemi i ratujemy Sasuke. Kiedy wszyscy rozeszli się do pokoi żeby dokończyć pakowanie za mną poszedł Kakashi. Ręce.
Nie mówił, że nie ma kobiet w służbie królewskiej.-powiedział Kakashi.
-Nie będę jej tak narażał!-krzyknął Gaara.
-Gaara, uspokój się. Ja wpakowałam w to Sasa i ja muszę go z tego wyciągnąć. Pomóżcie mi rozebrać go.-pomogli mi. Ja za to ubrałam się w ekspresowym tempie.-Dobra. Ludzie. My idziemy na zmianę warty, postaramy się uwolnić Sasuke. Wy postarajcie się dojść w miarę niezauważeni do wyjścia w głównej sali. Spotkamy się tam za półtorej godziny. Czekajcie tam na nas...-powiedziałam. Gaara miał przerażenie w oczach.

minstrel blog

O sobie najlepiej to latwo zrozumiec ich wzajemne nielubienie sie...
skomentuj (5)


2003-06-30 14:11:47
Ciekawy weekend
W piatek spotkalem sie z K. na "negocjacjach" w sprawie mieszkania. Wlasciwie to zadnych negocjacji nie bylo - juz w drodze do knajpki powiedziala, ze nie ma zadnego problemu. Okazalo sie tez, ze nie chce brac ode mnie pieniedzy. Co do tego punktu to troche mi glupio, wiec postanowilem, ze jesli naprawde sie uprze to znajde jakis inny sposob odwdzieczenia sie - np. piwem, choc znajac mozliwosci K. moze sie.
Zwyklym spotkaniem, gdzie wcale nie byl glownym bohaterem wieczoru :)
Poza tym poznalem dosc oryginalna dziewczyne, przyjechala do mnie siostra - przywiozla garnek, patelnię i bardzo dobre jedzenie :))) A teraz musze w ekspresowym tempie poprawic kilka drobnostek w pracy, wydrukowac i ostatecznie w piatek oddac. Nie mam kompa, nie mam drukarki, ale juz obmyslilem jak to zrobie :)
skomentuj (6)

Nasz kawałek nieba

Mały problem z prądem - ZEWT nie przewidział, ze tak szybko ktokolwiek będzie się chciał budować na naszym osiedlu i zaplanował rozbudowę sieci dopiero na przyszły rok. Złożyłam dzisiaj odpowiednie wnioski w Rejonie i udało mi się przekonać kogo trzeba, żeby załatwili sprawę w ekspresowym tempie. Jak dobrze pójdzie to w piątek odbiorę warunki przyłączenia placu budowy - podepniemy się do słupa na sąsiedniej ulicy. Póki co budować będziemy na agregacie.
Pomysł. Szalony pomysł. Pewnego wieczoru stwierdził, że szukam ogłoszeń w złej rybryce - czas zacząć szukać działki. Będziemy się budować.

Następnego dnia wykonałam tysiące telefonów - ziemia w naszym mieście jest straaaasznie droga. Już prawie zwątpiłam, że uda nam się cokolwiek kupić, gdy całkiem przypadkowo zadzwonił do mnie kolega. Zapytał co słychać, a ja mu wylałam całą swoją rozpacz nt. cen działek i właściwie ich braku. Całkiem niespodziewanie powiedział mi, że tuż pod miastem buduje się.

Szczęście to coś, co każdy z nas musi wypracować dla samego siebie. - Onet.pl Blog

Żadna filozofia. Właściwie, kiedy kierowca puszcza pedał hamulca samochód już rusza, a operuje się tylko jedną nogą, bo nie ma sprzęgła, tylko gaz i hamulec. Mimo to czerpałam z kierowania niewysłowioną radość i, chcąc jak najbardziej przedłużyć tą chwilę, jechałam okrężną drogą do parku.

Już w swoim mieszkaniu rozmyślałam o roli Stiga. Jeśli bym nim została, siedzenie za kierownicą piekielnie drogich samochodów, byłby dla mnie chlebem powszednim. Pytanie tylko czy rzeczywiście tego chcę i czy podołam.

Mi? Stwierdziłam, że zajmę się tym później.

            Kiedy otworzyłam drzwi do sali Bena Collinsa, bez zbędnych ceregieli usiadłam na krześle obok niego i obudziłam go. Ekspresowe badanie utwierdziło mnie w przekonaniu, że nic mu nie jest i niedługo będzie mógł wyjść do domu. Kiedy zapadło chwilowe milczenie, patrzyłam mu w oczy i wyczytałam w nich nadzieję i niepewność. Postanowiłam ją czym prędzej rozwiać.