O czym chcesz poczytać na blogach?

Dredy

Truman Show


no i jeszcze krotkie spotkanie z intrygujaca znajoma.

ale w pierwszej kolejnosci kuzyna i babcie z dziadkiem odwiedze. troche ich nie widzialem......




00:23, truman66
Link Komentarze (2) »
środa, 15 lutego 2006
dredy
wspanialy sen dzis mialem.
snilo mi sie ze mam dlugie do ramion blond dredy :)  nie mialem w zyciu dredow, choc kiedys zastanawialem sie nad tym czy sobie ich nie zrobic, ale stwierdzilem ze szkoda bedzie mi wlosow ktore tak dlugo zapuszczalem kiedy okaze sie ze nie podobam sie sobie z dredami.
ale te dredy we snie byly ladniusie i chyba mi sie podobaly.


dredy...dredy...dredy.... kto wie moze kiedys, zanim zetne swoje znow zapuszczane wlosy zaserwuje sobie dredy...kto wie


16:47, truman66
Link Dodaj komentarz » .

Tom Kaulitz

Paznokcie w bok.
Zobaczyła uśmiechającą się, zawsze nastawioną optymistycznie, Magdę.
przyjaciele- jedna dusza w dwóch ciałach
Uśmiechnęła się z trudem i złapała przyjaciółkę za rękę.
Poczuła na sobie czyjś palący wzrok. Odwróciła się w tamtą stronę.
Stał w grupie przyjaciół i przyglądał się dwóm dziewczynom, ściskającym swoje dłonie.
Na jego twarzy błąkał się bezczelny uśmieszek, który Izabela doskonale znała z polskich czasopism.
Uśmiech pod tytułem „jakiż jestem boski”.
Spod czapki wymykały się dredy.
Na pozór niesforne, jednak, każdy a nich był pieczołowicie ułożony przez specjalną stylistkę od „włosów Toma”.
Chłopak kpiąco cmoknął w stronę przyjaciółek.
A jednak.
Wiedziałem, że to lesba

Iza prychnęła i wystawiła w stronę chłopaka środkowy palec, zakończony idealnie wypielęgnowanym, francuskim manikiurem.
Poruszyła bezgłośnie ustami, szepcząc „fuck off” i uśmiechnęła się szeroko.
Chłopak w ciągu tych kilku chwil przebywania z dziewczyną, zdążył już to znienawidzić.
Krew go.

Krew miesiączkowa wita - Onet.pl Blog

Nie wartych menszczyzn! Oni nie cierpią. Z tego co mi wiadomo to wzwód nie boli. Dobra, dosyć o tym. Boli mnie i już. Ale nie takie rzeczy się przetrzymywało. Słaba płeć, kurwa mać!

Idę sobie przez miasto. Idę z mamą. Jak zawsze prowadzę monolog. Mama tylko czasem coś mruknie. Już się do tego przyzwyczaiłam. Nie wiem po co gadam, chyba muszę się wygadać. W pewnym momencie zauważam jakiegoś niewyrośniętego chłopaka. Mógł mieć najwyżej 10 lat. Stał przy domofonie, na głowie miał kaptur. Patrzę na niego, a jemu coś wystaje spod kaptura. Kurwa! Dredy! Mamo! Mamo! To dziecko ma dredy! Mama: co? Dredy, ten koleś miał dredy! On ma najwyżej 10 lat! Mama: aha, to co? To co? Kurde, to ja błagam o zgodę na zrobienie sobie dredów i co? Gówno za przeproszeniem. Zgody brak. Ale spokojnie i tak je sobie zrobię. Zgoda to tak dla świętego spokoju. A tu taki 10-latek z dredami na głowie! No nie! Gdzie byli jego rodzice?! Tego już za wiele! Chyba zazdroszczę mu i rodziców i tych dredów. Naprawdę były ładne (dredy oczywiście, tylko i wyłącznie).

 

Jak się urodzisz pod nieszczęśliwą.

ygor.blog


Właśnie, załatwiłem wyjście mojej klasy do kina na „Marzyciela”, może Ernest nie ucieknie z kina.
Dobranoc.

skomentuj (1)

Dzień kolejny minął, dzień, co nic nie przyniósł. 2005-04-24 23:10:32

Wstałem(a raczej mnie obudzono) około 11, pomogłem Mamie uwinąć się ze śniadaniem. Niedzielne śniadanka to u nas prawie rutulal. Zawsze podobnie. Zawsze kończy się jakąś ostrzejszą wymianą zdań. Tak było i tym razem, ale lightowo. Poszło o fakt, iż chcę zrobić sobie dredy a Tata nie jest entuzjastą tego pomysłu.
Po śniadanku Mama wyciągnęła nas, mnie i Tatę do sklepu ogrodniczego. Normalnie aż mną rzuciło ze szczęścia na myśl o przesadzaniu kwiatków. Wczoraj zaczęliśmy tą zabawę. Musiałem wynieść kilkanaście kaktusów(po 20-30 kg każdy) do ogrodu i z powrotem. Dziś było podobnie, tyle, że nie miałem targać roślinek dwa piętra, ale jedno. Ale nie mogło być tak pięknie. To były oleandry(2,5 metra każdy a w liczbie 2 ich było) i datury(w liczbie 3 i tylko 1,5m).
Dalej już z górki. Nauka, wszystko byłoby cacy grubym nie zapomniał.