O czym chcesz poczytać na blogach?

Dracena

gathea blog

Potwory złapały mnie za ręce i przyciągneły do ołtarza, na którym leżał niewinny człowiek. Dziwni kapułani machali nad nim rękami i wymawiali głośno jakieś zdania w nieznanym mi języku.
Dracen zbliżył się do mnie. Spojrzał na ołtarz i skinoł głową. Kapułan uniósł do góry sztylet i wbił go prosto w serce ofiary. Drugi kapułan przyniusł pochodznie z bardzo jasnym światłem. Dotknął nią zwłok, która staneły w jasnym płomieniu. Człowiek wydawał sie jeszcze żywy, gdyż wydawał okropne dzwięki. Gdy śwatło przygasało jego krew spłyneła do kielicha a człowiek zmienił się w potwora.
Kapułan podał kielich Dracenowi, a potwory-żołnierze scisneły mnie swymi pazurami jeszcze mocniej.
Dracen uniusł naczynie i wypowidział słowa: "Ure igna santi renes nostrum et cor nostre Domine. Amen"
A po tym, chwicił mnie za gardło i wlał w usta skażoną magią krew. Stałam się strasznie słaba i nie mogłam otworzyć zamknętych oczu. Dracen chwycił mnie za rękę i przesunął po niej swym szorstkim, długim językiem.
-Spójrz na mnie Vivian, spójrz- szeptał do ucha, a jego głos wydał mi się tak słodki, że pragnełam upoić się jego osobą.
Nim zdąrzyłam otworzyć oczy poczułam, że moje stopy odrywają się od ziemi. Rozwarłam.

mehari blog

Przez nóżkę kulejąc.Dzisiaj też zamierzałam wsiąść, ale jak widzę przez okno, to deszcz zaczął siąpić (komarów może nie będzie). Jeśli się nie rozpada bardziej do wieczora i jeśli nie będzie od razu podmokło, to wsiądę. Dziś musimy popracować nad rozluźnieniem koniecznie i trzymaniem tempa. Może narożniki…. ? 

Dracena.
Dracena oswajała się przez pierwsze dni ze mną, miejscem, Radkiem i ogólną zmianą. Czyściłam ją delikatnie, stała patrząc w dal, zamknięta w sobie, z drżeniem mięśni. Drżenie jej przeszło, po kilku chwilach zaczyna się rozluźniać, ale nadal nie jest ufna. Po kilku dniach zdjęłam jej kantar – problem był z dotykaniem głowy, uszu. Nadal jest na początku, ale daje się go wygłaskać. Na spokojnie zakładamy kantar, zdejmujemy, zakładamy i zdejmujemy maskę na oczy i uszy, czyszczę przednie kopyta – nawet raz je.

...Iskier atakuje ! :D...

W zbieraniu pieniędzy, wszystkim z tego miejsca dziekuje!!!
Tak ale nie ma co mówić HOP zanim.......
Pojade do Tary z końmi i zostaje tam na pare dni, w poniedziałek powinienem byc spowrotem ale dokładnie to nie wiem:P pozdruuufka i papatki


PS. Trzymajcie kciuki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

skomentuj (1)





Nowy etap:)
[ 2004-03-31 23:55:42 ]




Oj długo nie pisałem:D Ale teraz znowu zaczne dzienie coś tam bazgrać:D
Zaczne może od sprawy klaczy na które zieralismy. Dracena i Dolina dojechały w piątek szczęśliwie do Tary. Poszłytam od razu do boksów:) Tylko że one sa tak do siebie przywiązane, że Dracena prawie wyskoczyła przez drzwi żeby dostac sie do siostry. Na szczęście boksy były koło siebie i usuneliśmy sciankedziałową i z 2 boksów zrobił sie jesden wielki. No i siostrzyczki stoją razem. Maja z boksu wyjście na własny duży wybieg, gdzie narazie będą chodzić zanim nie zostana dołączone do stada. Jak w sobte je pusciliśmy to chyba przez 15 minut biegały ciesząc sie w końcu wolnością. wieczorem a właściwie w nocy byłem strasznie smutny, bo odeszła Karina i musielismy ją pochować:(.

nie ma etyki bez estetyki, nie ma estetyki bez erotyki


A gdzieś tu stała wielka Synagoga "Postępowa", zburzona w 1940, a wrócona pamięci łodzian odnalezieniem wojennych zdjęć w archiwach Londynu. Nie poznałem jednak miejsca, dawną Nowo-Spacerową poszerzono i dano imię Kościszki, zniknąły gazowe latarnie.
Pogoda ładna, decyduję się przejść piechotą jeszcze kawałek. Walę jednak na lewo chcąc uniknąć zgiełku "łódzkiego Manhattanu", czyli szkła i betonu multipleksów, galerii, urzędów i banków z podziemnymi parkingami. Nie mijam więc hotelu Światowit z nieśmiertelną restauracją Dracena, gdzie najpiękniejsza studentka teatrologii, moja mama, jadała z koleżankami "Kurczaka standard z ziemniakami".
W 1913 roku przeciąłbym Rynek Zielony, dziś - Plac Barlickiego. Straszy tu budami i elewacjami kamienic jak po przejściu huraganu historii. Ruiny wielkiego miasta.
Jadę dziewiątką do domu. Od Placu Wolności, jak dwa wąsy, odchodzą Pomorska i Legionów, obie opadają na mapach w dół, Legionów idzie na Konstantynów, Pomorska na Widzew. Dziewiątka staje na światłach, zaraz wjedzie w dawny Las.

No power in the 'verse can stop me

Na jasnozielony. tak czy inaczej, obawiam się, że jestem psychicznie niezrównoważona. może to z tej tęsknoty coś mi się w głowe zrobiło.

tak czy inaczej, zalecam się do mnie nie zbliżać. to może być zaraźliwe.

agent--orange 2004-06-28 19:31:39
skomentuj (7)

with a 'little' help from my parents

Na żelaznym stojaku spływa kaskadami werbena (werbena na stojaku to jakaś perwera orzekła filmmix). w kącie po bambusowej kratce pnie się piękny czerwony krzak róży. w końcu płaszcz z szalem Małego księcia zobowiązuje.

dracena przesadzona, fikus ma nową ziemię, a te pomniejsze pierdolety też dostały większe doniczki.

na nowo ogarnia mnie poczucie pustki a na myśl ciśnie się straszne pytanie: CO TERAZ? CO TERAZ?

agent--orange 2004-06-30 23:29:28
skomentuj (8)

 
 
::księga.

Tosinka

Dla Dewaluacji;)
Dla L.Hussy
Dla M
Dla Makaki
Dla Sisi
Dla ulubionych kotek i ich właścicieli
Szablon dla Puzona
Szablony kawowe
Czas na kawę
Kawa
Kawa z pianką
Szablony kino
Charlie
Marylin
Marylin Monroe
Szablony kocie
Jestem kotem
Jesteś kotem?
Kocoi-trawiasty
Kot Felek
Tosia
Szablony kwiatowe
Banalny z różą
Bratkowy
Dracena
Dzikie wino