O czym chcesz poczytać na blogach?

Domofony

i oto trzeba będzie dumnym krokiem iść bez twarzy

Wciąż śpiące dziecko do jego łóżeczka, potem usiadła na swoim i rozmyślała. Rozmyślania zajęły jej ponad dwa dni. Nie jadła, nie piła, nie spała. Czasami tylko wstawała z łóżka, jak usłyszała płacz. Kompletnie nie zdawała sobie sprawy z upływu czasu. Wiele razy słyszała dzwoniący domofon, telefon, komórkę, krzyki za oknem albo wiadomości dochodzące na icq, ale jakoś mało ją to interesowało. Pod koniec drugiego dnia była tak wycieńczona, że w końcu zasnęła. Obudziła się jakieś parę godzin później, przez dzwoniący domofon. Odruchowo wstała i w piżamie leniwym, powolnym krokiem pomaszerowała w stronę drzwi.
-Słucham? Kto tam jest?- w domofonie głucho- cholera, jaja jakieś...
Kiedy Eva zaczęła odchodzić od domofonu ktoś zapukał do drzwi. Dziewczyna zamachnęła się i z impetem otworzyła drzwi, nie patrząc wcześniej przez wizjer.
-Co do ku... –nie dokończyła
***
Po powrocie do hotelu Aikka strasznie żałował swojej decyzji. „Czemu stchórzyłem? Co się ze mną dzieje?...” Obiecał sobie, że następnego dnia tam wróci. Jak powiedział tak zrobił. Poszedł i odważnie zadzwonił do drzwi. Nic, głucho... Ponowił próbę. Znowu to samo. Zaczął krzyczeć do okna imię dziewczyny, do której próbował się dobić. Nadal bez rezultatu. Zrezygnowany udał się na.

Notatki na marginesach czytanych książek...

Strona główna
Domofon

O rany, to już miesiąc temu było? Równo miesiąc temu przeczytałam ostatnie zdanie z powieści Zygmunta Miłoszewskiego Domofon, ale kilka scen, które udało się autorowi namalować słowami, potrafi się przypomnieć nieoczekiwanie na widok warszawskiego bloku-giganta.

Już na początku lektury wyobraziłam sobie ten budynek doskonale. A właściwie przypomniałam sobie. Nie znam zabudowy blokowisk Bródna, na którym dzieje się akcja powieści, za to świetnie pamiętam blok osiedla Za Żelazną Bramą, w którym mieszkałam przez cudowne dwa lata. Co prawda nie było tam windy towarowej, ale cóż za problem zobaczyć w trakcie czytania jeden z dźwigów jako upiorną towarówkę?

Od pierwszej.

madeleine.

Bączek Pączek Bez Rączek, KuKu Bączek, Mały Ludzik, Mały Smok... 2009-06-13 22:04:26

W domu Państwa D. zawitał Mały Smok. Wszyscy skaczą i patrzą, żeby czegoś nie zepsuł lub !niedajboże! czegoś sobie nie zrobił. Wymyślane są różne atrakcje i przekładanie Pączka-Bączka z rąk do rąk. Urozmaicenia są mile widziane. Najlepiej niepozornie. Jeżeli jest ktoś nowy, kto urozmaicić chce, najlepiej jeżeli ma w zanadrzu coś naprawdę fajnego! ‘ Kubuś chcesz do Cioci Madzi’ ‘eeeeeee’ (plus kiwanie głową na prawo i lewo co oznacza nie) ‘ ale Kubuś zobacz, Ciocia Madzia pokaże Ci domofon’ ‘aaaaaa….’ – Kubuś wyciąga rączki do Cioci Madzi.

Co jest fajnego w domofonie?

Domofon posiada: przyciski (włączający, wyłączający, dający dźwięk, i jeden taki niewiadomocorobiący), słuchawkę ( do której można robić halo halo i sprawdzać czy ktoś tam jest), ekran (imitacja telewizora)

Generalnie full wypas jak dla małego KuKu-bączka.

 

heill-ka.blog

skomentuj (29)

Slonko.... 2003-06-12 13:09:47

Heeeee Heeeee Heelouuuu :))))))
Dzis moj kolejny wielki dzien :DDDD Powoli dochodze do wniosku,ze nie jestem taka glupia :PPP Ze jesio resztki mozgu zostaly w mojej glowie :D
A czemu tak...? Dowiecie sie pozniej ;PP
Hm...bylam w szkole dzisiaj :DDD
A nie ukrywam,ze nie bylo mi latwo sie zmobilizowac i do niej pojsc :PPP
Bo po pierwsze...ciezko wstac o 7,jak sie idzie spac cosik przed 5 ;)))) A po drugie eeee taaaaaaaaak cieplo ;))))
No ale i z jednym i z drugim sobie poradzilam :DDDDD
Wstalam co prawda dopiero jak qmpela zadzwonila domofonem...ale tio szczegol ;)))) Zdarzylysmy do szkoly...LoL ;))))
No i biologia...jedne wielkie nudy przez duze N! :/
Normalnie spalysmy z qmpela na lawce :P
Na szczescie to juz byla ostatnia bilogia w tym roku,w tej szkole :)))))
Poźniej byla matematyka,ktorej tak na prawde nie bylo,bo mielismy jakies zastepstwo z katechetka :DDD Tzn. chyba to byla katechetka ;)))))
Znuff nudy...ale juz przez mniejsze n ;PPPP
Nom a pozniej fizyka...i tu sie moi drodzy wszystko zaczelo :))))))
To byla nasza chwila prawdy :DDDD
Dostalismy wyniki tych calych,smiesznych egzaminow gimnazjalnych :PPP
I wcale nie bede skromna...i powiem,ze jestem.

Na wesoło... - Onet.pl Blog

To z plastrem na głowie.

 

Ps. Wysyłam gdyż podobno ostatnie plasterki zużyte...

g. (13:02)
odznacz się-zaznacz się
114 - 113stego też bym nie numerowała z powodu przesądu...

Mnie domofon w szafie też całkiem odpowiada za to nie odpowiada mi, że dwa podejścia nie sprostały naszemu zapałowi filmowemu i Stowarzyszenie posunęło się wprawdzie o kolejne 40 minut, ale do końca to mu wcale nie blisko – Co to jest, że ładny, ciekawy film a tak się na nim zasypia??? Może nie należy się za niego zabierać o 2 wieczorem???

Ale za to jak ostatnio oglądałam Biały Oleander to też nie była to inna godzina a nawet w między czasie zafarbowałam włosy (o czwartej było i po filmie i po suszeniu i układaniu fryzury a co najgorsze nawet po chęci do spania)

SWOJĄ DROGĄ OLEANDER WKŁADAM CI ZARAZ DO TORBY BO TO LEKTURA OBOWIĄZKOWA –.

typnegatyvny.blog

Bo jak TVP ma zarezerwowane dwie pierwsze cyfry, to już tak jedziecie! Z dziada, pradziada i z peerelu...
                                    To już dla nich połowa sukcesu, bo działacie niczym automaty, pikając z lenistwa i przyzwyczajenia w pierwsze klawisze. I leżąc rozjebani na kanapach i fotelach chłoniecie te ich propagandę i pseudowiadomości.
                                    A wystarczy przeprogramować televizornie i wtedy się posrają...

skomentuj (0)

Siding, cekol, domofony, czyli rzecz o stadzie polskim 2012-03-14 22:49:00

Czyli wspomnień z upadającego peerelu ciąg dalszy (z nawiązaniem oczywiście do współczesności).
Zacznę może od domofonów. Mieszkam co prawda w czteropiętrowym bloku, ale otoczony wieżowcami. Wieżowce są ogólnie stałym (szkaradnym) elementem polskiego krajobrazu. Z tego, co się orientuję, wszystkie są wyposażone w domofony. Z tego, co wiem, wszędzie te domofony są, jakby to rzec? Rozjebane!
Pamiętam dobrze koniec peerelu, gdy rozpoczął się ogólny szał na instalowanie.

Argentina

Pomyśleć większy wybór. Wsiadam zatem do metra,   ono ledwo  co ruszyła, a  pojawia sie pan/ pani / dziecko  zajmujący się  handlem obwoźnym . Tak więc mogę  juz  na  “dzień dobry” w  metrze kupić sobie  nożyczki, gumy do żucia, pieczywo, linijki,  długopisy parkera, skarpetki i tysiące innych rzeczy.  Ok dojeżdżam w końcu do centrum, choćby na  ulice Florida, gdzie  pełno sklepów, a na  środku chodnika jeszcze więcej handlarzy z rozłożonymi kocami i całym swoim dobytkiem. Widzę interesujący sklep , chcę wchodzić, a tam drzwi zamknięte. Ups  -zapomniałam , że jest pani expedientka, i że  może mnie wpuścić jedynie domofonem. Pooglądalam, pooglądałam,  nic nie ma ciekawego więc idę  dalej. W następnym sklepie  nie  ma już domofonu, ale  są za to   numerki, jak to u nas najczęściej na poczcie, więc biorę i czekam spokojnie  na swoją kolejkę. Nie  muszę chyba  wspominać, że  jestem tysiąc któraś w  kolejce. Nic ciekawego nie widzę i wychodzę z  pustymi rękami.  Tak w  kólko albo domofon, albo numerki, a  gdzie niegdzie jedynie zwykło-ubogi sklep bez domofonu czy numerków.   W końcu coś wpadło mi w oko! Kupuję!! I niech mnie  broni ręka matki żeby nie   kupować  kartą kredytową  tylko gotówką. A to tylko dlatego, że płacąc.