O czym chcesz poczytać na blogach?

Przejdź do wyników poniżej

Dojazd

WYNURZENIA NIEPEŁNOSPRAWNEGO GRAFOMANA Bartłomiej Butlewski - mBlog

                Sporo się mówi o konieczności zapewnienia osobom niepełnosprawnym dostępu do lokali wyborczych. Ponoć sprostanie akurat tej potrzebie jest przejawem pełnej demokracji, a w tym równości praw obywatelskich czy przestrzegania norm konstytucyjnych.

                Nic bardziej błędnego! Albowiem kwestia fizycznej możliwości dojazdu wózkiem inwalidzkim do urny wyborczej jest zaledwie czubkiem góry lodowej problemów egzystencji osoby niepełnosprawnej. I to najmniej ważnym problemem. Zatem niech wybrani przedstawiciele społeczeństwa nie próbują za pomocą specjalnych zapisów w ordynacji wyborczej omijać naturalnej kolejności rzeczy w celu uzyskania spektakularnego efektu umożliwienia niepełnosprawnym wzięcia udziału w powszechnym głosowaniu. Zostawcie ordynację w spokoju! Nie tędy droga.

uvmania.blog

Zwłokę, UVmania



skomentuj (5)

8uh 2008-09-17 15:13:21

Mało brakowało, a jutro byłbym szczęśliwym właścicielem VW POLO 5 letniego, napędzanego super ekologicznym paliwem w postaci CNG, czyli gazu ziemnego.

Jest to dość mało popularne rozwiązanie – w PL – ale za to w UE jest bardziej powszechne, niż LPG.
Z przyczyn różnych i różniastych nie udało się, choć wszystko było praktycznie o pół kroku od pozytywnej realizacji.... szkoda, bo dojazdy do pracy za 10-12 pln to jest to.
Przy moich przebiegach dziennych na poziomie min. 100 km każde inne rozwiązanie po prostu rujnuje mój budżet! Nawet motocyklem wychodzi mi drożej o ponad 5 pln (co w skali rocznej jest jednak dość duża kasa) dziennie!
Trochę jestem rozżalony, bo wreszcie przestałbym wywalać kasę w rurę wydechową, a zaczął ją „inwestować” w auto. Tzn. przy tych samych kosztach dojazdu co dziś płacę (jak jeżdżę normalnym autem na benzynę) miałbym opłacony dojazd, ubezpieczenie i większość raty za auto... a tak kupa.

Skazany jestem na.

10 października 2010

Ulubionych.
Published in:
  • Uncategorized
on 23 Maj 2010 at 1:43 pm  Komentowanie nie jest możliwe  

Jagoda Ka - Onet.pl Blog


10 września 2009
Problematyczny październik
Jako, że JK ma wyjątkową wenę twórczą do narzekania, chciałaby jeszcze to wykorzystać.
Mianowicie, pod koniec poprzedniej notki Jagoda pomyślała "Chcę już październik".
A chwilę później to, co jest tematem tej notki.
I co z tego, że będzie październik? Zaczną się nowe problemy.
Nauka, nauka, dojazd, dojazd, Marek, nauka, nauka.
Najgorsze jest to, że w te Jagódkowe dojazdy nikt nie wierzy.
Rodziciel kwęka, że sobie nie da rady.
Marek się boi, że coś jej się stanie.
Szwagier dyplomatycznie popiera Rodziciela, aby mu zaimponować.
I ogólnie to wszyscy uważają, że JK nie da sobie, kurwa, rady, na tych studiach.
JK nie wie co będzie jutro.
Jeśli nie będzie dawała rady z dojazdami, to wtedy zacznie kombinować co dalej.
Ale dojazdy to nie jedyny problem.
JK będzie studiować na dziennych licencjat, Maruś na zaocznych magisterkę.
I tu się objawia, według Rodziciela, kolejny problem.

Dojazd do

perfect-by-nature blog

Poszłyśmy.
Z miejsca jej powiedziałam że ja tam nic nie kupie, że dam jej kase...Ok..poszła, kupiła, wode mineralna niegazowana z lodowki. Ku mojemu zaskoczeniu pana R. nei było. Usiadłyśmy, cały czas zacieszałyśmy gdy nagle pojawił się pan R. Uśmiechnął się...a ja? Nic. To się powtarzało kilka razy. Przełączyli nam Sutre więc krzyknęłyśmy do nich coś tam..było ich dwóch:). Gadałysmy tak i gadałyśmy..kątem oka patrzyłam w jego stronę. Głupia jestem, wiem, jak but, albo jeszcze gorzej. Gdy usłyszałam, że moja qmpela chodzi do Czako (dla niewtajemniczonych to taki techno club..a feee) to wstałam i powiedziałam że ja z "Czakoczumbami" się nie zadaję i wyszłam. Ona pobiegła za mną i już.Leśną, opiszę jak wrócę :) Pozdrawiam:) i życzę miłego weekendu ;)
2004-06-09 20:49:18 skomentuj (5)


Kęszyca Leśna
Z pod domu wyjechaliśmy ok. godziny 10.30. W miarę oddalania się od Bielawy zaczynałam zapominać o tutejszych sprawach i zastanawiać się nad tym kto będzie, jak będzie etc. w Leśnej. Na 20 minut przed dojazdem wysłałam eska qmpeli z Kęszycy, że zaraz będę. Już po chwili moim oczom ukazały się znajome widoki, te budynki, te bazy... Ku mojemu rozczarowaniu nikogo z tzw. młodzieży w moim bloku oprócz mnie i dwóch młodszych o 2 lata koleżanek nie było :( Zdążyłam tylko zataszczyć walizkę na górę gdy przyszła Olka. Nie widziałyśmy się kupę.

Na szczycie zapomnienia - Onet.pl Blog

Tak czuć (nie licząc pogody), no i tego snu dziś w nocy, w który wierzyłem tak długo, póki się nie obudziłem-był tak realny. Oto opis snu: Mianowicie wracałem skądś w nocy w piątek (czyli dziś) (nie pamiętam skąd, pamiętam tylko, że było to bardzo nieodpowiedzialne i niebezpieczne), szedłem wreszcie drogą, a potem obudziłem się w szkole (gimnazjum dokładniej) na lekcji, ze strasznym bólem nóg i ręki (jakby mnie pociąg przejechał), nic nie pamiętając, nagle przyszła skądś wiedza o tym, że tam nogi i ręce mam połamane w kilkunastu miejscach, już nie mówiąc o tym, że jestem już na nogach wcześniej, ale jak widać najwyrażniej bez świadomości...(a żebym był na nogach cucili mnie wodą.

Trochę ze znalezieniem taksówki, ale znaleźliśmy, oczywiście nocowałem u Mateusza, bo do mnie do domu taksówka kosztowałaby około 30 zł, a tak zapłaciliśmy 7,50 zł każdy, wstałem o 10:30, oczywiście muszę podziękować także tu rodzicom Mateusza za gościenność, do Kościoła na 12:30, no i potem na chwilę pobyt w domu i wyjście na salsotekę (z dojazdem był duży problem w Nowy Rok, więc te bagatela 7 km przeszedłem na nogach podjeżdzając 3 przystanki autobusem 21), było świetnie (pozwólcie, że szczegółów nie będę zdradzał), powrót ostatnią dwójką do domu, powiem tylko jedno, chyba napiszę wiersz...///:)):):):):):):)))).

 P. S. Myslovitz to jeden z nielicznych zespołów, którego.