O czym chcesz poczytać na blogach?

Delikatesy centrum

ksmgnojnik.blog

W tym najbardziej zaangażowanej młodzieży oraz ks. Piotrowi, którzy w przygotowanie imprezy włożyli mnóstwo wysiłku i czasu. Ogromne podziękowania kierujemy do sponsorów:

Skład materiałów budowlanych oraz stacja paliw - Firma Mediator, Stacji Paliw Centrum Motoryzacji Czyżyki, Sklep samoobsługowy p. Marzena Gajda, Sklep samoobsługowy GROSZEK p. Maria i Krzysztof Wójsowie, Sklep spożywczy p. Brzezinowie, Sklep wielobranżowy ROLNIK p. Józefa Kłusek, Sklep z art. AGD p. Nowakowie, Sklep „ATERGO” w Brzesku, p. Małgorzata i Paweł Kolarczykowie, Sklep Dom i Ogród p. Urszula i Grzegorz Mrozowscy w Zawadzie Uszewskiej, Sklep odzieżowy JUTA w Zawadzie Uszewskiej, Sklep Delikatesy Centrum w Zawadzie Uszewskiej, Sklep Fatima w Brzesku, Zakład fryzjerski p. Maciej Oćwieja, Zakład fryzjerski p. Aneta Rzepa, Zakład kosmetyczny p. Katarzyna Słowik, Apteka Rumianek p. Ludmiła i Grzegorz Gołębiowie, Apteka p. Jolanta Drygała, Kwiaciarnia p. Halina Święch, Ubojnia p. Janina i Tadeusz.

bo każdy ma swoje chwilomyśli.



Ogarnij się, kobieto. xD

niedziela, 23.sierpnia.2009, 13:36
Wróciłam! [tutaj miejsce na oklaski, wiwat i orkiestrę xD] Nie było TESCO. Były za to delikatesy CENTRUM.
Nie chce mi się nic pisać. Znowu. Straszne.

Więc na dzisiaj tylko ten jeden, optymistyczny dialog:
"Leo: Miłego dnia.
BG aka D.: N..n..NIE." xD
Leoreth. Istna skarbnica głupoty.

po prostu wiosna... :))

Gima, na ręcznym w zakręt i jesteśmy koło Kolby.

"gówniane szczęście"
Zanim wyruszyliśmy w dalszą drogę, zdążyłem wymyć sobie buta w kałuży, przy okiazji wyszło na jaw, że Fabia nie ma w domu zapałek, ale dzięki za wykałaczki.

Następny punkt programu: zakupy w Delikatesach CENTRUM.

Szybki przejazd ulicą Podwisłocze.
Tekst jednego z pasażerów: "Filip, baba Cię wyprzedziła", sprowokował kierowce sportowego Wamborgini do podwojenia dozwolonej prędkości. Niektórzy jak się później przyznali: "byli już trochę osrani".

Zgarnęliśmy Darka,.

głośny szept

Skwar. 9:16. Pedałuję po pagórkach asfaltowej drogi (temp 40 st C). 4km. Ktoś trąbi. 
Basen. Zimna woda, zapach chloru, niemiła kasjerka. 45min pływania. 
Plączę się po wiejskich "Delikatesach Centrum". W środku lata szklarniowe warzywa (!). Kończy się na jogurcie 0% tłuszczy. Kolejne 4kmna rowerze. Dom. Cień.
Ułożysz drewno? Dlaczego kobieto po prostu nie każesz mi tego zrobić, tylko pytasz się uprzejmie, chociaż i tak nie mam specjalnego wyboru? Niespokojnie zerkam.

Myśli po drodze

Sposobu na oswojenie Egiptu. Po prostu włóczyłam się samotnie ulicami i poznawałam ten kraj od strony raczej niedostępnej turystom, choć wystarczyłoby wykonać jeden krok i już tam jesteśmy. Nie wiem, czy wiele osób wie, gdzie jest biblioteka miejska w Hurghadzie. Albo Młodzieżowy Dom Kultury. Niedaleko centrum, w miejscach, gdzie jeszcze czuć wiatr od morza. Byłam sama na miejscowym targu (takim dla Egipcjan, a nie dla turystów). Włóczyłam się po osiedlach mieszkalnych. Trochę o ten Egipt się otarłam, ale nie do końca jestem pewna, czy mogę uznać, że go zaliczyłam, bo wciąż czegoś mi brakuje...

Las i droga przez ten las biegnąca. Z mojego punktu widzenia droga typowa, a więc sprawiająca, że Polak nie musi mieć kompleksów. Ruch na tej drodze prawie żaden. A jednak nie! Uwaga! Pieszy na horyzoncie. Delikatnie hamuję, by owego pieszego nie speszyć. Czekam aż przejdzie. Nie spieszy się, prawdopodobnie jest świadomy tego, że ma pierwszeństwo. W końcu jesteśmy na Łotwie. Wreszcie bocian schodzi z drogi i mogę jechać dalej. Ale ja tak naprawdę nie o bocianach chciałam...