O czym chcesz poczytać na blogach?

Delhi metro

Blog Pana Michała

Wycieczki piękne i niezapomniane wspomnienia. Przed wyjazdem warto przeczytać jakiś przewodnik po Indiach. Warto również wszelkie wątpliwości przed wyjazdem rozwiać dzwoniąc do abmasada Indii, gdzie dowiemy się w jakie regiony najlepiej się nie wybierać…

    Setki miejszych obiektow funkcjonuja gdzies poza czasem i pamiecia wylaniajac sie wsrod buszu, czy gestej zabudowy substandardowych dzielnic. Niewiele o nich wiemy, nic o nich nie wiedza, ci, ktorzy w poblizu ich zamieszkuja, czy graja w krykieta, czy czuja jakas wiez z ich budowniczymi i uzytkownikami, ktorych sa przeciez spadkobiercami? Nie wiem.

    Problemem jest transport. Polecamy metro. Niestety na ogol trzeba wyklocanic sie z taksowkarzem, czy riksiarzem o wysokosc stawki. Autobusy wygladaja nieco koszmarnie, ale radzimy sie ich nie bac, poniwaz jest to tez jakas alternatywa.

    Delhi warto zwiedzac z przewodnikiem, ktory zna to miasto. Kogos takiego zapewni biuro http://www.vanlalluti.com .

    Odpowiedz

Podróże małe i duże

Tagi: Kathmandu nepal
13:38, paszteciarze
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 lipca 2011
wrazenia z Delhi

Milo byloby zaczac od poczatku :) Kilkunstogodzinny pobyt w Moskwie byl naszym ostatnim kontaktem z "europejskim swiatem". Co mozna robic w Moskwie o 2 w nocy? na przyklad zakupic odpowiednie "zaopatrzenie" i zwiedzac Plac Czerwony, zobaczyc mauzoleum Lenina a pozniej zasnac spokojnie pod jakims ministerstwem:) 

Kolejna przesiadka to juz Delhi. Wysiadamy z samolotu a tam..wielkie zaskoczenie - czysto, chlodno, malo ludzi. Po podrozy metrem do centrum New Delhi kolejne zaskoczenie - tym razem w druga strone. W twarz bucha nam fala goracoego i wilgotnego powietrza(o niezbyt przyjemnym zapachu). Mimo, ze jest 6 rano, na ulicach pelno ludzi. Od razu dopada nas tlum rikszarzy, ktorzy chca nas zawiezc na Main Bazar. Dojezdzajac do celu jestesmy lekko przerazeni. Otacza nas niesamowita bieda - na ulicy dzieje sie doslownie.

project- wildlife

Jakże sympatyczny Pan w swoim kolorowym tuk tuku oferujący podwózkę. Wiedziałyśmy, że jesteśmy gdzieś niedaleko, ale nie miałyśmy pojęcia, dokąd iść, więc utargowałyśmy odpowiednią cenę i postanowiłyśmy skorzystać z propozycji. Do dziś w sumie  nie wiem, czy była to dobra decyzja. Chyba już tak jest, że każdy przybywający pierwszy raz do Indii ma swoją historię z Delhi. Ulica z hotelami wydaje się być ukryta wśród mnóstwa innych, gdzie ubodzy miejscowi tylko czyhają na nieświadomych turystów i zwodzą ich bez końca za każdym razem wyłudzając pieniądze. Raczej nie mogłyśmy uniknąć problemów.

Ludzie pozawijani w szmaty, leżący.

Na naszej mapie, uznałyśmy to miejsce za dobry punkt uchwytu i poprosiłyśmy grzecznie kierowcę, żeby nas tam zabrał. Nięchętnie na to przystał, w dodatku oczywiście nie miał wydać nam reszty, więc w sumie zapłaciłyśmy dwa razy tyle, niż się należało. Co gorsza- niebawem się zorientowałyśmy, że wcale nie jesteśmy tam, gdzie chciałyśmy jechać- byłyśmy na stacji metra. Tak więc poszukiwania trzeba było zacząć od początku.

Można pokusić się o stwierdzenie, że w tym kraju psy, krowy, szczury i niestety również ludzie koegzystują obok siebie na ulicy w tragicznych wręcz warunkach.

Mapka przy metrze niewiele tłumaczyła,.

magadha.blog



Lepko 2008-06-05 09:54:43

Jak mucha w smole,w cieplym i wilgotnym powietrzu Delhi,po nocy spedzonej w autobusie.Majnukatila i ciag dalszy spotkan znajomych,dziwnych wkshipissow,buddystwo,rozmowy z Tybetanczykami,ostatnie chwile w Indiach

skomentuj (0)

Trans 2008-06-08 22:50:19

Przechodzenie z wymiaru w wymiar,ze swiata w inny.Z Dharamsali w upal Delhi,rzeczywistosc lotniska,sterylnosc samolotu,arabski posmak Abu Dhabi i rzeskosc chlodnego lecz slonecznego czerwcowego poranka w Lonynie,po metro z kobieta czytajaca w jezyku arabskim gazete....
Po osmiu miesiacach zatoczylam kolo,spotkanie w parku przy Woolwich Arsenal,dzielenie sie opowiesciami.Wieczorem znow przejscie do swiata Tybetanczykow,smakow tybetu,Nepalu i Indii.Czas mi sie wydluzyl,znieksztalcil,zatoczyl koliste i spiralne szlaki.

skomentuj (0)

Filipozga's Blog

Zwłaszcza w wielkich miastach. Byłem już w kilku krajach, gdzie przepisy drogowe są traktowane jako coś zbędnego, ale to co się dzieje w Indiach przebija wszystko. Ciężko mi to opisać, jednak po pewnym czasie się do tego przyzwyczaiłem. Czego jednak znieść nie mogłem i co doprowadzało mnie do szewskiej paski to kierowcy motorów, którzy w wąskich uliczkach podjeżdżali na 2 metry od Ciebie i trąbili ile sił. Że nie ogłuchłem od tego to cud.
Bardzo męczące były także dzieci. Zacznę od tych najmniej szkodliwych, czyli tych, które biegały za Tobą i chciały aby zrobić im zdjęcie. Może Wam się wydawać, że co w tym takie złego. Niech się dzieciaki cieszą, że będą miały fotografię. Też mi się tak na początku wydawało i często.

Bądź pierwszą osobą, która doda ten do listy ulubionych.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi