O czym chcesz poczytać na blogach?

Dekoder n

przylapana blog

Burza o mało co nie spaliła mi kompa. Uderzenie pioruna pod jej koniec spaliło zasilacz kompa i modem neo.
Zasilacz szybko kupiłem, modem też wymieniłem na nowy w telepunkcie TP.
Działa:))
4. Sesja sesja, a ja tracę na wadze: mam już pniżej 90 kg i tak trzymać !!!
5. Polshit postraszył mnie firmą windykacyjną, gdyż miałem jego dekoder, a nie korzystałem z ich oferty. Oddałem im to. A gdzie moje 100 zł zastawu za dekoder? No gdzie? Chcieli za tego rupiecia 500 zł !! Zdziercy.


To tyle.
Nadawał Tech
przylapana 2005-06-10 23:35:06
skomentuj (3)


Gdzie mieszkam
Przypadkiem całkiem zdobyłem pewien adresik, wg którego mogłem z wysokości.

Blog poprostuslonko

Od lekarza i dowiedziałam się o ciąży, niestety to nasze wspólne szczęście nie trwało zbyt długo, tylko do 23 grudnia, kiedy nasze maleństwo odeszło na zawsze. A dziś ...choć minęło sporo czasu cały czas myślę o Tobie moja kruszynko, jaka byś była, do kogo podobna, jaki kolor oczu, włosów, czyje rączki, paluszki...niestety tego się już nigdy nie dowiem. Dziś płaczę po Tobie fasoleczko i tęsknię za Tobą:((((

Komentarzy: 9 Po długiej przerwie 2007-10-28 Dłużej. Także wczoraj jak zjadłam swoje śniadanko o 11 to dopiero zjadłam w domu o 21. Dzisiaj spałam do 9 i pewnie spała bym dłużej gdyby nie obudził mnie telefon, a teraz myślę co najpierw zrobić posprzątać czy wziąć się za pranko. Właściwie to pralka upierze:) Najbardziej to jestem zła o to że w sobotę musimy iść do pracy i jeszcze robić dekodery (bo moja grupa robi telewizory, a druga grupa osób robi dekodery). W poneidziałek też robilśmy za nich to przez 6 godzin zrobiliśmy 140 sztuk tych dekoderów, a w sobotę mamy ich zrobić po 350. Także chyba w sobotę nie wyjdę z pracy przed 22, załamać się można. Z mężęm to się właściwie mijam w tym tygodniu, bo jak.

/obcoświat/

Zakupy na kolację. W ciągu dnia, aktywni, efektywni, kreatywni, biegają po firmie, z nieodłączną Blackberry przy uchu, załatwiając mnóstwo spraw, umawiając się na setki spotkań. Co najciekawsze, wciąż wyglądają przy tym świetnie, jakby dopiero co wrócili z dwutygodniowych wakacji, a garnitur właśnie odebrali z pralni.
Stał przy kasie, czekając na swoją kolej, uderzając palcem w taśmę do zakupów w rytm pikania czytnika kodów kreskowych. Nie był już taki młody, taki kreatywny ani taki idealny. Miał pierwsze zmarszczki, podkrążone oczy i ślady po niedokładnym goleniu. Rozpiął kołnierzyk wygniecionej koszuli, rozluźnił krawat i poprawił plecak z laptopem, zwisający swobodnie na lewym ramieniu..Wyjęty po drodze z kosza z DVD za 19.90. W ostatniej chwili dorzuci puszkę piwa, albo butelkę niedrogiego wina. Nie kupi papierosów, bo właśnie próbuje rzucić.
Idąc na parking, wstąpi jeszcze do całodobowej apteki, wykupić leki nasenne i 2KC na weekend, a potem chwilę poogląda monitory w sklepie naprzeciwko i przez moment zastanowi się nad kupnem dekodera do telewizji wysokiej rozdzielczości. Z przyzwyczajenia zejdzie na parking schodami, zamiast zjechać windą, bo tak zdrowiej przecież. Wsiądzie do srebrnego, służbowego, kompaktowego samochodu (zresztą po co większy samochód dla jednej osoby) i ruszy z delikatnym piskiem opon, zdradzającym, wyćwiczoną w korkach, nerwowość za kierownicą.
.

Coś to zmywanie mi tu nie pasuje…

Trzy osoby => Trzy sny, bez porządku chronologicznego. Pierwszy jestem w stanie przypomnieć sobie z grubsza od  konkretnego wydarzenia.

Walka na miecze świetlne, Sith z podwójnym mieczem kontra Jedi z dwoma pojedynczymi. Walczą w jakiejś hali, której część jest zaadaptowana na – powiedzmy – pokój dzienny. W pewnym momencie dekoder zaczyna strzelać czerwonymi laserami zmieniającymi wszystkie dobre istoty w zwolenników Ciemnej Strony Mocy. Oni dalej walczą, a ja używając Mocy [ :P ] przenoszę dekoder do zaparkowanego w pobliżu tira Biedronki, po czym to samo robię z Sithem. Wiem, że w środku są płyny do płukania tkanin i że to wszystko wybuchnie. Próbujemy się schować, ale.

;] ]. Każę komuś go tam zanieść. Gdy ta wskazana przeze mnie osoba pojawia się przy układance, okazuje się, że w jakiś sposób wybuch spowodował, że obrazek się zmienił. Obok panował w zasadzie dość spory bajzel, leżała obok drewniana, tylna noga wielkiego konia [miała dobre 3 m i zachowane proporcje]. Zombiaki przegoniły mojego wysłannika, który naskarżył, że to ja kazałam mu tam iść, ale ja już biegłam w stronę domku pani, u której zawsze można było się ukryć i wiadomo było, że nie jest ona zombiakiem. Rozmawiałam z zebranymi tam ludźmi aż zombiaki wyważyły drzwi wcześniej wspomnianą końską nogą. Obudziłam się ;)

Jakiś czas temu śniłam, że zamieszkałam w okolicy, w.