O czym chcesz poczytać na blogach?

Dedalus

Dies Ater :: Quia fortis est ut mors dilectio... [Bo miłość jest mocna jak śmierć]

I Perseusza Weasleyów - powiedział pan Weasley.
- Za Jamesa i Lily Potterów - powiedział Remus.
- Za Alicję i Franka Longbottomów - powiedział Neville.
- Za Syriusza Blacka - powiedział Bill.
- Za Albusa Dumbledore'a - powiedziała Lee.
- Za Ginny Weasley - powiedział Ron.
- Za George'a Weasleya - powiedział Fred.
- Za Severusa Snape'a - powiedziała Lee.
- Za Seamusa Finnigana - powiedziała Hanna.
- Za Alastora Moody'ego - powiedział pan Weasley.
- Za Regulusa Blacka - powiedział Ron.
- Za Amelię Bones - powiedziała Susan.
- Za Emelinę Vance - powiedział Bill.
- Za Dedalusa Diggle'a - powiedział Fred.
- Za Cedryka Digorry'ego - powiedziała Hanna.
- Za Justina Finch-Fletcheya - powiedziała Susan.
- Za Dafne Greengrass - powiedział Charlie.
- Za Teodora Notta - powiedziała Penelopa.
- Za Sally Annę Perks - powiedziała Angelina.
- Za Andromedę i Teda Tonksów - powiedział Remus.
- Za Katie Bell - powiedziała Angelina.
- Za Wiktora Kruma - powiedziała Fleur.
- Za Padmę Patil i Lavender Brown - powiedziała Susan.
- Za Cho Chang i braci Creeveyów - powiedział Percy.
- Za Kingsleya Shacklebolta - powiedział Charlie.
- Za Nimfadorę Tonks -.

Książki są jak towarzystwo, które sobie człowiek dobiera

Archiwum
Luty 2009
Kwiecień 2009
Zakładki:
Książki audio
Audioteka
Księgarnie
Dedalus
Merlin
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Książki są jak towarzystwo, które sobie człowiek dobiera
Kategorie: Wszystkie | Filozofia | Historia | Powieść polska | Powieść zagraniczna
RSS
wtorek, 28 kwietnia 2009

harry-potter-i-jego-siostra.blog

Ogóle pani nie świętowała? Idąc tutaj natknąłem się chyba na tuzin przyjęć i biesiad.                                            -Och tak wiem, wszyscy świetuja, ale mogliby być trochę ostrożniejsi.- Prychnęła wzburzona.- Ale nie! Bo po co! Nawet mugole się zorientowali, ze cos się święci. Mówili o tym w wieczornuch wiadomościach.- wskazała podbrudkiem okno salonu Dussleyów.- "Stada sów, spadające gwiazdy". Nie są aż tak głupi zeby niczego nie zauważyć.Spadające gwiazdy w Kencie. mogę się założyć, że to sprawka Dedalusa diggle. Nigdy nie odznaczał się rozsądkiem.                                                                                                         -Trudno mu się dziwic. Przez ostatnie jedenaście lat nie wile mieliśmy powodów do radości.- Odparł Dumbledore spokojnie.               -Wiem. To jednak nie powód by całkowicie tracić głowę. Ludzie.

Opowieści dziwnej treści - Onet.pl Blog

Rozdziela się bezpośrednio przed kasami. Odpada więc problem "zatykania się" kasy i dzikiego sprintu osób z ogona kolejki, gdy nagle zostaje otwarta nowa kasa. Niestety w naszym kraju widziałam ten system tylko w jednym miejscu - hali głównej dworca Warszawa Centralna.    

W Niemczech działa to nie tylko na dworcach, ale też np. w księgarniach.
Koszt minimalny, bo wystarczy zakup kilku słupków i taśmy, a obniżenie poziomu stresu u Polaków - bezcenne.       
     
A. (09:04)
*Jest już jeden*

20 grudnia 2010
Kto jeszcze wierzy w piekło?
Punkt wyjścia:

Czytam właśnie "Portret artysty w czasach młodości". Jeden z rozdziałów opisuje rekolekcje, w których biorą udział chłopcy z jezuickiej szkoły, do której uczęszcza Stephen Dedalus, główny bohater powieści.
Ksiądz maluje przed chłopcami straszliwy obraz piekieł.

Koloruję szarość wokół mnie. Granice wyobraźni nie liczą się. - Onet.pl Blog

Szczęśliwy. Nie wiem czemu, ale ja też. No, ale to przez ten „soczek’’
- Może nasza Julietta coś powie do mikrofonu... Może krótki wywiadzik? - zaćwierkał Syriusz, podsuwając mi do ust pustą butelkę po szampanie, która prawie dotykała mi już zębów.
- Odwal się.
- Jak możesz hamować moje zapędy dziennikarskie? Jesteś okrutna! - zawył i rzucił się w ramiona Remusa - Kumplu, bracie! Powiedz coś, bo tamten zdrajca trzyma jej stronę - wskazał na Rogacza. Ten tylko parsknął śmiechem, zresztą jak i inni. Podszedł do nas Amos Diggory.
- Chłopaki, impreza jest super, dzięki, że mnie zaprosiliście! Mnie i Dedalusa, oczywiście - Wskazał na niższego kolegę, który uśmiechnął się promiennie i ochoczo przytaknął głową.
- Nie ma sprawy, Mosku - odpowiedział Łapa. Wszyscy zaśmiali się ponownie, nie pomijając samego Moska.
Resztę czasu, czyli około trzy godziny, przebiegły dość spokojnie na tańcach. Muzyka od czasu do czasu, była zagłuszana salwami śmiechu, a kiedy wychodziłyśmy, większość powoli trzeźwiała. Nie muszę chyba mówić, że chociaż byłam leciutko wstawiona (podkreślam LECIUTKO!), to cały czas gapiłam się na Franka. Zakochałam się w nim. Jest boski. Zazdroszczę tej Vance.

rolki myśli nieuczesane

Ja. Wspólnymi siłami prześlizgiwaliśmy się przez poprzednie 7 semestrów wspierając się dzielnie w swojej niewiedzy, ignorancji i lenistwie, wychodząc na tym zazwyczaj obronną ręką. Wczoraj, jak się okazało, przerażeni faktem kolejnego piątku, oboje mieliśmy pracę domową i bardzo entuzjastycznie robiliśmy na zajęciach mądre miny i z zapałem kiwaliśmy głowami, kiedy padało pytanie i czyjaś odpowiedź. Maciej niestety miał mniej szczęścia podczas ostatnich 20 minut zajęć, ponieważ nasz psychopata, zagorzały zwolennik starej jak sama łacina metody gramatyczno-tłumaczeniowej, postanowił i tu ją zastosować. I tak też zdanie „Dedalus Graecorum omnium clarissimus” przetłumaczył z dość dużym wahaniem, ale donośnie, jako „Dedal wielki grecki sławny”… co poskładało mnie totalnie i  absolutnie. Dusiłam się przez resztę zajęć, płakałam wręcz i łkałam, ale jako że moje miejsce było bardzo widoczne – wszystko to starałam się robić z kamienną twarzą bądź nerwowo się odwracając. Dla usprawiedliwienia – wcale nie przetłumaczyłabym tego lepiej, po prostu sformułowanie „Dedal wielki grecki sławny” wydało mi się całkiem rozbrajające:)

 

.