O czym chcesz poczytać na blogach?

Dalajlama

hrabiatom

"Pewnego razu Zhuang Zhou śniło się, że jest motylem, radosnym motylem, który latał swobodnie, nie wiedząc, że jest Zhuang Zhou. Nagle zbudził się i znów był rzeczywistym Zhuang Zhou. I [teraz nie wiadomo], czy motyl był snem Zhuang Zhou, czy też Zhuang Zhou był snem motyla. A przecież Zhuang Zhou i motyl stanowczo różnią się od siebie. To się nazywa przemiana istoty".
                                                      
Prawdziwa księga południowego kwiatu

Wszyscy umieramy, ale nikt nie jest martwy... - tybetańskie powiedzenie
Notki
Tybet - Olimpiada - Dalajlama... 2008-03-19

it's the beginning of the end !



Srebrnej tafli księżyca ubywa... tak jak i moich sił witalnych... i myślenie też mi się zacina:P skoro zaczynam czytać mantrę XIV Dalajlamy Tenzina Giaco;) Trochę historii:
Jego Świątobliwość XIV Dalajlama Tenzin Giaco jest głową państwa i duchowym przywódcą Tybetańczyków. Urodził się 6 lipca 1935 roku w wiosce Takcer w północno-wschodnim Tybecie. Jego rodzice, ubodzy chłopi, nazwali go Lhamo Dhondrub. Dwa lata później, zgodnie z wiekową tradycją, rozpoznano w nim kolejne wcielenie trzynastu poprzednich dalajlamów, a więc i Awalokiteśwary, Bodhisattwy Współczucia, który odradza się w tym świecie, by służyć wszystkim istotom. Jako Dalajlama otrzymał nowe imię: Dziecyn Dziamphel Ngałang Lobsang Jesze Tenzin Giaco – Święty Pan, Szlachetna Chwała, Pełny Współczucia Obrońca Wiary, Ocean Mądrości. Tybetańczycy z reguły nazywają go Jesze Norbu, Spełniającym Życzenia Klejnotem, lub po prostu Kundun – Obecnością.
Jeśli ktoś miałby ochotę to polecam:

1. Weź pod uwagę, że wielka miłość i wielkie osiągnięcia wiążą się z wielkim ryzykiem,

2. Gdy coś tracisz, nie przegap tej wewnętrznej lekcji,

3. Stosuj zasadę trzech "S" :

-Szacunek dla siebie,
-Szacunek dla innych,
-Stuprocentowa odpowiedzialność za wszystkie swoje czyny.

Maja 999

Życzenia ...dla naszej wspaniałej laoshi... i masę prezentów. Coś takiego daje trudną do wyrażnia satysfakcję ze swojej pracy.

11:18, maja.london888
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 grudnia 2008
Dalajlama na Torwarze

Żeby zobaczyć Dalajalamę na żywo i posłuchać jego wykładu musiałam się sporo namęczyć - zdobyć wejściówkę, a potem stać godzinę w kolejce do wejścia na Torwar. Dalajlama sam powiedział, że jeśli ktoś ma jakieś oczekiwania wobec niego, to się rozczaruje. I w tym miał rację. Jego wykład sprowadzał się do konkluzji, że w życiu trzeba zachować spokój i pogodę ducha, bez względu na okoliczności. A w każdym nieszczęciu doszukiwać się pozytywnych aspektów i  czerpać z nich doświadczenie. W tym przypadku to Monty Python był pierwszy ze swoim przesłaniem Always look on the bright side of life...

Najzabawniejsze w całym wykładzie były pytania od publiczności (wcześniej przygotowane i losowane ze szklanej kuli), np. Jak być dobrym mężem i ojcem? (!) lub Czy jak źle życzę Chińczykom, to grzeszę?

Kuba Station | Zapiski Koziołka Matołka

Cieple uczucia. Sami wyznawali chiński buddyzm chan, niemniej wielu z nim praktykowało religię Tybetańczyków, utożsamiając się przy tym z Tybetem jako krainą okupowaną przez Chiny podobnie jak Tajwan. Wspierali Tybetańczyków finansowo, dzięki czemu międzyblokowa świątynia mnicha Zengjin była wyposażona w najnowsze sprzęty.

Na piętrze znajdowała się sala wykładowo-medytacyjna. W jej centrum mieścił się ołtarz ze złotą figurą Buddy w środku. Zaprojektował go sam Zengjin. Budda otoczony był przez mniejsze figury bodhisattwów – buddyjskich odpowiedników świętych lub bóstw. Na ścianie wisiał portret Dalajlamy i dwóch innych tybetańskich osobistości.

- Dlaczego wieszacie w świątyniach portrety Dalajlamy? Modlicie się do niego jak do boga? – spytałem.

- Dlaczego wieszacie w waszych świątyniach portrety papieża? Modlicie się do niego jak do boga? – odpowiedział Zengjin.

Przyjrzałem się figurze Buddy. Jego twarz miała wyraźne rysy Azjaty. Jego boska świta przebrana była przy tym w szaty krojone według mód wschodnich. Dodatkowo co niektórzy z nich dzierżyli w dłoni azjatyckie dzidy lub szable. Przed oczami stanęły mi wizerunki boga.

kepacafe blog

W Indiach. Spotkanie ma miejsce w odległej od dróg jezdnych górskiej dolinie, do której Dalajlama przylatuje helikopterem. Oczekują go mieszkańcy siedmiu himalajskich wiosek i ...mnisi sześćsetletniego klasztoru. Film rozpoczyna relacja z wędrówki buddyjskiego mnicha podążającego na to spotkanie, przez ponad pięciotysięczną himalajską przełęcz.

Zdjęcia do tego filmu powstały w sierpniu 2009 roku w Indiach.

Realizacja filmu: Elżbieta Dziuk, Krzysztof Renik, Michał Zielony
Producentem filmu jest „ABATON inicjatywa twórcza”

Więcej o filmie - http://ratujtybet.blogspot.com/2011/01/z-dalajlama-w-himalajach.html

Po filmie dyskusja z działaczami Programu Tybetańskiego ratujTybet.org Fundacji Inna Przestrzeń.

SOBOTA, 29 STYCZNIA o 19
Kępa Cafe
ul. Finlandzka 12a

ZAPRASZAMY!

Tagi: film, tybet, dalajlama, dkf, kępa
kepacafe 2011-01-20 18:51:18
skomentuj (0)
50.

Blog narodowego konserwatysty - Onet.pl Blog

Jest słabsza od prawej i jakaś taka "niedorobiona"), ale co z tego, skoro pieniądze na koncertach zbiera się w warunkach, które można podsumować zdaniem: "Uczestnicy piją, palą, konia walą i jeszcze na dokładkę ćpają."
Fajnie, tu niby dają pieniądze na to, żeby ktoś przeżył, a sami nie rzadko zachliwują się na śmierć.
A z tych pieniędzy co to zostaną uzbierane (rok w rok coraz więcej, bo ludzie są coraz głupsi) 10% idzie na konto Owsiaka, 20 % na konto WOŚP i tylko 70 jest przekazywane na "szczytny cel". Świetnie.
No i jeszcze ludzie, których sobie Owsiak dobiera do współpracy, wymienieni w notatce niżej (nasze kochane komuchy, Dalajlama i ostatni prezydent Prawdziwej RPA). Ale co się dziwić, że bierze kretynów skoro nikt normalny się na to nie pisze?
Reasumując: ja się nie rajcuję i jestem na anty. Publiczne popijawy i robienie burdelu z miejskiego rynku mnie, purytanina, gorszą. Gorszy mnie też towarzystwo które daje swoje koszulki lub gacie (Dalajlama) na aukcję. W związku z powyższym, niniejszym deklaruję:
POPEŁNIĘ PRZESTĘPSTWO I NIE KUPIĘ SERDUSZKA
Adrian O. Zimny (16:32)

hamprej-blog-art - bloog.pl

Sportowcy?'. Owszem, nie powinni. Ale jak nie oni, to kto? Kiedyś sportowiec był człowiekiem, obadarzoną sumieniem i poglądami istotą, dziś jest maszyną przynoszącą zyski. Maszyny się nie buntują (póki co, nie mają tak wysokiego poziomu inteligencji, ale kto wie, może wizje futurystów kiedyś się sprawdzą?). Więc.. bojkotuję, bojkocę ja, za świat cały, cały Kraj Środka. (Hmm, nasza kochana Polska bez wątpienia zasługuje na miano Państwa Półśrodka...)
Czemu protestuję? Przeciwko czemu protestuję? A Tybet nie wystarczy? Mówi się, że autorytetów nie ma, a Jan Paweł II był ostatnim... Bzdura. A Dainzin Gyaco,
XIV Dalajlama? Być może jest nawet większym autorytetem, bo nie reprezentuje zbrodniczej organizacji... Cały świat 'ubolewa' nad sytuacją Tybetu od półwiecza, ale.. nie robi nic, by ją zmienić.
Wyobraźmy sobie sytuację, że ktoś (niekoniecznie Chiny) zajmuje Watykan. Larum na świat cały! A przecież to nie państwo, to nie naród, to nie odrębna kultura, nad czym więc ubolewać? Że Matka (dajcie bogowie nie mieć nikomu takiej matki..) Kościół stolicę swą potężną traci? Że Wielce Oświecony Twardogłowy Benio Któryśtam na wygnanie iść musi? Że strefa bezcłowa upada? Że najgłupsza formacja wojskowa (nota bene - szwajcarska, każdy chyba wie, jaką politykę to państwo prowadzi,.