O czym chcesz poczytać na blogach?

Cyganeria

Ta historia nie może skończyć się dobrze...

Powoli zbliżali się do zamku. Minęli już złowrogie masywy mrocznych drzew w Zakazanym Lesie. Tuż obok lśniła lustrzana tafla jeziora. Niczym nie zmącona woda falowała delikatnie, jakby niewidoczne dłonie przesuwały się po jej powierzchni.
Słuchała uważnie jego opowieści o przyjaciołach i wcześniejszym życiu, a także o uniwesytecie Cornella, na który obecnie uczęszczali jego znajomi nie-magicznego pochodzenia. Dominika wypytywała go o stosunki z tymi mugolami. Niezmiernie ją to interesowało, sama nigdy nie miała przyjaciół w osobach nie mających pojęcia o magii - zwyczajnie nienawidziła udawania i kłamstw, a przecież nie mogła im powiedzieć prawdy.
Charlie należał do Cyganerii. Była to grupa młodych ludzi tworzących coś w rodzaju organizacji studenckiej. Chłopak ze śmiechem wspominał swoje uczestnictwo w tym „zgromadzeniu”. Został mianowany Ministrem Obrony Cyganerii o pseudonimie Ragnarok.
Po chwili jednak stwierdził:
- Dobrze, dosyć już o mnie, moja pani. Teraz twoja kolej.
- Nie wiem czy jest co opowiadać... Od tego roku jestem w szóstej klasie Hogwartu, a przyjechałam niedawno z Francji. - Wzruszyła ramionami. - Nic specjalnego.
- Jestem oczarowany pani lakonicznością - Charlie parsknął śmiechem. - Ale pewnie tajemniczość to część wizerunku anielskiej osobowości, prawda?
Może był to wpływ późnej godziny, a.

"Wszyscy siedzimy w rynsztoku, ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy"

Mi Mroczne Drzewko (mejd in china, NIE KARMIĆ!) po czym też mnie dusi, przychodzi Bułka, przypomina sobie że mnie jeszcze nie dusiła, Kret się wyłania, nie wiadomo kiedy i skąd (wiadomo XD), łamie mi kark w uścisku. Zostaję odeskortowana na matematykę...
godz. ... w każdym razie po matematyce, zbiorowe wykonanie sto lat na półpiętrze (cyganeria moja kochana, misie pysie patysie a wy, wy, wy *^^*), to pół szkoły, które jeszcze nie wiedziało, że mam urodziny, właśnie się o tym dowiaduje.

Przerwa, zapieprzam do teatru x]

godz. 12:40? jakoś tak; Z Agnikiem inwigilujemy trzecie, zostaję wyściskana przez Ewe i Suri (motyw cyganerii mode on), otrzymuje od kuzyna opakowanie po sevenday'sie, wzruszam się i wracam na lekcje.
(W tak zwanym międzyczasie otrzymałam jeszcze... *liczy na palcach* jakieś 5 smsów x])
13:30-15:20; zasadniczo nie dzieje się nic x]
ok 16:15; po przyjściu na akrobatyke zostaje spacyfikowana, obita pasem, i zwymyślana za brak.

Notatki z życia Rinki - bloog.pl

I okazało się, że stałam na scenie a za plecami miałam widownię pełną ludzi. Zaczęłam śpiewać. Choć chciałam zaśpiewać Eurydykę, to z moich ust wyszły słowa


  Znika ciemnej nocy obłok
Ponad nim już księżyc zgasł
Złota Eos budzi Słońce
Prosi ją do tańca morski wiatr...

 

Dziwne, nie słyszałam bym jakoś cudownie czy wyjątkowo śpiewała, a znam tą piosenkę bardzo dobrze, to Cyganeria śpiewana przez Annę German.

Kiedy się obudziłam słyszałam jeszcze dźwięki piosenki. Chyba śpiewałam przez sen. No tak, ale u mnie to wszystko możliwe. Co do jego imienia mam wątpliwości. Jak jeszcze siedziałam na łóżku z zamkniętymi oczami to powtarzałam na głos jego imię. Niestety teraz go nie bardzo pamiętam i mam dylemat bo coś mi się majaczy Dionos, Diomenos, Diones. Nie wiem, czy którekolwiek jest jego. Obszukałam wszystkie w mitologiach egipskiej, greckiej i rzymskiej i nic nie znalazłam. Jedynie w senniku wyczytałam, że widzieć wóz z sianem to jakieś korzyści. Dziwny ten.

........Życie Miłość Łzy........ - bloog.pl

 

Rozmowy nocą cz.III
 

Tak, tak, jestem cały czas w domu,
rano wychodzę tylko po bułki i na targ.
Nie chcę przegapić rozmowy- z wczoraj,
gdy zadzwonisz; nie poskarżę się, że....

Żal, że cisza tańczy na czarnym knocie.
W żaden sposób nie umie ukryć napięcia,
każda minuta z godziny liczy wytrwale
schody i zjeżdża w dół po poręczy.

A wiesz, przypomniała mi się cyganeria
dawnych czasów; sztuka, wódka, seks,
długie włosy, kwiatki, spodnie w dzwony,
a jednak wolę wyprasowane koszule.

Gdzie patrzeć, gdy łzy lecą do ust?
Mam dobry kontakt z przysposobioną ciszą
i naszkicowałam ze spadzistym dachem,
szary, odrapany, a okna nie mają szyb.

Układam wskazówki z pociętych słomek,
na legitymacyjnej fotografii ufna twarz,
uśmiechnięta – to ja......Porozmawiasz?
Telefon zadzwonił wcześniej. Halo, to ja!

a-co

 


Podziel.

pannairka blog

"Paryski tarot". Przyznam się, że ciekawi mnie ta autorka, jej manipulacyjna i autoprezentacyjna osobowość. Zabawa z czytelnikiem, widzem, czy mediami jest odbierana różnie, ganią jej twórczość, sposób bycia, ale też niektórzy przyklaskują jej kontrowersyjnym wypowiedziom. Ja chyba staram się zrozumieć, co kryje się w jej prozie pod płaszczykiem suchych faktów. Bez specjalnych emocji, ale za to z dużą dozą ciekawości sięgam po książki Gretkowskiej. Ostatnio szczególnie ta wczesna proza mnie interesuje.

A zatem "Paryski tarot". Rzecz dzieje się we Francji, w Paryżu. Początek lat 90. Już od pierwszych stron czujemy posmak sztuki, artystycznej cyganerii, wielokulturowości, intelektualnych poglądów. Wodzeni oczami i słowami narratorów poznajem kolejnych bohaterów, rzeźbiarzy, naukowców, pisarzy. Tworzą swoje dzieła na marginesie całej noweli. Narratorzy jedynie zarysowują ich kontury, szkielety. I tacy pozostawieni na pastwę teorii przeciskamy się w wąskim paśmie dialogów i poglądów przez kolejne stronice. Książka w dużej mierze traktuje o teoriach, ideologiach. Pojawiają się religie, filozofie, wróżby. Bohaterzy dysputują i żyją w tym teoretycznym świecie zapominając o jedzeniu i rachunkach. Na szczęście jest kobieta w roli kucharki, praktyka (maluje za pieniądze), sprzątaczki i praczki. Taka trochę artystyczna.

Katie's Work - bloog.pl

Katie's Work

Zdjęcia w galeriach.


Ja się naprawdę nie obijałam...

piątek, 01 sierpnia 2008 18:27
A na dowód:
Komplecik z kwarcu dymnego

Kryształy Swarovski (tak, tu się nie musiałam narobić)

Kolczyki z perełek i srebra


I na koniec początek kompletu z onyksu - bransoletka (w planie ma powstać jeszcze naszyjnik, ale brak mi kilku części)


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,3590473,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Złote sopelki, perełki i cyganeria

poniedziałek,

III Rzeczpospolita - obyś żył w ciekawych czasach - Onet.pl Blog

Urodzie zawdzięcza pierwsze role filmowe u Henryka Kluby („Pięć i pół Bladego Józka”) i Sylwestra Chęcińskiego („Nie ma mocnych”, „Kochaj, albo żuć”), ale dopiero rola Zosi w „Dziadach” Konrada Swinarskiego w Teatrze Starym wyniosła ją do grona „prawdziwych” aktorów. Od tego czasu starannie selekcjonuje składane jej propozycje ról. Dotyczy to szczególnie ról filmowych i telewizyjnych, gdzie konsekwentnie odmawiała zagrania głupich ról, a obecnie również w sitcomach. Nie sprzedała twarzy w reklamach zachowując szacunek do siebie, tak charakterystyczny dla środowiska „staroteatralnego”.
  Wprowadzenia w życie cyganerii krakowskiej i „Piwnicy pod Baranami” dokonał poeta, scenarzysta i aktor w jednej osobie Wiesław Dymny. Młodziutka Anna będąca całkowitym jego charakterologicznym przeciwieństwem zakochała się w tym człowieku, chociaż był od niej starszy o 14 lat. To on uczył ją jak żyć i dystansować się od pewnych poczynań, aby nie zatracić się w tym próżniaczym środowisku bohemy artystycznej. Otwierał nad nią parasol ochronny, którego nikt nie robił nad nim – zatracał się z dnia na dzień w pijaństwie, z którego nie było już wyjścia. Ania mu to wybaczała i jak sama mówiła: wystarczyło, żeby nie pił przez godzinę, i czułam, że jestem w stanie znieść.