O czym chcesz poczytać na blogach?

Courtesy

Słodko-gorzkie

Komentują i stanowią dopełnienie poszczególnych scen.

Niniejszym uznaję sezon kinowy 2009 za otwarty, w doskonałym zresztą stylu.

8/10

15:52, azuloscuro
Link Komentarze (3) »
sobota, 10 stycznia 2009
Offensywa DeLuxe

PUSTKI


Fot. courtesy of Mighty Antoni Opolski

Udało mi się trafić na ich próbę, bezpośrednio przed koncertem. Muzyka muzyką, szukam w niej przede wszystkim ludzi, ich opowieści. Obserwowałem więc, z jaką pokorą Basia i chłopcy podchodzą do swej pracy. Basia, na przykład, zwyczajna dziewczyna w przepastnej chuście, w Nike'ach, zero gwiazdorzenia, bez tiulów, cekinów i szpilek. Jeśli ktoś na polskim poletku definiuje pojęcie "normalności", to właśnie jest to Basia (zwróćcie uwagę - powiedzieć o niej "Barbara" byłoby wręcz nienaturalne). Zestawmy to podejście ze sceniczną nonszalanckością kolegi Wiraszki z Muszysk (wiadomości z pierwszej.

czasami bloguję w ChRL, poczytaj

Shanghai art-punk band Top Floor Circus (顶楼马戏团) performed to a cheering crowd at Mao Livehouse this weekend was an update of their song "Shanghai Welcomes You" (which we giggled about back in August). If you thought the old version was biting, iteration two, named "Shanghai Doesn't Welcome You" adds on the negativity.

In case you hadn't realized, the song is aimed at "Beijing Welcomes You," a ubiquitous anthem that played all through the summer last year (and beyond). With Shanghai acting like the Expo is just as big an event as the Olympics, the theme was ripe for parody.

Chinageeks did everyone the courtesy of translating the song into English, though they warned that the translation didn't pay much attention to rhyme or meter:

Shanghai is getting harder and harder to live in these days, From the basic necessities to eating, drinking, whoring, and gambling it’s China’s most expensive, Shanghai doesn’t welcome outsiders or people from Shanghai, Shanghai only welcomes the kind of people whose faces are on money [i.e., Shanghai only welcomes money],

Shanghai doesn’t welcome you,
Unless you’re coming to buy something,
But we don’t have any money on us,
Shanghai doesn’t welcome you,
The 2010 World Expo.

michał florczak :: on an island

;)), po niespełna pół godzinie jazdy znaleźliśmy się w jakiejś totalnie malowniczej czarnej dziurze cywilizacyjnej! Dziwne, że praktycznie na samym skrawku Bimingham znajduję się coś rodem z "O czym szumią wierzby". Miejsce nazywa się Clent, ma w sobie uroku na tony i jest miejscem zamieszkiwanym przede wszystkim przez ludność z pokaźnymi wyciągami bankowymi sądząc z tego co zaparkowane jest na podjazdach domów. Przepraszam, posesji. I ma coś jeszcze - lokal o nazwie The Fountain. Sporo nagród na koncie, staromodne wnętrze w klimacie i kuchnia taka, że o wolny stolik jest tutaj trudno, co odczuliśmy na własnej skórze. 2 porcje roasted pork bellies, stek (Alessio) i wino z lubością przykuły nas do krzeseł. Nie wspomnę nawet o chlebie domowej roboty. Dochodzę do wniosku, że Anglicy potrafią wiele jeśli idzie o pieczywo. Gdyby tylko wszystkim się tak chciało. W trakcie posiłku ukradłem Alessio kawałek steka (steku?). I już zapowiedziałem Rino, że będzie trzeba zawitać tam niedługo jeszcze raz.































Link 10.12.2007 :: 22:00 Komentuj (0)





Odrobina radości courtesy of Dziennik Krakowski (Dzienik Polski - po korekcie courtesy of Rafal Z.)

No me digas que soy loca...


Idę oddawać się twórczej refleksji w takim razie... :)
Aha, jeszcze na koniec mój biorytm na dzień dzisiejszy...

Now listening to: La Ley 'El Duelo'

2004-01-03 15:32:04
skomentuj Odezwało się (0)


A note coming up...
... soon. Just as long as I sort out what I'm feeling right now.
Coz I moved from histerical freaking out to histerical laughter.
Which can't be good, right?
*sigh*

Now listening to: Pink 'Get the party started'
Again, not on purpose.
There's a little devil shuffling tracks in my Winamp *rolleyes*

2004-01-04 17:01:14
skomentuj Odezwało się (1)

Ok, ready, steady...
... go!
Oh, and a little disclaimer: I dunno why, but lately I find it easier and more fun to express some stuff in English - so I'll write like this for a while. Most of u out there have no problem with understanding English anyway, those who won't know what I'll be talking about... maybe better for u. It'll mostly be some rubbish, as always ;)

Done a bit of fortune telling today (courtesy of ONET.PL). And I'm really shocked. Because everything is true... or can be adapted.

No power in the 'verse can stop me

19:31:48
skomentuj (0)


Lsnienie
widzialam niedawno na DVD 'Lsnienie' Kubricka i te wnetrza teraz mnie przesladuja. Niesamowita scenografia. No i Jack Nicholsom strasznie grozny. tylko spojrzal i juz sie balam. tylko ta jego zona filmowa taka jakas slaba ciagle rozhisteryzowana, czy sie cos dzialo czy nie. i jak dla mnie troche za szybki przeskok w szalenstwo tego kolezki. tak pstryk i juz. ale i tak sem pod wrazeniem

redrum


agent--orange 2002-05-16 19:35:39
skomentuj (2)

bajki z Ani
wczoraj znow ogladalam bajki z klisz (by courtesy of Belle). i znow to dziwne uczucie ze widzialam to w innym zyciu. bo kiedy cos wywola mi silne skojarzenie z dziecinstwem to zdaje mi sie wtedy czesto ze to bylo inne zycie.
hmm.

a propos Belle'a. troche mi smutno ze mnie wujki juz nie czytajom, nei ze merytorycznie taki rarytas (wiem moj blog zamienia sie ostatnio w spis widzianych filmow czytanych ksiazek itp ale co poradze ze ostatnio malo mysle?) , ale tak po znajomosci raz na kilka tygodni by mogli. w koncu to dzieki nim bloguje. no i w ogole tacy god fathers troche ;)

fajnie mi sie czyta The Fellowship of the Ring sluchajac 'Sunset Mission' bohren & der club of gore. przypuszczam ze poprzez.