O czym chcesz poczytać na blogach?

Zobacz również

Przejdź do wyników poniżej

Coco

WSR Echo - Onet.pl Blog

Kłusem wyciągniętym. Na górce była prosta droga, ale nie pojechałyśmy nią. Skręciłyśmy w lewo  i jechałyśmy ledwie wydeptaną, wąską ścieżką. Ta trasa wyraźnie spodobała się Kukułce - uwielbiała busz. Słychać było tętent jej kopyt pod którymi uginały się paprocie. Jechałyśmy dalej prosto aż w końcu zatrzymałyśmy się przy  strumieniu. Kukułka boi się wody więc trzeba do tego podejść psychologiczne ( o ja XD ). Spróbowałyśmy w stępie... porażka... w kłusie... ani drgnie. No to czas na starą dobrą stzuczkę, którą zawsze praktykuje Coco Jumbo. Zawróciłyśmy. Jak byłyśmy z 15 metrów przed strumykiem obróciłyśmy się i zagalopowanie. Przytrzymałam ją mocniej na pysku i ścisnęłam łydkami.  Jesteśmy przy strumyku i odskok. Tak jest ... No i tak u nas przechodzi się strumyki. Poklepałam ją i przeszłyśmy na chwilkę do stępa.  Kukułka głośno dyszała ale jej się nie dziwię. Mimo, że ma bardzo dobrą kondycję to jest troszkę tłuściutka jak każdy fiord i przez ten okropny gorąc o wiele jej ciężej. No ale trudno - później się ochłodzimy. Wydałam sygnał do zakłusowania..

*WSR Plotka* - Onet.pl Blog

Wyrwał się galopem do przodu. Z kjażdym kółkiem trochę zwalniał, aż w końcu jechał spokojnym galopikiem. Zwolniłam go stępa, potem do stój, poklepałam i zmieniłam stronę. No to kłus i galop samym krzykiem - od razu mój mały mądry kunik zareagował. ^^' Tym razem od początku spokojnie. (;

Po 5 kółkach galopu zrobiłam 4 kłusa i stęp, dopóki całkowicie nie wysechł. Kiedy już był suchy zaprowadziłam go do stajni, gdzie czekał na niego suchy chleb. Napoiłam go i oczywiście [jeszcze wcześniej] rozebrałam. Spojrzałam na niebo.

- Kurczę, już się powoli ściemnia. Nienawidzę zimy... - powiedziałam do siebie wzruszając ramionami. Zaniosłam sprzęty na miejsca i wróciłam do ciepłego domku.

Blacky (18:02)
0

21 grudnia 2008
Trening Coconut (2)

...::::Życie jest piosenką::::... - Onet.pl Blog


31 lipca 2009
Coco przed Chanel

                         

 Tydzień temu postanowiłam uczynić w końcu swą powinność i udałam się do kina na długo oczekiwany film "Coco Chanel". W istocie chciałam go zobaczyć nie ze względu na postać Coco, lecz by podziwiać ulubioną aktorkę Audrey Tautou. To właśnie ta aktorka wcieliła się w postać tytułowej Amelii, filmu który uważam za kinematograficzne mistrzostwo! (TUTAJ znajdziecie moją notkę dotyczącą filmu "Amelia")

 

TYTUŁ

Polacy kolejny już raz popisali się znajomością jezyków obcych, mianowicie wiele osób komentując film pisze, że za mało w nim aspektów z mody i elitarnych wybiegów. Francuski, oryginalny tytuł brzmi "COCO AVANT CHANEL" co znaczy 'Coco przed Chanel' , jak więc widać.

take my hand, i'll show you how

Widywała w centrum, tak potwornie brudnych w swojej sterylności. Był piękny. – Powiedz mi, że jestem kretynem.
- Uhm.
- Chryste, obydwoje jesteście kretynami – dziewczyna w szortach, na oko mniej więcej w wieku samej Sonii rozczesała swoje długie, gładkie włosy palcami i podeszła do niej, siadając obok. – Przepraszam za nich – westchnęła z teatralnym dramatyzmem i wzruszyła kościstymi ramionami. Wyciągnęła w jej stronę dłoń, dzwoniąc bransoletkami z białego złota oplatającymi jej nadgarstek – Nazywam się Chloe Laffert, a to moje rodzeństwo, Coco i Kenzo. Naprawdę cię za nich przepraszam.
Była zarazem komiczna i pociągająca z tą swoją dziecięcą buzią i ogromnymi oczami w kolorze hebanu i manierami dystyngowanej damy sprzed kilkudziesięciu lat.
- Chlo – Coco skubała brzeg sukienki – Daj spokój. To było doprawdy żałosne.
- Jakbyś ty nie była żałosna! – mruknęła Chloe bez cienia emocji na ślicznej twarzy. Mimo to Sonia wyczuwała to napięcie, krążące w kółko i elektryzujące jak w czasie burzy, które wytwarzało się między nią, a jej siostrą.
- Ja? Ja jestem.

Coco jambo

Blog bartekmistrz

, RW, Łyso, Nostar, Poznań ,CDN ,SBC ,D4L52SPN

Głos kraju mataczy - to my Polacy
Głos kraju bez pracy - to my Polacy
Tu żyjąc walczysz - to my Polacy
Wiesz co to znaczy - to my Polacy

Lokalny patriota, Dębiec we mnie no pewnie
Tutaj każdy lubi jarać meksykańskie szlugi
W groszu jak co tydzień awantura, woogie boogie
Coco jambo, Brazylia na lute lifre sambo
Porywczy jak wypici, widzisz Polaków w amoku
To się lepiej uspokój, stań z boku nie prowokuj
Bo po żołądkowej robię się nerwowy
Od siwuchy niekontrolowane ruchy
Duża dawka tego draństwa
Nieśmiertelność się załancza
To wykańczaaa..........
Ruszyła maszyna już nikt nie zatrzyma

Zielono mi... - Amti's world ;)

Echhh… Nie mam za bardzo weny dzisiaj do rozpisywania się (wiem, niepodobne do mnie). Wiec może wykorzystam fakt, że chwilowo jest mi ciepło, "wzmocnię" to kąpielą i pójdę czerpać z ostatnich okazji do wyspania się. W końcu sesja tuż, tuż ;) (Brrr…) A od poniedziałku – jak to ujął jeden z moich kochanych szwagierków – Coco jambo i do przodu! ;)


skomentuj (2)




2010-01-31 21:37:21 >> Napiszę, napiszę, napiszę… nienapisz… no jak nie napiszę?!

Już nie mam wymówki, że „sesja” czy nauka, więc w końcu wypada, prawda? A i chcieć mi się chce, z tym, że… gdy ma się tak duże zaległości, nazbiera się tyle rzeczy, że w końcu.

antygona82

Ehhhh….
Co tu dużo pisać… ogólnie to wkurw.

Tyle rzeczy się dzieje, nie mam ochoty o nich pisac, bo musiałabym zaraz rzucać inwektywami.
Powiem (w sumie napiszę): w pracy się pieprzy.
W życiu prywatnym, odpukac – jako tako.
Jeszcze sporo do wakacji. Ale nic to.
Coco jambo i do przodu, nie?
A może nie…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez.