O czym chcesz poczytać na blogach?

Cięciwa

"Obiecałeś mnie chronić. Dlaczego sam mnie niszczysz?" - Klausa historia prawdziwa - Onet.pl Blog

Pozwalając, by koń poganiany jedynie ruchami jej ciała, dalej pędził przed siebie. Jej dłoń powędrowała w stronę łuku przypiętego do kulbaki. Zaklęła pod nosem, gdy jej palec przesunął się po skórzanym pasku. Nie miała czasu! Nie mogła go tracić na trudzenie szamotanie się z bronią! W końcu zapięcie puściło. Gryf broni wpadł jej w dłoń. Zapewne, gdyby nie napełniający ją po brzegi strach, poczułaby się szczęśliwa, że w końcu może użyć podarowanej przez ojca broni. Cieszyłaby się z tego, jak łuk świetnie odnalazł się w jej dłoni, pomimo tak długiej przerwy.

Niedźwiedź prawie dopadł już Aarona w swoje łapy. Ona jednak była już blisko. Na tyle blisko, że mogła zaryzykować strzał. Musiała spróbować. Drugiej szansy nie będzie. Nie dostanie również żadnej, jeśli będzie zwlekać chociaż przez chwilę.

Stanęła w strzemionach, ściskając końskie boki kolanami. Naciągnięta cięciwa łuku otarła się o jej policzek. Niedźwiedź uniósł się na tylnie łapy gotowy do.

Artificially, sweet ... it was all an illusion.

Bylo wesolo:D
Smiac sie i nie wiedziec z czego sie smieje.
Dziekuje za ten wieczor:))

Pani cieni
2004-01-23 22:31:27 skomentuj (3)


* * *
Wargi moje są wąskie,gdy mam zacięte usta,
Spójrz na mą małość,Panie,wargi mi w uśmiech ustaw.

Serce moje jest gniewne, serce me bije ciemno,
Rozjaśnij serce moje, zawieś swój pokój nade mną.

Oczy moje są złe, w mych oczach gra pożądanie,
Zakryj mi oczy Twą wizją, daj mi nie widzieć, Panie.

Ręka moja jest skąpa, druga ręka jest chciwa,
Od rąk mych zło ich oddal, jak strzałę oddala cięciwa.

Myśli moje są dumne, wzgardliwe są i pyszne,
Daj mi pokorę,Panie, nie daj mi w tłumie błyszczeć.

Grzechy moje są wielkie, dobro jest słabsze od złego,
Miej litość, Panie nade mną, nie karz, Panie, grzesznego.

Miej cierpliwość, Ojcze, daj znów mi podnieść powiekę,
Daj mi powrócić do ciebie, daj mi stać się człowiekiem!
Wasilewski


Eruhini
2004-01-24 16:16:40 skomentuj (1)
Pogodzona...
...z tym wszystkim co się stało i co jeszcze się ma wydarzyć żyję sobie. Ale jakoś tak inaczej, nieopisanie ciszej, wolniej...coś.

Loa-6 - Onet.pl Blog

Się tuż obok niej,całując jej usta, szyję i piersi. Dotknął językiem jej sutka,który natychmiast stwardniał , domagając się dalszych pieszczot. Kasia z jękiem wbiła paznokcie w jego kark i wygięła biodra. Marcin kolanem rozwarł jej uda,pocierając delikatną skórę po ich wewnętrznej stronie,budząc jeszcze większe pożądanie. Zdjęli z siebie ubranie,pieszcząc się cały czas. Ich ciała płonęły,były zgłodniałe. Ręce Kasi odnalazły jego męskość,kiedy zaczęła pieścić,naciągać skórę aż do nasady,jęknął i wydawało się że stracił nad sobą panowanie. Utkwił w niej oczy, zacisnął zęby i wszystkie mięśnie jego ciała napięły się jak cięciwa łuku. Później położył się na niej i objęła go nogami w pasie,przywarła do jego ramion,wygięła biodra. Pogrążył się w niej jednym szybkim ruchem, wypełnił ją całą i było to tak wspaniałe,że krzyknęła głośno. A potem brał ją szybko, brutalnie,rytmicznie,tak że w końcu straciła wszelką orientację w czasie i przestrzeni. Kiedy ją pocałował, poczuła smak siebie na jego wargach i przeszył ja kolejny, nowy dreszcz. A wtedy Marcin przyśpieszył,poruszał się w niej coraz szybciej,gwałtowniej,głębiej. W pewnej chwili zalała ją ognista lawa orgazmu, wbiła paznokcie w jego plecy i wykrzyknęła jego imię.
-Marcin!
-Kasiu!-jęknął w.

andziaoandzia blog



strona główna


2003-08-02 11:44:36
za dużo za mało
"Jeden z mędrców uważał że nieszczęściem jest byc kochanym za bardzo, bo zbyt wiela miłość albo się zmęczy, albo nie wytrzyma ciągłego napięcia. Szybko się wyczerpie. Przejdzie w obojętność albo nienawiść. Pęknie jak napięta cięciwa.">
/J. Twardowski/


skomentuj (3)

2003-08-04 20:36:26
wogóle nieśmieszne...
kto pojedzie ze mną w czwartek do Warszawy???? juz mi się nie chce!! bardzo mi się nie chce....nic mi sie nie chce..:( jakby kogoś było stać na bilet do Warszawki to zapraszam ze mną... bo mnie coś trafi jak bede miala jeszcze raz sie tam wlec sama... a oczywiście konsul nie może i dać wizy bez rozmowy bo i po co, nie?
no wiec jutro od godz. 17 do piatku mam nieprzewidziany czas wolny (oprocz tego ze musze zrobic indeksy i przygotowac zajecia na kurs) moge nareszcie poukładać moje myśli :).

No już. Padać na kolana!

Razu poczułam się nikim  T.T", ale wolałam jej raczej unikać bo kurde wątpliwą sprawą było to czy pani Bragińska-von Jungingen wiedziała o naszej wpadce  >.<", a nuż nie i kuwa jak się dowie to będę miała taką jatkę, że to będzie dosłownie nieporozumienie i lepiej jeśli spakuję manatki i wyniosę się z powrotem do ciotuchny, która na dobrą sprawę myśli że nie żyję.
Było źle.... Źle?! Było kurewsko niedobrze, zwłaszcza, że Ulrysia nie łapała już za miecz, a za kuszę. Poza tym ona miała za sobą całą rodzinkę + Halszkę, a ja nikogo poza równie przerażonym Ulrykiem.
- Rodzony wuj!- Wrzeszczała, ładując kuszę, której cięciwa pękła od zbyt energicznego potrząsania. Siostrzenica zaklęła, popisując się wysokim poziomem rosyjskiego, a ja zdołałam zwiać za najbliższą kolumnę, modląc się, aby wytrzymała ostrzał. Kto wie, jaki to kamień... A nuż tekturowy i co będzie?- Zabiję! Zabiję! 
- Panienko to nie po bożemu...- Starała się załagodzić wszystko Aldona, za co została jedynie zmurowana spojrzeniem. Doprawdy bardzo szybko uciekła, chowając się za neutralnie do całej sytuacji nastawionym Torisem.
- Papież zaraz da rozgrzeszenie jak się dowie, co on tu wyprawia!- Kusza kliknęła, a Ulryk starał się wycofać z refektarza. Taaak, tylko po drodze Amanda.