O czym chcesz poczytać na blogach?

Churchill

czytamksiazki

czytamksiazki
Archiwum
Wrzesień 2010
Październik 2010
Listopad 2010
Grudzień 2010
Styczeń 2011
Luty 2011
Marzec 2011
Kwiecień 2011
Maj 2011
Czerwiec 2011
Grudzień 2011
Tagi
  • na
  • sposobów
  • szczęśliwe
  • życie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
RSS
poniedziałek, 04 kwietnia 2011
Winston Churchill. Przywództwo wybitnego męża stanu - Steven F. Hayward

...back to dreamtime...

Do interesów i udało mu się kupić ziemię za śmieszne pieniądze. Kilka lat później, odkrył na niej złoża ropy naftowej i stał się milionerem. „Czarne złoto”[6] pozwoliło mu powiększyć swoje terytoria, więc zajął się hodowlą koni. Wkrótce jego stadniny się znane poza granicami Kolumbii. Było to w okresie, gdy wyścigi konne uznane zostały za najważniejsze wydarzenie sezonu światowej arystokracji. „Ojcem amerykańskich wyścigów” - jak nazywał go „New York Times”[7] – był Leonard Jerome[8], jedna z czołowych osobistości XIX wieku, wielki spekulant na giełdzie, a w późniejszym czasie – dziadek Winstona Churchilla[9] (Córka Leonarda, Jennie[10], była matką Winstona). To właśnie Leonard nadał wyścigom sporo klasy, sprawiając, że stały się one czymś więcej, niż tanią rozrywką biedoty.
    Obaj panowie mieli ze sobą wiele wspólnego, z tą jednak różnicą, że Leonardowi Jerome obce było wyrachowanie, tak charakterystyczne dla Zagi del Villamare, poza tym – nie przywiązywał on, aż tak wielkiej wagi do posiadanych pieniędzy. W ciągu jednego dnia potrafił zbić fortunę, by stracić ją w dniu następnym. Nie zmieniało to jednak jego ugruntowanej pozycji w światowym towarzystwie, które zgodnie twierdziło, że bez Leonarda, żadna impreza.

Jerzol

Przez 30 lat na swój kryzys, ale warto pamiętać, kto najciężej pracował, a moim zdaniem byli to Reagan i obaj Bushowie. Obama cały bałagan tylko po nich odziedziczył. Trudno wymagać, żeby przez 3 lata odrobił 22 lata systematycznego psucia. W ciągu 8 swoich lat demokrata Clinton świetnie wszystko wyprowadził na prostą i to z rozpiętym rozporkiem. Jaka szkoda, że po nim republikanie znowu dorwali się do psucia.

W drugim komentarzu stawia pan śmiałą tezę, że system socjalistyczny nie był narzucony z zewnątrz. Moim zdaniem był, pomimo referendum i aprobaty (taka aprobata, jakie referendum). Uważa Pan również, że była to jedyna droga do przetrwania. Niekoniecznie, bo gdyby Churchill przeforsował swoją koncepcję operacji na Bałkanach, wyzwalałyby nas zupełnie inne mocarstwa, w rezultacie czego to kapitalizm okazałby się jedyną drogą do przetrwania. Niestety Roosevelt i Stalin chcieli inaczej.

  • axiom1 mówi:

    “Obama cały bałagan tylko po nich odziedziczył. Trudno wymagać, żeby przez 3 lata odrobił 22 lata systematycznego psucia.”

    Zgoda odziedziczyl, ale w kampani wyborczej obiecal zrewidowac i zbalansowac budzet. A stalo sie odwrotnie, zwiekszyl deficyt i zadluzenie i to.

  • jogurt.blog

    Przez pomieszczenia Komendy robi dobrą, choć nie zauważalną robotę. Mamy Żuki, które w razie co podwiozą i przewiozą sprzęt. Mamy komputery i dach nad głową. Mamy kilka baz i perspektywy ich rozwoju...

    Ale czy mamy pomysł na hufiec? Czy mamy liderów – wychowawców? Czy mamy pomysł na pracę z kadrą? Czy wiemy jak do siebie przyciągać, a nie odpychać?

    No i założenie nie wyszło... Zadałem kilka pytań, na które udzieliwszy sobie odpowiedzi znowu się zamartwiam...

    skomentuj (3)

    Churchill i Sokrates wybierają komendanta... 2006-09-18 16:45:09

    Nie mylił się Churchill mówiąc: "Demokracja nie jest systemem doskonałym, lecz lepszego nie wymyślono". Pewnej prawdy możemy doszukiwać się także w słowach: "W demokracji zawsze więcej jest głupców niż li mędrców".
    I właśnie te dwie, z pozoru nie związane ze sobą sentencje, wypowiedziane w różnym czasie, w różnych kontekstach, mogą przyczynić się do powodzenia pewnego eksperymentu myślowego, jaki ostatnim czasem przeprowadziłem w domowych pieleszach. Swym przeżyciem pragnę się podzielić. A zatem zachęcam do podążenia w ślad za mną, nie ruszając się z miejsca nawet na krok.
    Przyjmijmy na potrzeby naszej "podróży", że mechanizm demokratyczny ZHP był tak łaskawy, iż.

    Szescstopni

    Zwierzęce matrioszki »

    Lepsze kurczaki bez mózgu

    Wielu wegetarian chętnie by jadło mięso, gdyby dało się je wyprodukować bez cierpienia zwierząt. Jedna z potencjalnych metod to hodowla tkanki zwierzęcej in vitro, o której tu już było. Metoda ta jest jeszcze bardzo droga, stworzony przy jej użyciu hamburger kosztowałby dzisiaj kilkaset tysięcy dolarów plus 50 centów za bułkę, ale będzie się to zmieniało. Winston Churchill w latach 1930tych powiedział: “za 50 lat unikniemy absurdu hodowania całego kurczaka by zjeść pierś lub skrzydełko, hodując te części osobno w odpowiednim medium”. Choć przepowiednia Churchilla nie spełniła się to wydaje się, że jesteśmy coraz bliżej powstania nowych, praktycznych metod, które pozwolą wytwarzać więcej kurczaków mniejszym kosztem i, co ważniejsze, eliminując ich cierpienie.

    Nie wiem na ile myśl Churchilla zainspirował twórców filmu Skrzydełko czy nóżka z 1976 roku, w którym Louis de Funès z obrzydzeniem przygląda się automatycznemu wytwarzaniu sztucznych kurczaków, ale nowa koncepcja produkcji, którą przedstawił.

    benfranklin.blog.pl

    Align="justify"> Efektem takich nieporadności są choćby bardzo dziwne porównania Wałęsy do zagranicznych mężów stanu użyte przez Piotra Zarembę w jego tekście. Wszak Franklin Delano Roosevelt gdy używano przeciw niemu czarnego P.R był wciąż czynnym politykiem sprawującym po raz kolejny urząd Prezydenta USA, a wybory były wówczas za pasem, tak więc i brudna ataki przeciwników wynikała z uwarunkowań kampanii wyborczej. Wypada w tym miejscu przypomnieć redaktorowi Zarembie, że Lech Wałęsa jest co najwyżej byłym politykiem nie pełniącym obecnie żadnej funkcji, więc wrzutka z Rooseveltem jest łagodnie mówiąc strzałem kulą w płot. Podobnie rzecz się ma ze wspomnianymi w tekście Churchillem i Kohlem. Churchill przegrał wybory, jednak z czynnego uprawiania polityki nie wycofał się, przechodząc do opozycji i odzyskując władze po upływie kadencji Clementa Atlee. Najzwyczajniej w świecie musiał nieco zrewidować politykę do funkcjonowania w warunkach pokoju i odbudowy zniszczonego i zmęczonego kraju. Przyczyną jego porażki były więc tylko i wyłącznie bieżące problemy kraju, a nie symbolika. Natomiast Helmut Kohl w momencie wybuchu korupcyjnej afery był już raczej pozbawionym woli walki politycznym emerytem i wyglądał raczej na człowieka bardziej zainteresowanego własną emeryturą niż dalszym sprawowaniem urzędu. Moim zdaniem, wszystkie zarembowe analogie na temat.