O czym chcesz poczytać na blogach?

Cewnikowanie

Popatrz z innej perspektywy - Onet.pl Blog

Chore dziecko
to z diagnozami lekarskimi ma się wiele do czynienia.
I nieraz te diagnozy są sprzeczne.
Jeden lekarz uważa, że dziecko ma taką chorobę
i proponuje leczenie, inny zupełnie się z nim nie zgadza.
Spór rozstrzygają rodzice decydując się oddać
w opiekę wybranego lekarza.

Pewna matka stoi przed dylematem:
czy zgodzić się na badanie urodynamiczne dziecka.
Dziecko już kiedyś miało robione to badanie
z racji schorzenia.
Okazało się, że wszystko jest w porządku.

Lekarz jeszcze nie widząc wyników badania
umówił się z nią, że na następnej wizycie będzie
ją uczył cewnikować dziecko.
Na szczęście na następnej wizycie ktoś go zastępował
i stwierdził, że absolutnie cewnikowanie nie jest konieczne.
I tak minęło kilka dobrych lat.
Po jakimś czasie matka znowu pojechała kontrolnie
do lekarza swojego dziecka, może bardziej pokazać się
i pochwalić dobrymi wynikami moczu,
brakiem problemów urologicznych.

I lekarz stwierdził, że znowu przydałoby się
powtórzyć urodynamikę, bo tak się tym dzieciom robi.
Nie odpowiedział na pytania matki, to, że tak się robi,
było jedynym argumentem.

Matka ma dylemat: z jednej strony, to właśnie ten
nadgorliwy lekarz, co chciał cewnikować;
chce zrobić badanie, bo tak się robi,
chociaż wszystko wygląda dobrze; lekarz pracuje
w dużym szpitalu, może komplet badań jest dla niego
ważniejszy niż konkretny pacjent?

A jeśli.

Prawie jak lekarz

Wystarczy książka, odpowiednia ilość czasu i właściwa determinacja. Inaczej sprawa ma się z umiejętnościami praktycznymi. To tu powinien być kładzony nacisk podczas całego procesu kształcenia. To właśnie one stają się kluczem do umiejętności właściwego wykorzystywania tej wiedzy. Niestety w czasie całego toku studiów czas poświęcany na zajęcia praktyczne jest znacząco niższy niż ten poświęcany na teorie.

To właśnie skutuje w przyszłości wielu przerażającymi anegdotami opowiadanymi po szpitalnych korytarzach - np. o młodych doktorach, którzy mając prawo do wykonywania zawodu nie potrafia wykonać prostych zabiegów medycznych, czy nawet pielęgniarskich tj. cewnikowanie, czy kaniulacja naczyń żylnych.  Krytycy powiedzieli, by zapewne, że czas którym dysponują nauczyciele akademiccy na przekazanie pewnych umiejętności w czasie całego toku kształcenia jest niewystarczający. Nie potrafie się jednak zgodzić z tą tezą. Nie umiem bowiem zliczyć setek godzin spędzonych bezproduktywnie na korytarzach szpitalnych, w barach i kafejkach w czasie zajęc - tylko dlatego, że Ci którzy powinni się nami zajmować byli akurat zajęci. Chciałbym tylko dodać, że lwia część etatów w Klinikach - to tzw. etaty akademickie, a lekarze Ci zarabiają na chleb dlatego, że prowadzą działalność dydaktyczną.

Większość moich umiejętności.

łapą pisane

Produkowalam smsa do I.) potem wstal juz troche pewniej i ulozyl sie w sypialni. Nie mialam serce go wyrzucac tym bardziej ze biegunki nie widzialam i male ryzyko bylo ze bede miala "usrana" posciel.

I. przyjechałakilka godzin pozniej.. obejrzala dokladnie, zastanowila sie... do nastepnego dnia mialam obserwowac i jesli nic sie nie zmieni.. cewnik, bo nie siusiał i odsiusuac recznie tez sie go nie dalo. Przetrwalismy noc z jeczacym z bolu Beziem, nastepneg dnia jednak lepiej nie bylo.. bylo gorzej. Nie mogl sie podniesc. W glowie mysl sie pojawila .. moze probowal skoczyc na cos w lazience, moze sie poslizgnal upadl i uszkodzil kregoslup znowu?

Wieczorem I. i K. zabrali go do koterii, a ja siedzialam jak na szpilkach czekajac na telefon. Przywiezli go przed 12 w nocy. Cewnikowanie okazalo sie zbedne, Bezik sie zwyczajnie przytkał i w pęcherzu mial cos ok 5 litrow moczu. Stad klopoty z chodzeniem i cala reszta. Odsapnelam. Przeszlam szybki kurs z zakresu podawania kroplowek i zastrzykow i pojechali a ja pilnowałam zeby Bezik po narkozie nie zrobił sobie krzywdy przypadkiem. Koszmar, koszmar, koszmar! Ileż ja sie stresu przez niego jeszcze najem zbędnego?! 

W każdym razie.. jest lepiej, zastrzyk z nospy znosi kiepsko, ale kroplówkę przyjmuje z cichym mruczeniem :) Dziwaczne stworzenie ;) Teraz tylko sie modę zeby biegunka mu nie wrocila.

 



 

 

 

A tu maleńki bonusik w postaci malenkiej panny Trikolorki :) Czeka w koterii na domek

Kotka, 6mcy, tricolor.

nasza córunia nadunia : ) - Onet.pl Blog

Po nocy pełnej wrażeń - mała była po szczepieniu i w nocy wędrowała po łóżku i po mnie i płakała (tatuś poszedł sobie na materac bo przecież ON musi się wyspać...)- wstałam o 6.30, choć niby mogłabym pospać troszkę dłużej, ale nie przy wyrozumiałym mężu, który zrobi wszystko by mnie obudzić, gdy on nie śpi... potem szykowanie siebie i małej, ganianie jej z kaszką, a potem szczoteczką, mycie swoich zębów z Nadią na ręku, wyciąganie butów z wanny gdy ją postawiłam na ziemię, wyciąganie z buzi chrupków dla psa, pakowanie manatków, walka z 'Zosią Samosią' aby dała się znieść ze schodów, gnanie przez zakorkowane miasto, dodzwonienie się do niedosłyszącej babci, szybka instrukcja obsługi, gnanie do pracy (na końcówce paliwa), w pracy: cewnikowanie opornego kotka, eutanazja niechcianej suczki  i inne mało radosne sceny, do których nie mam jeszcze niezbędnego dystansu..., potem gnanie po Nadię, godzinne stanie w korku z prawie pustym bakiem, rozpaczliwe poszukiwanie stacji, które jak na złość wcięło, korepetycje z angielskiego dla szwagra, zamiast pójścia na salsę   , bo przecież rodzinie trzeba pomagać... Później odstawienie dziecka do babci, na życzenie szanownego męża, króry musi się wyspać   Jednym słowem rozrywkowo i lightowo... Powinnam być rześka jak skowronek... Sorry mężu, że nie byłam...
mamuśka