O czym chcesz poczytać na blogach?

Casablanca

Wyprawy z plecakiem-MAROKO - Onet.pl Blog

W hotelu Central położonym tuż obok stacji 180 MAD (3)

Po Rabacie nie spodziewałem się za wiele, tak jakoś za bardzo nim się nie interesowałem i to dobrze bo się mocno zdziwiłem-osobiście miasto mimo iż troszkę europejskie podobało mi się bardziej niż Fez czy Meknes. Oglądamy tutaj m.in. meczet Hasana z mauzoleum Mohameda V, cytadelę Szella (10 MAD) i niebiesko-białą kazbę Al-Udaja.

  

  

Dzień 14

Niestety pobyt w Maroku powoli się kończy. Wstajemy rano, króciutki spacerek po Rabacie ostatnie zakupy i udajemy się na lotnisko w Casablance

Pociąg Rabat-port lotniczy Casablanca (z przesiadką w Ain Sebaa) 65 MAD

Po południu i wieczorkiem spacerujemy po Madrycie

    

Dzień 15

Na koniec naszej podróży linie lotnicze Easyjet fundują nam kilkugodzinny cyrk na lotnisku Baraias. Okazuje się, że samolot na który mamy kupione bilety nie leci - pracownicy linii twierdzą, że nigdy go nie było i następny (na który obowiązywać bądą nasze bilety) jest za 7 godzin. W tym czasie rozgrywa się główna akcja: samolot (ten za 7h) kilkukrotnie pojawia się i znika z rozkładu, zmieniane są godziny i bramki odlotu, pracownicy Easyjeta nie chcą z nikim rozmawiać -dochodzi nawet do tego, że zamykają.

podróże małe i duże

9 tamtejszego czasu wylądowaliśmy w Casablance na lotnisku Mohhameda V. Po sprawnej odprawie paszportowej i odbiorze bagażu skierowaliśmy się do kantoru, aby wymienić trochę dolarów na tamtejsze Dirhamy. Następnie rozpoczęliśmy poszukiwania stacji pociągu którym dojechać można by do centrum Casablanki. Ku naszemu zdziwieniu stacja pociągu była tuż pod lotniskiem. Wystarczyło zjechać poziom niżej schodami ruchomymi. W kasie biletowej zakupiliśmy bilet do Casa Voyagers i po kwadransie siedzieliśmy już w pociągu. Rokłady i ceny przejazdu marokańskimi kolejami znaleźć można na stronie http://www.oncf.ma/

Jako że dwa pierwsze dni zaplanowaliśmy na zwiedzanie stolicy Maroka-Rabatu, w Casablance musieliśmy przesiąść się do kolejnego pociągu zmierzającego prosto do stacji Rabat Agdal, skąd o kilka kroków oddalony był nasz I hotel – Ibis Moussafir. Rezerwacji noclegów dokonaliśmy już w Polsce. Był to jedyny hotel, który zarezerwowaliśmy wcześniej. W przypadku pozostałych – w El Jadidzie i Marrakeszu – rezerwacji dokonywaliśmy już na miejscu po obejrzeniu pokoju. Ogromną pomocą okazał się tu przewodnik Lonely Planet, w którym oprócz namiarów na tanie noclegi były również cenne uwagi i co najważniejsze ceny pokoi dwuosobowych.
Po nieprzespanej nocy ciekawość była i tak silniejsza. Po wstępnym rekonesansie pokoju ruszyliśmy.

zdarza się

Na gołe stopy. Wszyscy z ogromną ilością toreb, reklamówek, zawiniątek z materiału. Termosy z napojami i pakunki z kanapkami. Zapach orientu. Czuć ich kadzidłem i owocami. Zupełnie nie-europejsko. *** Bardzo jasne światło, jasne kolory ścian, żarówki odbijają się od granitowej, błyszczącej podłogi. Głośno od krzyków, nawoływań, rozmów, arabskiej muzyki z głośników. *** Czekam na wylot o 23.10. W domu będą wtedy obchodzili północ, strzelą korki od szampanów, polecą w niebo sztuczne ognie. Nie wiem, co stanie się tutaj. Nie znam nawet najbliższej minuty. To wszystko atakuje głowę; setki, tysiące myśli, żadnej nie można złowić... Niech płyną... Teraz nie chodzi o to, aby którąś złapać, ale o to, żeby ich siła wydrążyła brzegi umysłu, wymyła dno, poszerzyła nurt, zrobiła miejsce dla przyszłości.
22:23, staszekjr , meknes
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 31 grudnia 2007
Afryka

Wiele rzeczy zdarza się w sposób nagły, niezapowiedziany, sprawiający wrażenie przypadku.

***

Okęcie jest dziś prawie puste. Ludzie raczej myją teraz głowę i prasują najlepsze koszule.

Na bilecie mam napisane Madryt, na drugim Casablanca, na trzecim Fez...

Na głowie mam jak zwykle szczotkę a zamiast koszuli dwie.

mola i skota podroze dalekie i bliskie

Stolicę Maroka wita nas nieprzyjemnym zapachem małych uliczek i natrętnością jego mieszkańców. El-Bali, średniowieczne centrum to labirynt 9400 uliczek, ślepych zaułków i alejek, wśród których łatwo się zgubić, 350 meczetow, setki oszustow i milion... anten satelitarnych. Podczas pokazu przypraw i specyfikow połączonych z degustacją kupujemy szafran, proszek na chrapanie i berber viagra, oglądamy też (a co najgorsze wąchamy) jak barwi się a później suszy w gorących promieniach słońca skóry wielbłądzie.
WYBRZEŻE ATLANTYKU
Po dwoch dniach zwiedzania gorącego i tłocznego miasta wyruszamy nad ocean. Nowoczesny pociąg szybko pokonuje kilometry, mijamy stolice – Rabat i docieramy do Casablanki. Słynna z filmu, który nawet nie był w niej kręcony, to najbardziej europejskie, nowoczesne miasto, z wartym odwiedzenia meczetem Hassana II. Piękna, zaledwie 14-o letnia budowla znajduje się nad samym oceanem. Jest trzecią największą budowlą religijną świata, której sale potrafią zmieścić 25tys wiernych, nad ktorych głowami w razie deszczu dach może zamknąć się niczym na stadionie piłkarskim.
Tego samego dnia udajemy się w stronę ciepłych plaż Oualidii, znajdującej się 130 km na południowy zachód osady polecanej przez mieszkańców Casablanki. Rzeczywiście jest to nadmorski kurort z drogimi hotelami, restauracjami z cenami dla turystów, długą plażą, zatoką, wysokimi klifami i brudnym.

Draska największą zmorą białego skutera

Męską część firmy i jedyny, który by się kwalifikował (Artek) był akurat nieobecny.

P.S. imiona zostały zmienione i zbieżnośc jest przypadkowa.

17:15, straznik_kibla
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 maja 2011
Pozdrowienia z Casablanki

Drodzy czytelnicy!
Nasi lotni reporterzy nie próżnują, jeden udał się do dalekiego Maroko. Jeśli Maroko to niezapomniana z hollywoodzkiego hitu Casablanca i kleks samego Humphreya Bogarta!


Znalezisko jest mocno niezwykłe, oprócz rozmachu pokazuje ogromną praktyczność gwiazdora. Z pewnością każdy znas przynajmniej raz w życiu cierpiał ogień w udach podczas wizyty w publicznej toalecie i sraniu na tzw. "małysza". Kozacy wspomagali się trzymaniem za klamkę lub wypieraniem o boczne ściany, tylko po co się tak męczyć?
Przecież można zrobić jak Humprey, oprzeć się wygodnie o słup i spuścić piekelną masę na niczego spodziewający się chodnik. Oczywiście jak na tej klasy dżentelmena przystało proces oddawania stolca został zakończony starannym wytarciem otworu kloacznego (w górnej części.