O czym chcesz poczytać na blogach?

Campari

Bezładnik ktoto

Wielka i sosnowa, a nie brzózka jakaś.
ktoto 2006-08-23 15:20:21
skomentuj (18)


Lampa
Po sześciu przeprowadzkach lampa-podgladaczka zasłużyła na nowy abażur.
Może kiedy dostała nową sukienkę nie będzie zbyt gadatliwa i zachowa dla siebie moje nocne tajemnice?

Ona jedna widziała niejedną wojnę z ćmą-paskudnicą.
ktoto 2006-08-24 10:21:28
skomentuj (14)
Czwartek dzień przed sobotą.
Tak sobie pomyślałam, ze praca mi nie służy. A że weekend jest z gumy i da się rozciagnąć, potrwa więc od zaraz do poniedziałku.

Jadę raczyć się campari, o którym przypomniał mi we swojej wspaniałomyślności Klu.
Jadę pod las, żeby las nie zapomniał, jak to jest mieć mnie w pobliżu.

Adieu!

ktoto 2006-08-24 16:36:20
skomentuj (6)
Campari, rudy i mgła.
Jako się rzekło - było campari. Dużo campari. Na resztę spuśćmy zasłonę milczenia. Mogą też być rolety milczenia w różowe słoniki.

Kiedyś też było campari. I też należałoby spuścić załonę czy te właśnie rolety. Ale przypomniał mi się Rudy, który kiedyś po dużej ilości campari, położył swoje dłonie na moich biodrach i zapytał głosem.

Where the dragons dream...

Właściwym przystanku! Córcia dobrze opisała, kiedy on będzie. Nie machała mi wprawdzie (autobus był nieco za szybko i nie dotarła), ale mimo wszystko trafiłam we właściwe miejsce. Skoro tylko wysiadłam i rozejrzałam się, zobaczyłam ją biegnącą z rozwartymi ramionami (ja sie muszę nauczyć biegać na obcasach, jak ona ^^'). Ledwo skończyłyśmy się ściskać, zaciągnęłam ją do sklepu. Po co? Najlepiej to zobrazuje dialog przy ladzie:
- Co podać? - zapytała sprzedawczyni.
- Muszę cię upić, córciu, zgodnie z obietnicą - zapowiedziałam Viol. A potem do pani za ladą rzuciłam z słodkim uśmiechem: - Cztery Warki Strong oraz Campari.
Sok miałam własny z poprzedniego dnia... ale historia soku kiedy indziej ]:->

Tak dotarłyśmy do domku Viol. Jej rodzina musi mieć o mnie złe zdanie, skoro już koło południa spijałam córcię. Oczywiście obowiązkowo przez słomki. Przy okazji pokazałam Violce łapanie słomki językiem, które nie wiem czemu wywołuje dziwne myśli w panach O.o
Udało mi się skazić dysk w jej komputerze porcją muzyki. Niestety, miałyśmy drobny problem z podłączeniem kluczyka USB. Na przyszłość, moja kochana, wejście USB nie ma nic wspólnego z monitorem, pamiętaj :* Ale może skażę kolejnymi rzeczami następnym razem.

project- wildlife

Na samej plaży-  a więc można biegać boso Ale nie dlatego będę go polecać. To, co najbardziej mi się tu spodoba, to mały bar prowadzony przez lokalnych ludzi. Za dnia nawet nie zwracam na niego uwagi. A jak już go zauważam, to nie dostrzegam nic szczególnego.  Taki rozgardiasz, gdzie nic do siebie nie pasuje, jakaś budka sklecona z byle czego- jednym słowem nic specjalnego. Wieczorem natomiast szybko zmieniam zdanie. Siedzimy w półmroku na poduszkach, po turecku. Każdy element wystroju zaczyna współgrać ze sobą, co tworzy niesamowitą atmosferę. Przysiadają się ludzie, którzy przyjechali tutaj ze wszystkich stron świata. Popijam campari i wdaję się w interesującą dyskusję. Do tego wszystkiego- znowu Tracy Chapman, a kiedy są już wszyscy goście- muzyka na żywo. Milknę i wsłuchuję się w niesamowity głos starego Taja, któremu przygrywają na bębnach i gitarze. Dźwiękom wtórują odgłosy morza. Rozkoszuję się zatem w tej chwili, zamykam oczy i smakuję każdą nutę, która oczarowuje moje zmysły…

Dopiero po zmroku to miejsce nabiera magii.

Informacje dla podróżnych:

BLOG

Czemu nie sprobowac. no i w koncu wrocilam na 'stare smieci' ;) do Kapiego. jak narazie jest ok, wczoraj sie troche buntowal ale pewnie to przez pogode. no... takze tak :) aha! i jeszcze Hania przeniosla Kapiego do tej stajni z hala, takze nie trzeba juz isc kilometr do stajni :) moze jest brzydsza, ale praktyczniejsza- hala na miejscu, koral.. a nie trzeba zachraniac czy snieg czy deszcz kilometr po takiej ubitej i trardej wiejskiej drodze :)
w miedzy czasie bylam tez u Radzia :)
no to teraz fotki moze

to ta ogromna hala, co sie potem okazalo, ze to mial byc hangar dla samolotu :O ;)


RADZIULEK PIEKNIUTKI ;*, strasznie włochaty :P



no to teraz, prosze panstwa, Campari :)




na spacerku


no i jeszcze pokaze wam ta piekna stajnie, w ktorej na poczatku stal Kapi :) komorka robione wiec jakosc kiepska...


i mam jeszcze jedno zdjecie z pierwszej jazdy na Kapim, niestety komorka + hala to nie jest dobry zestaw...
(nie patrzcie jak ja siedze :P)

no to chyba tyle... :)

skomentuj (3)
Strona główna
styczeń 2007

womanstory

środa, 03 czerwca 2009
bo ciągle chodzi o gonienie

i okazuje się, że motyw gonienia króliczka jest uniwersalny. po francusku brzmi zresztą bardzo ładnie.

w gonitwach się pogubiłam trochę.

- czy ja jestem na drugą zmianę? - zapytał.

11:58, womanstory
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 maja 2009
intuicja mi nie powiedziała

- jutro ok?

- ok. - zrozumiał.

więc tak po prostu. zamknęliśmy. etap. ja zamknęłam drzwi. bez spojrzenia. bez wyjaśnień. oczywistych. nie potrzeba.

jutro. też nie będzie potrzeba. smutny spokój. spokojny smutek. campari z czterema kostami lodu. bo kostki podobno mają znaczenie. tak pisze świetlicki. choć o.