O czym chcesz poczytać na blogach?

Cafe del mar

Soulmen.. i jego oczy otwrte na dusze..

Dzisiaj przedostatni dzień w pracy w Nero. Zaczynamy prace w Zarze :)
Good.
Ale nie o tym.
Około godziny 1pm czasu londyńskiego wszedł do cafe mężczyzna o miłej aparycji :)
spojrzał się na mnie przenikliwym wzrokiem, zamówił kawę.
Od razu został oceniony przez moje szarawo-zielone.
Odwaga, doug
skomentuj (6)

2010-05-21 10:00:24
chillout znaczy odpadam.
Chillout.

Cafe Del Mar. :)
Gitara i hiszpański. urzeczony Ibizą.

Z Dougiem nic na siłę, aczkolwiek bez problemu przyjechał do mnie gdy tylko.

Bede pisal bloga - one kozie death... - bloog.pl

Jak robić żeby się nie narobić. Właśnie odłożyłem na bok „Nie zatrzymasz mnie" Clarksona, popijam drugą już kawę, a z głośników leci muza by Cafe del Mar... Jest 02:35 rano. Wszyscy śpią, oprócz mnie - czuwającego na „strychu" i marynarza wachtowego, który kręci się gdzieś po nadbudówce..

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4448207,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Aktualnosci portowe...

poniedziałek, 30 marca 2009 11:43

Ale nie będę analizował przyczyn światowego kryzysu, chcę tylko napisać jak naprawdę jest w Meksyku...

Ciudad del Carmen to miasto na wyspie Carmen w Zatoce Campeche we wschodniej części Meksyku. Jedna z większych w tej części kraju baz offshore. Jest tu także lotnisko. W.

chick-fantastic blog

Mi torbę inside out, bo ponoć "wykazywała czynność radioaktywną" (że co kurde?? To chyba moja energia tak ją napromieniowała i aż zaczynam się martwić czy przypadkiem nie świecę w ciemności!). W ostatniej chwili kupilam Vouge (nie ma mowy, żebym bez niego wsiadła do samolotu!) i kanapkę na drogę (ryzykantka.Marzę o tym, żeby usiąść już w swoim mieszkanku wygodnie na kanapie, z kieliszkiem dobrego winka różowego w dłoni, położyć nogi na stół, włączyć sobie Cafe del Mar 9 i żeby przez godzinę nikt do mnie nic nie mówił... Po prostu pobyć sama ze sobą.
Może zbyt szafuję swoimi siłami? Może te moje podstawowe potrzeby.

Opowieści z Plecaka

Rybny półmisek będzie aż tak nieprzyzwoicie obfity. W trzy osoby nie byliśmy w stanie go na raz pochłonąć, więc o śniadanie następnego dnia nie musieliśmy się martwić :) Tymbardziej, że przyszedł czas na oszczędności...

  • W Varkali jest dużo przybyszów z Nepali i Tybetu. To bardzo mili ludzie. Sprzedają.Morza (kalmary, krewetki, red snapper, mahi, tuna, frytki, sałatka) – 1500 Rs.
  • Posmak Tajlandii (tom yum, tom kha) – 115 Rs. każda
  • Włoska kawa w Cafe del Mar (z ekspresu ciśnieniowego) – 60 Rs. – 100 Rs.
  • Bawełniana sukienka – 210 Rs.
  • Zamówienie dzień wcześniej małże (cała miska) – 400 Rs.