O czym chcesz poczytać na blogach?

Brydż

mg

To musi być sutanna.

Łyk kawy.

Sutanna i krzyż. Płomień świecy, jezioro i niebieskie kąpielówki. Czuję w środku złość. Rodzi się bunt, niemoc, bezsilność. Później był samochód, podróż, inne miejsce.

Łyk kawy.

Duży namiot, gitary, perkusja. Jeszcze większy krzyż. Drzewa, pałacyk. Piwo. Znowu sutanny. Czy ich popieprzyło, znowu te sutanny? Złość i bunt. Ale zaraz... chwilę później kojące uczucie pokoju. Harmonia. Uśmiech. Tak, trwaj chwilo, trwaj.

Łyk kawy.

Dworzec, autobus, kierowca PKS. Noc i jazz. Coś niesamowitego. Góry, brydż, piwo. Radość. NIESAMOWITA RADOŚĆ. Lecz to nie koniec... schronisko. Jacyś ludzie ze Szczecina. Brydż, grzaniec. Kolejne schronisko. Deszcz. Mokre buty, jagody. "Pachnie tak mocno siano, kwiaty się gną od motyli". Znowu schronisko - gitara, śpiew, wódka. Przemoknięty namiot. Później słońce, śmiech, pasztety i budynie z proszku. Trwaj chwilo, trwaj. A co to? Znowu dworzec i autobus? Tak szybko!?...

Łyk kawy.

Dworzec, autobus, PKS. Wieża Piastowska. Dym papierosowy, cygara. Kawa. Wódka. "Produkują wódkę. Tak dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo, dużo wódki". Filmy i.

Astrogeneza

– totalna nijakość, choć dobre serce, jak to u Ryb. Przegra wybory, ale umocni lewicę, co jest wystarczającym sukcesem.

- kandydat nr 4 – Che Guevara z polskich zielonych pól – nie wiem, jak inni go widzą, ale dla mnie jest to obraz egzotycznego dyktatora ze wschodniej Azji. Opalenizna i wypełnione ubytki w uzębieniu nie czynią nikogo człowiekiem, tym bardziej politykiem, tym bardziej prezydentem. Tymochowicz już nie pomoże. Bliźnięta górą?

- kandydat nr 5 – Don Kiszot – oryginał, ale niech mi ktoś powie, co ma brydż do polityki a polityka do brydża. O ile brydż może skorzystać z polityki, o tyle polityka nie skorzysta z brydża. Zwłaszcza, kiedy będzie ustalany budżet państwa.

- kandydat nr 6 – Lisek Chytrusek – zodiakalna Panna, nieźle robi interesy i niech je robi dalej

a reszta? Jak zwykle zwykły szum informacyjny

————————-

To nie jest żadna agitacja. To mój sprzeciw przeciwko bylejakości. Potrzebuję na prezydenta kogoś wyrazistego, silnego, o własnych (nie-telewizyjnych) poglądach. Dzisiaj mi ich.

Blog w Kratkę

Robienie konspektu, niemiecki, matma, gegra... Wszystko się na siebie nakłada, a moja ogólna dezorientacja i wytrącenie z równowagi powiązane z ostatnimi wydarzeniami naprawdę nie pomagają się skoncentrować. De facto udaje mi się statystycznie posiedzieć może 1,5 godziny nad lekcjami - stanowczo za krótko przy obecnym natłoku, ale jest tyle innych rzeczy do zrobienia... Czuję się rozczarowana sama sobą. A Maleńka, która ma o tyle łatwiejszy przecież test, jest w końcu o 2 lata młodsza, uczy się więcej ode mnie! To mnie naprawdę powoli wkurza.
Oczywiście, weekend zaplanowany do granic możliwości - piątek brydż, sobota 7.30 łyżwy, 10.30 zajęcia, wieczorem impreza, niedziela test w queen i zajęcia, potem będę musiała to wszystko odespać... A w poniedziałek koncert jazzowy w uchu z chomikiem i Kasiami, całe szczęście że we wtorek nie ide na pierwszą lekcję. i weź tu sie człowieku w garść i zmobilizuj do nauki w takich warunkach! Mam tez coraz mniej czasu dla Misia, który może się zrobić zazdrosny o moich znajomych, czego bym nie chciała... Ech, czemu doba nie ma 30 godzin????

Hasełko na dziś: tempus fugit (czas ucieka).

Pozdrawiam,.

neurotomania blog

Sama im ulegam?

Znów jestem pod działaniem, co prawda słabym, ale jednak. Ta bezczelna słabość, bierność i bezwstyd, w połączeniu z nieziemskim pięknem ciała zawróciło mi w głowie. To spojrzenie, mówiące - rób co chcesz, rób każde świństwo, zanurzmy się w tym po uszy, zapomnijmy o świecie, nie ma takiej rzeczy, której byś nie mogła ze mną zrobić, chcę żebyś mnie wyobracała we wszystkie strony, wymiętosiła każdy kawałek ciała...

Ciekawe, czy wobec chłopaka potrafiłaby się zachowywać podobnie? Wątpię....

neurotomania 2007-03-21 12:38:08
skomentuj (11)


Brydż (4)
Dałam się mojej nowej sympatii zaprosić na studencką imprezę. Prosiła mnie tak ładnie, że nie miałam jak odmówić. I coś mi strzeliło w ostaniej chwili i ubrałam się dość powabnie, zamiast standardowych workowatych zniechęcających ciuchów.

Od razu na samym początku okazało się, że w grupie imprezowiczów są zapaleni brydżyści, i jak to zwykle bywa z brydżystami, było ich trzech. Nie zastanawiałam się ani chwili, mimo że ostatni raz grałam chyba ze trzy lata temu.
Lubię brydża. Przy brydżu pojawia się specyficzny klimat, nie zawsze, ale często,.

twój tytuł


kobieta pracująca, strasznie poważna i wieczorki brydżowe, także takowe.
Siedząc w jednym ze szkolnych autobusów ambasady wraz z całą resztą ich kierowców i opiekunów w drodze powrotnej z porannej zmiany słuchałam opowieści o jednej ze swoich poprzedniczek, która była podobno strasznie dziwna bo szydełkowała w autobusie. Zamilczałam o szufladzie pełnej włóczek, kilku szydełkach różnych rozmiarów, tkaniu na tabliczkach itp. Jednak w kontekście rozmów o pasterkach, karpiu w galarecie, rodzinnych zjazdach itp wyznałam z niekłamanym zadowoleniem, że jadę dziś po pracy do mamy, na brydża. Spojrzenia jakimi mnie obrzucono nieomylnie wyraziły jeden fakt - całkiem nieświadomie. Do brydża trzeba czworga... ci ludzie nie mieli pojęcia, co to znaczy brydż z moim bratem.

*
- Dlaczego nam brakuje jednej klepki? - rzuciłam pytanie natury tylko z pozoru filozoficznej. Kiedy podniosłam wzrok znad wybrakowanej podłogi i dotarło do mnie drugie dno mojej własnej wypowiedzi zgodnie ryknęłyśmy z Z. śmiechem.

*
Brydż, gra jak wiadomo skomplikowana i poważna. Cisza. Skupienie. Tylko świerszcze grają. Dziwi nas jedynie nieco to, że nie słychać charakterystycznego dla naszych.

日本の夢〮〮〮| Version 5.25 "querer y lograr" - Onet.pl Blog

Agutek. Włoskie żarcie to jej klimaty. Ale nie może.
Kolejna myśl – moja seme. Nie mogłam się z nią skontaktować. Odpada.
No to pomyślałam, że popytam w szkole.
Na pierwszy ogień mat-inf czyli Mały Wredny Tyc Inc. Kij. Mają Studium Talent (Seria wykładów z matmy lub fizyki zakończona egzaminem. Jeżeli zdasz ten egzamin masz tam jakieś ułatwienia w dostaniu się na polibudę. Kto chce iść na polibudę?!).
Jedziemy dalej: mat-mat:
- Macieja nie ma w szkole. Kij.
- Słowik nie może. Kij…
- Jasiu już umówiony. Kij!
- Miśka na wymianie we Francji. …
- Ana i Wojtek -> Brydż. Negocjacje z Grochem by przenieść kółko brydżowe do pizzerii zakończone fiaskiem. Postawił warunek, że stawiam pizzę całemu kółku a mi do Estonka daleko.
Jestem zdesperowana. Próbuję we własnej klasie. Też nikt nie może.
Ostatnia deska ratunku: arch!

I jest!
Udaje się! Znajduję sobie towarzyszkę w osobie dziewczyny od której wyżebruję arty. Dla siebie i innych.

W życiu nie sądziłam, że znalezienie kogoś na pizzę będzie takie pracochłonne...

Teraz niestety mam poważniejsze zmartwienia, ale to ma być nota z optymistycznym akcentem więc o tym następnym razem. Po tym.