O czym chcesz poczytać na blogach?

Brasov

Alice's Adventures in Transilvania

Zadzwoniła do kierowcy autobusu i zapytała czy są jeszcze miejsce. Następnie pokazała miejsce, w którym mamy na bus poczekać. Po chwili pojawił się tam kierowca owego pojazdu i zaprosił nas do środka. Powiedzmy, że czułam się prawie jak na zorganizowanej (i to nie przeze mnie samą) wycieczce.
Po dwóch miesiącach pobytu w Rumunii coraz bardziej miesza nam się w głowach językowo. Przyzwyczaiłam się już, że Maja mówi czasem do mnie po chorwacku, a Katya po ukraińsku, ale my z Olą to już kompletnie zwariowałyśmy, czego dowodem jest wplatanie polskich słów w angielskie zdania.
Kiedy wjeżdżałyśmy do Brasov obudziła mnie Ola. Pokazała mi wzgórze, na którym umieszczony był napis: „Brasov” niczym ten słynny na wzgórzach Hollywood. Na miejscu odebrała nas Gabi – nasza przewodniczka na dwa najbliższe dni i zbawicielka, która dała nam dach nad głową. Zrobiłyśmy małe zakupy i wraz z Gabi pojechałyśmy kolejką do Rasnov do domu jej dziadków.
Rasnov okazało się małym miasteczkiem (10 tys. Mieszkańców), które strasznie przypominało mi Mosty, więc poczułam się jak w domu. Wszędzie dookoła cisza, spokój, masa zieleni, a wszyscy mieszkańcy się znają. Naprawdę, aż mi serduszko mocniej zabiło.
.

wklepane na szybko

04:38, jaqe
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 grudnia 2006
jasny holender i czego nas ucza Rumuni
weekend zapowiada sie pracowicie:
7 sprawozdań
1 projekt
1 prezentacja
4 tematy do poszukania materiałów w sieci

i na to tylko 2 dni

obiecuję niespać........


zaaplikowałam na kurs project management
do Rumunii
do Brasov

i czekam na wyniki

moze spędze tydzień lutego w Rumunii... :))

apdejt - nie spędze, do Rumunii jedzie Tomek :)




21:35, jaqe
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23
następne

ISTEBNA - Zespół Regionalny - Onet.pl Blog

Zakopane 2009 - MFFZG
więcej zdjęć
Rumunia 2009 - Brasov

schludny blog

Z toalety i rozglądasz się po politurze, obiciach, boazerii i wiesz, że jesteś we wspomnieniach kogoś innego. wdepnięcie w pamięć zbiorową - przecież za czaów świetności takich lokali dansingowo-gastronomicznych jak kryształowa i europa nie było mnie na świecie, nawet w zamyśle. w witrynie sklepu z mięsem wywiesili reklamę: 'wędliny jak za gierka'. dno dna.
tęsknię za rumunią, choć śmiecą tam i nie dbają o psy, za wariacką drogą bez przerwy, przez 17 godzin, z greckiej parkingowej casa de rozrusznik, przez bułgarię z iskrzącymi piorunami, bujającym się autem wtęiwewtę, do mojego ulubionego brasov, albo za budownictwem w dobrudży, szyby autobusowe w oknach, usyfione, rozkoszne naddunajskie miejscowości (braila, tulcea, babadag i sklep z dupami), wszędzie arbuzy, arbuzy, arbuzy. konstanca i morze, jedziemy po jednym za drugim kurortach niezmienionych od 197*, doszczętnie zdechły, odpompowany olimp, nieszczególny jupiter, fantastyczny popasul nad morzem w saturnie z orkiestrą dla nas i murfatlar, lots of, wyprawa na granicę bułgarsko-grecką tylko domniemaną i nie tą co trzeba, lista zwierząt, jakie widzieliśmy (niedźwiedź na sznurku, żółw na drodze, osiołek u woza). wcześniej, znaczy na samym początku,.

Z Podrozy

Spedzic nastepne 20 godzin okazal sie super luksusowy. Wygodne kuszetki ze swieza posciela. W calym wagonie byla tylko jedna kobieta z dwojka dzieci i konduktor. Konduktor byl z Rumunii wiec ani po Polsku ani po angielsku nie rozumial ani slowa. Kobieta z przedzialu obok jechala do tej samej miejscowosci [Braszowa (Brasov)] co my. Naszczescie potrafila mowic po polsku i rumunsku co okazalo sie przydatne przy porozumiewaniu sie z konduktorem. Konduktor ostrzegl nas przed czestymi kradziezami w Koszycach (Slowacja). Stwierdzil ze szczegolna uwage trzeba zwrocic na okna poniewaz drzwi on juz pozamykal na lanuchy. Z ta wiedza poszlismy spac.
Nastepnego dnia wykorzystalismy fakt ze mamy ze soba wiecej aparatow fotograficznych niz fotografow i zrobilismy sobie sesje zdjeciowa. W stylowym wnetrzu utrzymanym w brazowych odcieniach popelnilismy portrety z rekiwzytami w stylu "damy z lasiczka".
Do Braszowa dotarlismy okolo 21. Jeszcze przed podroza bylismy ostrzegani przed rumunskimi dworcami ktore jawia sie jako siedlisko degenracji i zlodziejstwa, wiec szybko sie od niego oddalismy. Tuz po wyjsciu z hali dworcowej zostalismy zapytani przez pewnego przemilego Pana czy szukamy hotelu. Po krotkich targach.