O czym chcesz poczytać na blogach?

Boulangerie

Monika pisze...

Nie było;) Równo pięć lat temu witałam pierwszomajowa jutrzenkę we francuskiej Dolinie Loary i jedno wspomnienie z tamtego weekendu szczególnie mocno zapadło mi w pamięci. Muszę zaznaczyć, że w owych zamierzchłych czasach, gdy nikomu w Ojczyźnie nie śniły się jeszcze dni ustawowo wolne od handlu;), Francuzi już dawno przywykli do Świętowania bez możliwości nabywania. Aczkolwiek, od tej normy był wyjątek, bo jak to tak – śniadanie bez świeżej bagietki? – toż to nie może się udać. W ten oto sposób otwarte na oścież piekarnie kusiły upojnymi zapachami, do których przyłączyła się jeszcze jedna, niecodzienna woń – konwalii właśnie. Wiaderka wypełnione bukiecikami tych kwiatów stały tuż przed każdą boulangerie i nie było zjadacza chleba, który by nie wracał do domu z konwaliowym naręczem. Bo okazuje się, że taki wiosenny podarunek wręczony dziś, i tylko dziś, przynosi obdarowanemu szczęście. Całkiem ładna świecka tradycja, prawda? A w dodatku jedna z nielicznych niezwiązanych z jedzeniem. Chociaż… założę się, że taka bagietka smakuje o wiele lepiej z konwalią u boku, a może konwalia bardziej cieszy z bagietką… Hmmm… najlepiej przekonać się osobiście;)

11:22, doucette
Link Komentarze (1) »
piątek, 24 kwietnia.

Waiting for a star to fall..

I magicznych chwilach dobrnęliśmy z M. do rocznicy pierwszego roku.
Trudno w to uwierzyć, ale dajemy sobie radę.. lepiej  lub gorzej..
M. stracił już status księcia idealnego chociaż czasem wciąz lubie sobie myśleć o nim w ten sposób. Ja natomiast zyskalam jakże czarujący przydomek "ice princess". A pomimo to wciąż przemy do przodu..
Nie bez wątpliwości. Wciąż nie jestem pewna czy to jest to czego chce, choć z drugiej strony wiem, że to może być już ten jak to mówią jedyny. I chyba jedna myśl napędza drugą i tak w kółko, bez końca. Planuję rzeczy, których się boję, wyobrażam sobie życie któremu nie wiem czy podołam.
Ale mamy jeszcze czas.. i ogrom problemów przed sobą. Ogrom stresu i zawodu. I nie ma na to rozwiązania ani cudownego leku.
Muszę tylko wymyśleć skąd wyłuskać te ostatnie pokłady energii i siły i walczyć do końca.

Tęskni mi się za francuskim pieczywem, za boulangerie Paul i tym zapachem wiosny, który nieodłacznie kojarzyć mi się będzie z Paryżem. Chcę tam wrócić.. lecz nie za wszelką cenę.


by mywonderwall | 2011-01-14 00:07:45 | skomentuj! (1)


strona główna


blog.pl

KULTURYKOWISKO

Co ?
To dziala !
Bo przeciez inaczej czuje sie gdy wiem ze ISTNIEJE mozliwosc ze przeczytacie to kiedys, niz tak zyc bez neta i w samotnosci pisac do  lustra .Zawsze  lepiej popisac se w towarzystwie ,chocby wirtualnym,niz po pustych szklankach samotnosci zeslizgiwac sie ciagle na dno.
Znam przypadki gdzie kolesie pija do siebie przez kamerki internetowe
Hmm Musze kiedys tego sprobowac  
No ale ja nie bede pisal tak jak oni .Co to to nie.
Naprawde ,slowo skauta piwnego !

No ale komu mam sie wyplakac na ramieniu ?
Na kim wyladowac swoja zlosc za te swinie latajaca,tego bluzgajacego gownem w niebiosiach wieprza, co mi na czapke nasral ! ? 
.I to tuz przed wejsciem do boulangerie
(tak z polska to piekarnia) 

footsteps blog

Odjazd autobusu oraz rozkład lotów tego lotniska.

Tagi: paryż

footsteps 2010-09-29 17:54:11
skomentuj (0)


Paryż - jedzenie

Jest w czym wybierać. Dla wypchanych portfeli restauracji na pęczki. Jednak my studenci, prowadzący studentów przez Europę, wybieraliśmy lokale dla studenckich portfeli.
Śniadania. We Francji odmiennie niż w Polsce śniadanie to ledwie miłe połechtanie żołądka. Prawdziwe głodomory nie znajdą zadowolenia w petit dejeuner (dosł. małym obiedzie). Kawa + croissant + sok + ew. konfitura lub masło za 4 eur.
My wybraliśmy małą piekarnie - boulangerie -, w której podawali świeżo pieczoną bagietkę z konfiturą morelową. Konfiturą, bo we Francji (wbrew obecności tłumaczenia wyrazu dżem w słowniku) dżemu nie uświadczysz. Często w piekarniach lub cukierniach - pâtisserie - znajdujących się przy bardziej ruchliwych, czy turystycznych ulicach, ofertę Petit Dejeuneur można znaleźć w menu. Jeśli jednak nigdzie nie ma takiej informacji, a przed sklepikiem widać kilka stolików, można zapytać o taką pozycję.
Śniadania oferują również brasserie, czyli dosłownie piwiarnie, cafee czy bary. Cena waha się od 4-6 euro od osoby (kawa/herbata ~ 2,5e; bagietka/croissant ~ 1e; konfitura ~1e). Niekiedy w bardziej.